– Blisko rok temu wystąpiliśmy do ministra Zbigniewa Ziobro w sprawie bezprawnego blokowania profili działaczy Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin przez portal społecznościowy Facebook. Wówczas odpowiedzi udzieliło nam ówczesne ministerstwo cyfryzacji, które uznało, że ten serwis nie stosuje cenzury prewencyjnej. Najwyraźniej dopiero ocenzurowanie prezydenta Donalda J. Trumpa przez serwis Twitter, Facebook i inne mniejsze platformy społecznościowe przekonało resort sprawiedliwości, że musimy przeciwdziałać łamaniu wolności słowa i stosowaniu przez niektóre media cenzury. Projekt założeń do ustawy, które publicznie przedstawił Zbigniew Ziobro oceniamy pozytywnie – powiedział Niezależnej Gazecie Obywatelskiej Paweł Czyż, rzecznik prasowy ZChR.

– Projekt ustawy, przygotowany do przedłożenia rządowi, przedstawił w piątek podczas konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Szef MS podkreślił, że obecnie to w internecie toczy się wiele sporów, dlatego też obywatele Polski powinni mieć zagwarantowane „podstawowe prawa”, o których mówi polska konstytucja – informuje Polsat NEWS.

Cenzura w mediach społecznościowych była obecna od dawna

– W imieniu Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin zwracam się z prośbą o wypracowanie skutecznych narzędzi, które uniemożliwią stosowanie m.in. przez portale społecznościowe, np. Facebook, cenzury prewencyjnej, która wyraźnie jest w Polsce zakazana. W myśl art. 54 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność wyrażania własnych poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (ust. 1), cenzura prewencyjna oraz koncesjonowanie prasy są zakazane, ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej (ust. 2). Art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284, ze zm.; dalej: Konwencja) stanowi, że każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe.

W Deklaracji Komitetu Ministrów Rady Ministrów o wolności słowa i rządach prawa w Społeczeństwie Informacyjnym z 13 maja 2005 r. stwierdzono, iż „Wolność wypowiedzi, informacji i komunikowania się powinny być chronione tak dobrze w środowisku cyfrowym jak i w innych i nie powinny być przedmiotem ograniczeń innych niż te wymienione w art. 10 EKPC (wspomnianej wyżej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności – przyp.) tylko dlatego, że komunikacja odbywa się za pomocą środków informatycznych”. Nadużycie tej wolności w internecie może być źródłem naruszeń szczególnie dolegliwych, z racji globalnego zasięgu rozpowszechnienia informacji i trudności w ich usunięciu. Naruszenia to przede wszystkim zniesławienie i zniewaga, ale biorąc pod uwagę instytucje pomocnictwa czy podżegania, zakres możliwych naruszeń jest jednak o wiele szerszy. Egzekucja odpowiedzialności może napotykać nowe problemy (ponadgraniczność, prawo właściwe). Jednocześnie ten przepis w/w Konwencji nie wyklucza prawa państwa do wprowadzania procedury zezwoleń, ale tylko w stosunku do „przedsiębiorstw radiowych, telewizyjnych lub kinematograficznych – pisał do Zbigniewa Ziobro w swoim wystąpieniu z 12 lutego 2020 roku rzecznik ZChR.

– Nasze propozycje skierowane są na wolność, chcemy gwarantować najwyższy poziom i standardy wolności w internecie, by nie były prowadzone działania cenzorskie, które wypaczają istotę wolnej debaty publicznej, która w internecie toczy się na co dzień – zaznaczył w czasie konferencji prasowej poświęconej projektowi ustawy Zbigniew Ziobro.

Impuls do zmian wyszedł od ZChR?

– Nasze prace podjęte rok temu doprowadziły do tego, że dzisiaj Polska jest w stanie uchwalić prawo, które obroni Polaków przed nadmierną ingerencją w treści zamieszczane w mediach społecznościowych. To, czy dana treść narusza lub nie narusza polskiego prawa, nie powinno być decyzją anonimowego moderatora, czy prywatnych korporacji. Decyzje te nie mogą zapadać za granicą, powinny być rozstrzygane przez polskie organy i ta propozycja legislacyjna to gwarantuje – powiedział na konferencji prasowej wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

– Minister Kaleta potwierdził zatem de facto, że impulsem dla prac resortu sprawiedliwości najwyraźniej było nasze wystąpienie. Przypomnę, że wówczas Facebook zablokował na trzy miesiące konto lokalnej liderki ZChR za opublikowanie informacji dotyczących m.in. upamiętnienia śp. Marszałka Seniora Sejmu RP VIII kadencji dr. Kornela Morawieckiego, upamiętnienia śp. Bohdana Smolenia i Karola Wojtyły seniora, prac nad trasami kolejowymi Centralnego Portu Komunikacyjnego, informację o wywiadzie senatora Jana M. Jackowskiego, wypowiedzi ministra Marcina Horały czy apel ZChR w sprawie lekarskiej klauzuli sumienia. Wyczerpaliśmy wówczas drogę odwołania, jaką proponował ówczesny resort cyfryzacji. Bez efektu. Liczymy, że projekt ustawy przedstawiony przez Zbigniewa Ziobro będzie mógł być skutecznie egzekwowany – mówi NGO Paweł Czyż.

Chadecy ze Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin w swoim wystąpieniu do Zbigniewa Ziobro z lutego 2020 roku bardzo szczegółowo opisali kwestię zakazu cenzury prewencyjnej.

– Art. 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych (10 grudnia 1948 r.), głosi, że każdej jednostce przysługuje „prawo do wolności poglądów i wypowiedzi, co oznacza prawo do tego, aby nie być niepokojonym z powodu swoich poglądów oraz z powodu poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i idei w jakikolwiek sposób, bez względu na granice”. Chodzi tutaj o wypowiedzi we wszelkiej formie, „ekspresję” („expression”). Art. 19 ust. 1 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, „otwartego do podpisu w Nowym Jorku 19 grudnia 1966 r.” (ratyfikowanego przez Polskę 3 marca 1977 r., Dz. U z 1977 r. Nr 38, poz.167; dalej: Pakt) stanowi, że „każdy człowiek ma prawo do posiadania bez przeszkód własnych poglądów”. Ustęp 2 tego artykułu, głosząc, że „każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii”, wyjaśnia zarazem, że prawo to zawiera „swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru”. Art. 19 Paktu wyjaśnił bliżej pojęcie wolności wyrażania opinii (dosłownie „right to freedom of expression”). Wzorzec kontroli konstytucyjnej, art. 54 Konstytucji formułuje trzy odrębne wolności jednostki, aczkolwiek wzajemnie ze sobą powiązane i współzależne, a mianowicie: wolność wyrażania swoich poglądów, wolność pozyskiwania informacji, wolność rozpowszechniania informacji. Użyte w art. 54 pojęcie „pogląd” należy rozumieć jak najszerzej. Nie tylko jako wyrażanie ocen, w szczególności kontrowersyjnych, ale również informowanie o faktach, także faktach domniemywanych. Jest to zgodne z zasadą rozumienia wyrażeń konstytucyjnych w możliwie najszerszym znaczeniu (zob. P. Sarnecki, komentarz do art. 54 [w:] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, t. III, Warszawa 2003). Należy też przyjąć, że pojęcia „pozyskiwanie informacji” oraz „rozpowszechnianie informacji” dotyczą nie tylko informacji o faktach, lecz także o cudzych poglądach. Wolność wyrażania swoich poglądów ma zasadnicze znaczenie w sferze życia publicznego, zwłaszcza politycznego, i wiąże się ściśle z innymi wolnościami konstytucyjnymi wyrażającymi łącznie wolność działania jednostki w życiu publicznym (wolność tworzenia i działania związków zawodowych, stowarzyszeń, ruchów obywatelskich; wolność tworzenia i działania partii politycznych; wolność zrzeszania się; wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich; wolność wyznawania i uzewnętrzniania publicznego swojej religii).Wolność pozyskiwania informacji, o której mowa w art. 54 ust. 1 Konstytucji, jest pojęciem szerszym niż prawo do uzyskiwania informacji (art. 61 Konstytucji). Obejmuje także wolność poszukiwania informacji.

Cenzura lub system prewencyjny kontroli prasy godzą więc w istotę konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów za pomocą prasy (i w ogóle środków społecznego przekazu). To znaczy, że dopuszczalne jest tylko takie ustawowe ograniczenie konstytucyjnych wolności, wyrażonych w art. 54 Konstytucji, które nie godziłoby w ich istotę. Ograniczenie takie, podobnie jak w wypadku ustawowych ograniczeń wszystkich konstytucyjnych wolności i praw, winno jednak spełniać przesłanki określone w art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Porównanie treści normatywnej art. 54 Konstytucji oraz art. 10 Konwencji wskazuje, że zakres znaczeniowy art. 54 Konstytucji jest węższy niż ten, który wynika z art. 10 Konwencji. W art. 10 Konwencji chodzi bowiem o wolność wszelkiej wypowiedzi (ekspresji: „freedom of expression”, „liberté dʼexpression”), obejmującej nie tylko wyrażanie poglądów za pomocą mowy, ale także w formie pisanej, drukowanej lub artystycznej. Art. 10 Konwencji zawiera więc wszystkie te formy ekspresji, które później zostały wymienione w art. 19 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 r. W Konstytucji „wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury” – ujęte są w art. 73. Art. 54 Konstytucji obejmuje natomiast „wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji” w formie słownej, pisemnej i drukowanej, także za pośrednictwem wszelkich środków społecznego przekazu. Ponadto, jak już wspomniano, wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, o których mowa w art. 54 Konstytucji, obejmuje nie tylko wolność pozyskiwania i rozpowszechniania faktów, ale także poglądów i opinii innych. Oznacza to, że treść normatywna art. 54 Konstytucji zawiera się w przyjętym współcześnie, demokratycznym standardzie „wolności ekspresji”, a w szczególności w określonym ogólnie, a jednocześnie ujętym szerzej, art. 10 Konwencji, w którym wyszczególnia się expressis verbis „informacje” i „idee”.

Zatem, o ile wydaje się, że konstytucyjnie wolność słowa i przeciwdziałanie tzw. mowie nienawiści jest właściwie umocowane w obowiązującym prawie, o tyle już stosowanie cenzury prewencyjnej – poza samym naruszeniem zasad konstytucyjnych – nie prowadzi de facto do konsekwencji, które skutecznie przypadki cenzury prewencyjnej ograniczą.

Wnosimy zatem o stworzenie norm, które będą chroniły zasady wolności słowa i idei w praktyce przed zakusami nie tylko cenzorów z portali społecznościowych ale wszelkich mediów – wskazywali już rok temu działacze Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

Piotr Galicki