Ukraiński influencer zaraził się koronawirusem w Turcji podczas podróży. Po powrocie do kraju trafił do szpitala. Wyszedł mu pozytywny wynik na Covid-19.

Mimo tego, że portal tvp.info twierdził, że "wcześniej nie miewał problemów ze zdrowiem", to portal powołuje się na jego żonę, która przekazała, że "zmarł prawdopodobnie z powodu komplikacji sercowych".

- Dima miał problemy z układem sercowo-naczyniowym. Jego serce nie radzi sobie - relacjonowała żona influencera, Sofia.

Tak więc według koronapanicznego przekazu, influencer nie miał problemów ze zdrowiem i miał problemy z układem sercowo-naczyniowym. Czego nie rozumiecie?