Sporo z nich to kolejne pokolenie przywiezionej na sowieckich czołgach Żydokomuny, ale i tak zdecydowaną większość stanowią etniczni Polacy, którzy się skur... spsieli. I to jest przerażające. Tak więc Aleksandra Dulkiewicz wzięła udział w wywiadzie przeprowadzonym w ramach reportażu wyemitowanego następnie na antenie drugiego programu niemieckiego radia. Prezydent Gdańska mówi w nim, że w Polsce „wolność jest zabierana po kawałku, a to jest przerażające, bo przecież tak było w III Rzeszy”. Dalej polityczka żaliła się, że jej „mama często płacze widząc sytuację w kraju i mówi, że jest gorzej niż za komuny”.

Każdy ma prawo do samodzielnej oceny sytuacji politycznej w naszym kraju. Sam nie jestem zwolennikiem obecnej ekipy, jednak uważam, że druga strona reprezentowana przez takie tuzy i tytany intelektu, jak Dulkiewicz, Jaśkowiak, czy Trzaskowski byliby jeszcze większym nieszczęściem dla naszego już i tak nieszczęsnego kraju.

Tak więc najpierw prezydencica Dulkiewicz ogłosiła w niemieckim radiu swoje wylewy na temat wolności we współczesnej Polsce. Komentując, że „tak źle było przecież w III Rzeszy”, a potem oznajmiła, że jej mamusia płacze i według owej starszej pańci „w kraju jest gorzej, niż za komuny”. A na koniec była zdziwiona, że tak wielu Polaków ją nienawidzi.

– Patrzymy na Białoruś, na zrywy, kilkudziesięciotysięczne demonstracje, jak ludzie walczą o swoja godność, myślę z żalem, że Polacy się urządzili w wygodnym ciepełku, że to czy jedna, czy druga rzecz jest ograniczana, to nam nie przeszkadza. Wolność jest zabierana po kawałku, to jest przerażające - przecież tak było w III Rzeszy. Z drugiej strony jesteśmy tak skrajnie podzieleni. I ten rów między obywatelkami i obywatelami będzie bardzo trudny do zasypania – jęczała dla niemieckiego radia prezydencica Gdańska.

Potem niezwykle usłużna wobec Dulczessy (bo dostająca często gęsto kasę z gdańskiego ratusza) Gazeta Wyborcza stwierdziła, że „w materiale wspomniany jest także problem mowy nienawiści. Aleksandra Dulkiewicz dodała, że średnio co dwa tygodnie musi zgłaszać policji pogróżki - niektóre z nich pochodzą z tych samych adresów, z których grożono byłemu prezydentowi Adamowiczowi”.

Później ze słów polityczki skomentował jej rzecznik Daniel Stenzel. Oczywiście z obowiązku, ale kiedy ma się szefową o poziomie intelektualnym tchórzofretki to chłop musi przywyknąć. Tak więc, kiedy zaprzyjaźnieni dziennikarze szkopskiego „Der Onetu” rzekomo poprosili o komentarz w tej sprawie gdański magistrat to rzecznik Aleksandry Dulkiewicz powiedział, że „Cały wywiad trwał godzinę i przewijały się w nim różne wątki. Pani prezydent odnosiła się do mechanizmów działania obecnej władzy w Polsce i dzisiejszej telewizji publicznej. Myślę, że miliony Polaków mają podobne odczucia”. Z cyklu gładka gadka pijarowca.

To wszystko jest jawnym obrażaniem milionów ofiar III Rzeszy Niemieckiej i równie niemieckiego nazizmu. Ta kobieta nie tylko zna historii, to jeszcze nic z niej nie rozumie. Frau Dulkiewicz czas wrócić do Vaterlandu, bo Gdańsk do Niemiec nie wróci, a nawet jeśli wróci to gdańscy volksdeutche mogą wcale nie zostać nagrodzeni, tylko kopnięci na boczny tor. Zastanawia tylko czemu kolejnym dużym miastem rządzi ktoś o inteligencji pantofelka? I używa swojej pozycji do plucia na Polskę i Polaków oraz opowiadania bzdur o rzekomym faszyzmie? Przy okazji plując tym na groby milionów Polaków zamordowanych przez Niemców. O brylowaniu na Marszach Kobiet i o tym, że tymczasem pod jej opiekuńczymi skrzydłami (i przy całkowitej bierności polskich służb i państwa) szef „mniejszości niemieckiej w Gdańsku” Roland Hau otwarcie nawołuje do oderwania Gdańska od Polski napiszę w kolejnych felietonach!

Piotr Stępień