Wygląda więc na to, że wbrew zapewnieniom wysokich przedstawicieli władz, szczepionka przeciwko Covid-19 może wcale nie być przepustką do „nowej normalności”. Jedna z postaci odpowiedzialnych za brytyjską służbę zdrowia mówi bowiem, że tak jednak nie będzie.

Na łamach „Sunday Telegraph” prof. Van-Tam zaznaczył, że żadna szczepionka nigdy nie była w pełni skuteczna. Zatem ta przeciwko koronawirusowi także nie zagwarantuje pełnej ochrony. Jego zdaniem, zaszczepieni mogą zarażać nawet do trzech tygodni po przyjęciu specyfiku, zwłaszcza osoby starsze.

– Nawet po podaniu obydwu dawek szczepionki nadal można przekazać Covid-19 komuś innemu, a łańcuchy przenoszenia będą kontynuowane – wskazał.

W ostatnim tygodniu lekarze wezwali urzędników angielskiej służby zdrowia do zmniejszenia czasowego odstępu pomiędzy wydawaniem pierwszej i drugiej dawki szczepionki BioNTech-Pfizer. Niedawno bowiem został on wydłużony z 3 do 12 tygodni, po to, by objąć szczepieniami większą liczbę osób.

– Brytyjskie Stowarzyszenie Lekarzy stwierdziło, że polityka ta jest trudna do uzasadnienia i należy zmniejszyć odstęp do sześciu tygodni – podał portal BBC. Chodzi o zmniejszenie skuteczności szczepionki wraz z upływem długiego okresu.

Z danych brytyjskiego rządu  wynika, że w Wielkiej Brytanii pierwszą dawkę przyjęło przeszło 5,8 mln obywateli.