Minister zdrowia Hugo de Jonge przedstawił projekt w holenderskim parlamencie. Według szefa resortu zdrowia zakończenie życia powinno być możliwe dla „małej grupy nieuleczalnie chorych dzieci”. Oszacował to na pięcioro do dziesięcioro dzieci rocznie, które, jak wskazał, cierpią bez szansy na poprawę. I podkreślił wielkie znaczenie „jak najlepszej możliwej opieki nad tą grupą nieuleczalnie chorych dzieci”. Wskazał, że jego projekt będzie chronić interesy dzieci i zapewni większą transparentność „szarej strefy”. I dodał, że tej grupie lekarze mogą jedynie zapewnić opiekę paliatywną lub wstrzymać odżywianie do czasu śmierci pacjenta. Propozycja budzi kontrowersje. Przeciwnicy wskazują na zbliżające się wybory i niewłaściwe wprowadzanie zmian w tak szybkim czasie.

Takie informacje mogą przerażać. W ostatnich dniach Sąd Okręgowy w Warszawie nie zgodził się na wydanie holenderskiej stronie autystycznego chłopca i jego rodziców, którzy schronili się w Polsce poddając w wątpliwość między innymi ochronę praw człowieka w tym kraju. Treść uzasadnienia wyroku opublikował portal wsieci.pl. W uzasadnieniu poznajemy historię rodziny. „W wyniku donosu sąsiada dziecko zostało na polecenie CPS (Służby Ochrony Dzieci) w dniu 1 lutego 2018 roku o godzinie 23 odebrane przez Policję. Przedstawiciele CPS mieli poinformować rodziców, że już nigdy nie zobaczą swojego dziecka. Nie przedstawiono w tym zakresie należytej argumentacji, ani nie przeprowadzono podstawowych badań. Ekaterina den H. oraz jej mąż Conrad den H. mają pełnię władzy rodzicielskiej wobec syna Martina i nigdy nie byli pozbawieni praw rodzicielskich. Nie zostało natomiast udowodnione jakiekolwiek negatywne zachowanie rodziców wobec dziecka, nie prowadzono postępowania karnego w tym zakresie” – napisano. Sąd wskazał, że „władze holenderskie bez jakichkolwiek weryfikowalnych powodów zabrały rodzicom dziecko i nie pozwoliły im nawet na jakikolwiek kontakt z dzieckiem przez ponad rok nie wiedzieć czemu – z góry zakładając, że dziecko zostanie im bezpowrotnie odebrane”. W uzasadnieniu czytamy również, że „władze holenderskie działały z rażącym pogwałceniem wszelkich uznanych na szczeblu międzynarodowym standardów psychologicznych w tego rodzaju sprawach. W sposób całkowicie dowolny i bezpodstawny pozbawiły rodziców dziecka nie pozwalając nawet na widzenia przez ponad rok. Działania władz holenderskich w sposób bezwzględny nie respektowały wrażliwości dziecka” – ocenił sąd. „Nie wymaga nawet żadnej specjalistycznej wiedzy psychologicznej czy medycznej stwierdzenie, że każde dziecko, a w szczególności dziecko autystyczne, wymaga przede wszystkim miłości rodzicielskiej, spokoju i poczucia bezpieczeństwa, które zapewnić mu mogą rodzice a w szczególności matka przebywając wspólnie w domowym zaciszu. Tego rodzaju postępowanie ocenić należy jako skrajnie nieludzkie barbarzyńskie. W konsekwencji uznać należało, ze w sprawie niniejszej istnieje poważna, realna i bezpośrednia obawa naruszenia przez władze holenderskie praw człowieka przysługujących małżonkom den H. i ich dziecku Martinowi, a konkretnie art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka” – podkreślono. Polski sąd poruszył też sprawę eutanazji. „Kwestią najistotniejszą rozstrzyganą w sprawie niniejszej jest nie tylko kwestia naruszania przez Holandię praw człowieka przysługujących rodzicom, dobro, czy zdrowie dziecka, ale życie” – zauważył polski sąd.

Co ciekawe w dalszej części uzasadnienia sąd okręgowy napisał, że holenderskie sądy nie wydają Polsce groźnych przestępców, powołując się na rzekome łamanie praworządności w Polsce. „Zachodzą także poważne wątpliwości co do niezależności holenderskich organów władzy sądowniczej wydających Europejskie Nakazy Aresztowania i podejrzenie działania przez nie z przyczyn motywowanych politycznie oraz ideologicznie. Strona holenderska od ponad dwóch lat nie wykonała żadnego ENA (w tym dotyczących zbrodni) wydawanego przez Sąd Okręgowy w Warszawie”.

DZ

Źródło: tvp.info, wsieci.pl