Amerykańskie media, w tym New York Times, w ostatnich latach przyglądały się Fundacji Clintonów. Raporty analizowały możliwe powiązania między darowiznami i opłatami za przemówienia otrzymanymi przez organizację charytatywną a decyzjami Departamentu Stanu Clinton, z których skorzystali darczyńcy.

 

Wiele zarzutów zostało szczegółowo opisanych w książce konserwatywnego autora Petera Schweizera „Clinton Cash” z 2015 roku. Założona w 1997 roku przez byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Billa Clintona, Clinton Foundation stała się organizacją wartą wiele miliardów dolarów.

 

Jak podaje jej strona internetowa, na całym świecie prowadzi projekty koncentrujące się na zdrowiu kobiet, zmianach klimatu i rozwoju gospodarczym. W 2007 roku Fundacja Clintona została skrytykowana za brak przejrzystości. Chociaż prawo USA nie wymaga od organizacji charytatywnych, w tym fundacji prezydenckich, ujawniania tożsamości ich ofiarodawców, krytycy twierdzili, że nazwiska ofiarodawców powinny zostać ujawnione, ponieważ Hillary Clinton ubiegała się o kandydaturę Demokratów na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Komentator Matthew Yglesias wyraził opinię w gazecie Los Angeles Times, że Clintonowie powinni upubliczniać nazwiska darczyńców fundacji, aby uniknąć wszelkich pozorów niestosowności.

 

Następnie w grudniu 2008 r. fundacja opublikowała obszerną listę darczyńców, która obejmowała takich darczyńców, jak Królestwo Arabii Saudyjskiej czy Blackwater Worldwide (prywatna organizacja wojskowa, która przyjmuje m.in. od rządu USA zlecenia podczas różnego rodzaju misji poza granicami kraju).

 

Fundacja była krytykowana za przyjmowanie darowizn z krajów Bliskiego Wschodu, które m.in. prześladują kobiety. Chodzi o kamienowanie za cudzołóstwo, brak możliwości prowadzenia pojazdów przez kobiety, wymaganie męskiego opiekuna itp. Kraje te obejmują Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar. Fundacja przyjęła te darowizny, mimo że Hillary Clinton w 2016 roku gwarantowała w swojej kampanii prezydenckiej przełamanie barier, które ograniczały kobiety.

 

W listopadzie 2016 r. Reuters poinformował, że Fundacja Clintona potwierdziła, że przyjęła prezent w wysokości miliona dolarów od Kataru. Tymczasem wówczas Hillary Clinton była sekretarzem stanu USA i nie poinformowała o tym Departamentu Stanu i to mimo że obiecała, że pozwoli agencji zweryfikować nowe lub znacznie zwiększone wsparcie od zagranicznych rządów.

 

Datki od zagranicznych darczyńców, którym prawo zabrania przekazywania pieniędzy kandydatom na stanowiska polityczne w USA, stanowią znaczną część dochodów fundacji. Dochodzenie przeprowadzone przez The Washington Post w sprawie darowizn w 2014 r. wykazało, że „istniało znaczne pokrywanie się między polityczną machiną Clintona a fundacją”1. Dochodzenie ujawniło też, że prawie połowa głównych darczyńców, którzy poparli Ready for Hillary, grupę, która poparła jej kandydaturę na prezydenta w 2016 r., przekazała fundacji co najmniej 10 000 dolarów, osobiście lub za pośrednictwem fundacji lub firm, które prowadzą. Rzecznik fundacji odpowiedział wówczas bezczelnie, że nie ma w tym nic dziwnego, że ktoś, kto wspiera filantropię, ma jednocześnie polityczne poglądy.

 

Późniejsze dochodzenie The Washington Post w sprawie darowizn dokonywanych przez zagraniczne rządy na rzecz Fundacji Clintona podczas sprawowania przez nią funkcji sekretarza stanu wykazało, że niektóre rządy kontynuowały przekazywanie darowizn, co stawia pod znakiem zapytania jej bezstronność.

 

Co ciekawe, Clintonowie twierdzili, że wszczęcie śledztwa wobec ich fundacji, to zemsta Trumpa za pokazanie przez nich jego związków z Rosją. Tymczasem już wiadomo, że żadnych związków tego typu nie było, a oskarżenia te zostały spreparowane przez sztab Hilary Clinton. Co więcej, w kwietniu 2015 r. The New York Times poinformował, że kiedy Hillary Clinton była sekretarzem stanu, Departament Stanu zatwierdził transakcje, które umożliwiły rosyjskiej państwowej korporacji Rosatom przejęcie większościowego pakietu udziałów w Uranium One. Jego prezes przekazał wcześniej Fundacja Clintona wielką darowiznę.

 

Na tym przykładzie potwierdza się praktyka, że fundacje służą politykom za pralnie brudnych pieniędzy, realizowanie praktyk korupcyjnych i przyjmowanie nielegalnego wsparcia m.in. od organizacji zagranicznych.

1 https://www.washingtonpost.com/politics/clintons-raised-nearly-2-billion-for-foundation-since-2001/2015/02/18/b8425d88-a7cd-11e4-a7c2-03d37af98440_story.html.