"Zmarnowany miliard złotych". Środki z KPO na medycynę w Polsce "przepalane"?

0
0
Zdjęcie ilustracyjne.
Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

Pieniądze z KPO na e-zdrowie miały być trampoliną dla polskich innowacji. Dziś wszystko wskazuje na to, że jeśli w ogóle uda się je wydać przed czerwcowym deadline'em, to będą to wydatki robione w panice, pod dyktando kalendarza, a nie realnych potrzeb pacjentów i personelu medycznego - ocenia Aleksander Obuchowski, współzałożyciel Thelion.ai, grupy zajmującej się rozwojem opieki zdrowotnej dzięki sztucznej inteligencji.

W felietonie na łamach portalu zero.pl Obuchowski wskazuje, że "historyczna szansa na skok technologiczny polskich szpitali zamienia się w festiwal niewykorzystanych środków". Jego zdaniem przyczynami są: "urzędniczy paraliż, asekuracja i absurdalny harmonogram, który na stworzenie papierologii przewiduje rok, a na wdrożenie sztucznej inteligencji w szpitalu – zaledwie trzy miesiące".

Wdrażanie zaawansowanych systemów medycznej sztucznej inteligencji w 90 dni to przepis na katastrofę. To czas, w którym w warunkach szpitalnych ledwo udaje się skonfigurować dostęp do serwerów, a co dopiero opracować procesy i upewnić się, że algorytmy rozwiązują faktyczny problem - przekonuje.

Ekspert wskazuje, że pośpieszne i nieprzemyślane wydatkowanie środków prowadzi do absurdu.

Szpitale i integratorzy będą zmuszeni do kupowania zagranicznych „półproduktów” z chmury, byle tylko „odfajkować” kamień milowy przed 30 czerwca i nie musieć oddawać unijnych pieniędzy - podkreśla.

Jak ocenia, "za miliard złotych moglibyśmy pokusić się o ambitne projekty takie jak przygotowanie własnych zbiorów danych, przeprowadzenie badań klinicznych, a w efekcie własne modele AI, czyli fundamenty, które przyspieszyłyby rozwój polskiego medtechu o kilkanaście lat". Jednak wydaje się, że celem jest wydanie pieniędzy z KPO i ich rozliczenie, a nie to, czy zostaną dobrze spożytkowane.

Zamiast budować narodowy kapitał w postaci polskich modeli AI chroniących dane naszych pacjentów, przepalimy te środki na szybkie zakupy licencji, które w żaden sposób nie zbudują naszej technologicznej niezależności - stwierdza Aleksander Obuchowski.

Chcąc uniknąć jakiegokolwiek ryzyka przetargowego, stworzyliśmy system, w którym największym ryzykiem stał się sam kalendarz. Urzędnicy zabezpieczyli się z każdej możliwej strony na papierze, ale zapomnieli, że na końcu tego procesu jest fizyczny szpital, zmęczony lekarz i system IT, którego nie da się zaktualizować z dnia na dzień - dodaje. 

Źródło: zero.pl

Najnowsze
Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną