Możliwe, że właśnie takie są przyczyny wrogości, z jaką spotkał się doktor Włodzimierz Bodnar, lekarz pulmonolog prowadzący przychodnię w Przemyślu, z którym wywiad na łamach najnowszego numeru dwutygodnika "Najwyższy Czas" przeprowadził Rafał Pazio.

Z rozmowy wynika, że brakuje amantadyny — antywirusowego leku na Covid, którym do tej pory leczono grypę i choroby neurologiczne. Amantadyna nie jest już dostępna w aptekach, a jej cena wzrosła z 20 do 60 zł. Amantadyny produkuje się wbrew zapowiedziom bardzo mało.

Doktor Włodzimierz Bodnar jest zaszokowany wypowiedzią „jednego profesora, doradcy rządowego, że lek jest toksyczny i niesprawdzony". Ów doradca proponowałby amantadynę „wycofać z jakiejkolwiek dystrybucji, nawet w celu leczenia Parkinsona, do czego także służy". - Od dekad korzysta z niego nawet 50 tys. osób co miesiąc w tej chorobie; są to osoby w podeszłym wieku, obciążone wieloma schorzeniami. Nie było do tej pory doniesień o jakiejkolwiek szkodliwości przez tyle lat - wskazał Bodnar.

Opisując zalety amantadyny rozmówca dwutygodnika „Najwyższy Czas" wskazał, że „jeden z profesorów w ciągu ostatnich dni wypowiadał się, że z jego kliniki zmarło dwóch ordynatorów, a wielu ma powikłania z powodu COVID-19. [choć] Pan profesor ma wszelkie środki, cały sprzęt, najnowsze leki". W przychodni doktora Bodnara „pracuje około 60 osób, a około 100 osób współpracuje, bardzo wiele przechorowało COVID-19; tylko jedna z nich trafiła do szpitala. Wyszła bez powikłań". Stało się tak, bo doktor Bodnar stosuje „amantadynę i jakieś leki objawowe". Dzięki właściwej kuracji personelu doktora Bodnara tylko „jedna osoba trafiła do szpitala i wyszła z niego bardzo szybko. Brała amantadynę pięć dni".

Jak informuje rozmówca dwutygodnika „Najwyższy Czas" amantadyna jest skuteczna, bo „różnicę widać nawet u niektórych ludzi po jednej, dwóch dawkach". - Efekt jest niesamowity. Jeżeli nie ma powikłań, objawy zaczynają hamować po dwóch, trzech dniach. W pierwszym etapie prawie [wszyscy dzięki amantadynie] czują się zdrowi - mówił.

Zdaniem doktora Bodnara „amantadynę można stosować na każdym etapie, jeżeli uważamy, że wirus jest aktywny". - Hamuje replikację wirusa i człowiek zdrowieje na pierwszym etapie leczenia bez powikłań, bardzo szybko. Amantadyna działa przeciw wirusowi i regenerująco na komórkę. Ta grupa leków jest znana od wielu, wielu lat. Działa przeciwwirusowo, ale też przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo i częściowo przeciwbakteryjnie. Schematy leczenia, które stosuję, dotyczą nawet ciężkich zapaleń płuc. Ludzie zdrowieją szybciej po amantadynie niż bez niej - podkreślił. Amantadyna to jest to jeden z najstarszych leków na rynku farmaceutycznym.

Dla rozmówcy dwutygodnika „Najwyższy Czas" najlepszym dowodem na skuteczność amantadyny jest jego przychodnia która „działa bez przeszkód od czerwca". - Jest całkowicie otwarta tak jak przed pandemią. Nikt się z żadnych telewizji nie pokwapił, żeby to pokazać, że można pracować normalnie. [...] personel nie boi się COVID-19. W większości przechorowali, a leczenie trwa pięć, sześć dni. Na siódmy dzień wracają do pracy bez powikłań, bez następstw. Tak się leczy COVID-19. Jeżeli się zamyka dostęp pacjentowi do porady, są takie efekty, jakie obserwujemy. Lekarze boją się leczyć, bo nie znają sposobów leczenia, gdyż się o nich nie mówi, nie nagłaśnia się. Jeżeli nie leczymy amantadyną, rzeczywiście są powikłania - dodał.

Komentując wypowiedź rozmówcy dwutygodnika „Najwyższy Czas" warto zwrócić uwagę, że na to, że amantadyna jest lekiem znanym od lat. Może to oznaczać, że nie jest już objęta ochroną patentową, czyli nie może już przynosić dochodów globalnym korporacjom tak jak leki jeszcze objęte ochroną patentową. Nieprzypadkowo przestano w ogóle mówić o grypie. W zeszłym roku skończyła się ochrona patentowa na szczepionki na grypę i nie przynoszą już one takich dochodów korporacjom jak z tytułu patentu. Spowodowało to, że trzeba było znaleźć nowe źródło dochodów, czyli szczepienia na Covid.

Doktor Włodzimierz Bodnar w wywiadzie dla dwutygodnika „Najwyższy Czas" zasugerował, że rządowi eksperci „mają powiązania z różnymi firmami". Taka sytuacja tłumaczyłaby zachowanie ludzi dbających o interes korporacji farmaceutycznych, a nie o dobro Polaków.

Jan Bodakowski