Niedawno Minister i Wiceminister Zdrowia zgodnie zapewnili, że udział w manifestacjach przyczyni się do transmisji wirusa, z którym walczymy w tym roku. Tymczasem, jak zauważył Minister Edukacji i Nauki: "Zwolniono uczniów, studentów, po to by uczestniczyli w tych strajkach, narażając ich bezpośrednio na niebezpieczeństwo, zachęcając ich do tego niebezpieczeństwa utraty zdrowia i życia, nie tylko przez nich, ale również przez ich rodziny. To skandaliczna nieodpowiedzialna postawa władz uczelni."
Dodajmy, że na niektórych uczelniach - np. na UKSW - osoby w gronie studentów próbowały wpłynąć na młodzież akademicką  i na władze, by niejako zmusić do ustanowienia godzin rektorskich, a samo wyjście na "protest" czy "strajk" przedstawić jako oczywistą konieczność.

Konsekwencje prawne i finansowe


Minister przyznał, że polskie prawo daje dużą autonomie uczelniom i co do tego nie ma wątpliwości, ale dodał, iż "tam gdzie dochodzi do bezpośredniego łamania prawa i łamanie prawa jest absolutnie jednoznaczne, to wtedy możliwości są daleko idące, te administracyjne".
Ta zapowiedź dotyczy w pierwszym rzędzie placówek, które próbowały stosować mobbing i nękanie wobec Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy pracują na uczelniach  - ale też osób i placówek, które naraziły swoich studentów oraz ich rodziny. "Ale proszę nie zapominać, że ja mam również - jako Minister Edukacji i Nauki - kompetencje do rozdzielania środków inwestycyjnych dla uczelni, środków na badania, na granty. Takie wnioski leżą u nas w ministerstwie i nie mam najmniejszej wątpliwości, że będziemy musieli brać pod uwagę również to, co się dzieje na poszczególnych uczelniach, które narażają na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia nie tylko swoich studentów, ale również ich rodzin, również ich najbliższych, również seniorów z ich rodzin, zachęcając ich wręcz do wychodzenia na wielkie manifestacje w szczycie pandemii koronawirusa" - stwierdził spokojnie Minister Czarnek, który na pewno za tę wypowiedź zostanie zaatakowany przez lewactwo.

Czy te deklaracje uspokoją rozemocjonowane towarzystwo anarchistów? Zobaczymy.

Aleksandra Pietkiewicz