W dokumencie czytamy: „Od pewnego czasu dostrzegamy wśród wiernych wzrost zainteresowania praktyką duchową, polegającą na wzbudzaniu w sobie aktów przebaczenia Bogu. Chociaż może ona przybierać różne formy, to jej istotą jest zawsze pewien akt wewnętrzny, a niekiedy także zewnętrzny (modlitwa publiczna), w którym deklaruje się przebaczenie Bogu lub prosi Boga o łaskę uczynienia tego. Ponieważ jest to praktyka stosunkowo nowa, nieobecna w tekstach liturgicznych Kościoła oraz w innych klasycznych źródłach duchowości i pobożności chrześcijańskiej, należy bacznie jej się przyjrzeć oraz ocenić, czy jest ona zgodna z nauczaniem Kościoła katolickiego, a w konsekwencji – czy powinna być zalecana, czy też należy przed nią przestrzegać”.
Autorzy opinii zwracają uwagę na psychologiczne źródła powstania tej modlitwy: „Trudno określić historyczne pochodzenie tej praktyki. Niewątpliwy wpływ na jej powstanie miało wprowadzanie do chrześcijańskiej duchowości różnych twierdzeń i metod terapeutycznych, właściwych dla współczesnych nurtów psychologii”.


Istotne jest to, że „W żadnych pomnikach Tradycji nie znajdujemy zachęty do praktyki przebaczenia Bogu”. Co więcej: „Gdyby w mocy człowieka leżało przebaczenie Bogu, oznaczałoby to” (…), że „Człowiek umieszczałby siebie w miejscu przebaczającego Stwórcy, a Stwórcę w miejscu właściwym dla stworzenia. Przed tego rodzaju pokusą zamiany miejsc nauka Kościoła katolickiego ostrzega jasno i wyraźnie”.


We wnioskach czytamy: „Biorąc zatem pod uwagę to, że praktyka przebaczania Bogu nie znajduje się w objawionym źródle Prawdy oraz że stoi ona w sprzeczności z objawioną nauką o relacji Boga do człowieka, o Opatrzności Boga oraz o naturze przebaczenia, należy stwierdzić, że praktyka przebaczenia Bogu jest nie do pogodzenia z wiarą Kościoła”.
Cieszy to, że Episkopat zauważył tutaj błędy teologiczne i je skrytykował. Już w swojej książce „Rewolucja charyzmatyczna” z 2019 r. zwracałem uwagę: „O. DeGrandis korzystając z pewnych ujęć psychologicznych (być może zniekształcając je przy okazji), twierdził, że każdy z nas ma wiele zranień, których nie pamięta. Musi więc dokonywać autoanalizy i wydobywać je z podświadomości. Następnie musi przebaczyć sobie, innym, ale także Bogu (!). Specjalna modlitwa przebaczenia odmawiana przez 30 dni ma odmienić życie tego, który boryka się z nienawiścią. Wydaje się, że jest to już magiczne myślenie, które zamiast prawdziwego nawrócenia, postawy pokory i zaufania do Pana Boga proponuje szybkie i proste rozwiązanie”.


Napisałem też w niej: „Anna Wasiukiewicz analizując modlitwy przebaczenia, jakie promował w Polsce o. DeGrandis, zwróciła uwagę, że kształtują one obraz siebie jako ofiary innych ludzi. Prowadzi to do koncentracji na własnych zranieniach i prowokuje do poszukiwania osób, które są odpowiedzialne za zło w moim życiu. Ponadto modlitwy te nie są wyrazem pokornej postawy wobec Boga, ale raczej oskarżeniem opatrzności Bożej, są rodzajem psychologicznej afirmacji, podkreślają moc i siłę człowieka. Okazuje się, więc że teksty te przypominają raczej terapeutyczną praktykę niż katolicką modlitwę”.


Wciąż jednak na ocenę teologiczną czeka wiele innych wątpliwych praktyk stosowanych w ramach katolickiego ruchu charyzmatycznego, który czerpie pełnymi garściami z protestantyzmu, a nawet z New Age. Wymieniałem już je we wspomnianej książce. Do przejawów podejścia magicznego i pogańskiego w ramach ruchu charyzmatycznego należy modlitwa rozkazu, w której wierny zwraca się z nakazem bezpośrednio do choroby, nakazując jej opuszczenie swojego ciała; słowo „rhema” – Bóg daje ci w wewnętrznym objawieniu słowo życia, którego powtarzanie daje zbawienne skutki (podobna praktyka jest stosowana w żydowskiej kabale); traktowanie Słowa Bożego jako czegoś, co posiada moc samo z siebie; egzorcyzmowanie terenu, kraju bądź narodu (praktyka nieznana w katolicyzmie); wiara że nasze myśli mogą zmieniać rzeczywistość (pozytywne myślenie oparte na New Age); wiara, że wystarczy wejść w relację z Bogiem żeby odnieść sukces materialny i zawodowy; wiara, że wolą Boga jest, żebyś nie chorował i nie cierpiał, ale jedyne co musisz zrobić, to otworzyć się na działanie Boga; przekonanie, że za wszystkie lub większość chorób odpowiadają demony, że wręcz istnieją demony smutku, grypy i inne; utożsamianie wszystkich negatywnych emocji z działaniem diabelskim; mieszanie ze sobą religii, psychologii, medycyny itd. itp.