Jak informuje "Wprost", koledzy Rabieja z Nowoczesnej są wściekli, że partię drugi raz spotkało to samo. Chodzi o wyjazd Ryszarda Petru na Maderę podczas trwania puczu opozycji w Sejmie na przełomie 2016 i 2017 roku.
– To jest obraz końcówki Nowoczesnej – powiedział cytowany w tygodniku polityk Koalicji Obywatelskiej, której Nowoczesna jest częścią.


Informator gazety uważa, że po wybryku Rabieja w warszawskim ratuszu nie będzie już miejsca dla nikogo z Nowoczesnej. Co więcej, według ustaleń "Wprost", między Trzaskowskim a jego zastępcą już dawno nie było chemii.
– Trzaskowski narzekał, że Rabiej sobie nie radził, nie angażował się w sprawy Warszawy i w ogóle to nie jest gość do roboty – przekazał dziennikarzom rozmówca z KO.


Adam Szłapka, lider Nowoczesnej, chciałby, żeby miejsce Rabieja w ratuszu zajął inny działacz tej partii, Sławomir Potapowicz, radny Warszawy. Według źródeł "Wprost" Trzaskowski na to nie pozwala. 


O dymisji ze stanowiska wiceprezydenta Warszawy z własnej perspektywy Rabiej opowiadał na antenie TVN24.
Decyzja została podjęta we wtorek. Nie jestem już wiceprezydentem. Zakończyłem prace w ratuszu — tłumaczył. Były zastępca Trzaskowskiego przeprosił za wyjazd do Grecji w trakcie pandemii koronawirusa.
- Chciałbym powiedzieć, że przepraszam. Przez wiele miesięcy zajmowałem się zdrowiem w Warszawie. (….) Przeszedłem zresztą chorobę w październiku. Mocno osłabiła mój organizm. Pojawiły się komplikacje pochorobowe. Za sugestią lekarzy wymagało to zadbania o zdrowie — powiedział.Jak dodał, "każdy po przejściu covid-u ma prawo, by wrócić do pełni swojej formy. I taka była motywacja". 


- Lekarze zalecali to, by szybko wrócić do formy i nie narażać innych, będąc na pierwszej linii. (…) Czy to był błąd? Tak, to był błąd — stwierdził. Tłumaczył też, jak doszło do sytuacji, w której prezydent Warszawy nie wiedział o jego wyjeździe.
- Złożyłem wniosek urlopowy w 1 dniu po powrocie z przechorowanie Covid-u. Miałem wcześniej zaplanowany na listopad urlop. Sprawdziłem w czwartek. Wydawało mi się, że jest zaakceptowany. Wyjechałem z przekonaniem, że urlop jest zaakceptowany — mówił. Wyjaśnił, że zgadza się z decyzją Trzaskowskiego. 


- Biorę za to pełną odpowiedzialność, bo to ja powinien dopilnować. (…) Do tej pory to było zawsze zatwierdzane w sposób automatyczny — zaznaczył. Polityk przekonywał, że chodziło tylko o podratowanie zdrowia.
- Pragnienie podreperowania swojego zdrowia wydawało mi sie naturalne — mówił Rabiej. Zapewnił też, że nie ma żalu do Rafała Trzaskowskiego.


- Nie mam żalu do pana prezydenta. Jestem świadom, że popełniłem dwa błędy. W tej sytuacji, nawet motywowany troską o swoje zdrowie, wyjazd za granicę nie mógł być dobrze widziany. (…) Drugi błąd był taki, że nie wziąłem pod uwagę tego, że ta ta sytuacja może być powodem do ataku politycznego. Prezydent miał małe pole manewru — powiedział były wiceprezydent Warszawy. Relację z Trzaskowskim wspomina jak "profesjonalne".  


- Bardzo to ceniłem. Rozmawiałem dzisiaj po południu z panem prezydentem. Żal może być bardziej po jego stronie niż mojej. Nie każdy błąd przekreśla człowieka — dodał. Stwierdził też, że chciałby zatrudnić się przy pracy na rzecz miasta jako wolontariusz. 
- Ja na pewno będę starał się wspierać miasto czy inne instytucje, które z covidem walczą. Byłoby bardzo źle, gdyby osoba, która od początku roku, a właściwie od dwóch lat zajmuje się sektorem zdrowia, przygotowaniem szpitali do covidu (...), żeby jej doświadczenie nie zostało wykorzystane. To, co bym na pewno chciał, to swoje doświadczenie mimo całej tej sytuacji w najbliższych tygodniach wykorzystać, chociażby jako wolontariusz - zadeklarował polityk Nowoczesnej w wywiadzie dla TVN24. 

PZ   
Źródło: Wprost, TVN24