Jak podaje portal tvp.info, po konflikcie z Jarosławem Gowinem część ważnych polityków opuściła Porozumienie. Teraz zakładają własną formację. O jej powstaniu już w maju wspominał Jarosław Kaczyński. Podczas ogłoszenia Polskiego Ładu lider Zjednoczonej Prawicy mówił: „Bardzo się cieszę, bardzo dziękuję, dziękuję naszym koalicjantom. Tu jest pięć podpisów. Wierzę, że niedługo będzie więcej. Że to będzie naprawdę szeroki program, program Zjednoczonej Prawicy, ale coraz bogatszej, coraz mocniejszej”.

 

Podpytywany o ten temat Kamil Bortniczuk zdradził na Twitterze, że chodzi o nową partię polityczną. Media wskazywały, że oprócz Bortniczuka i Bielana w ugrupowaniu mogliby się znaleźć wiceminister aktywów państwowych Zbigniew Gryglas, poseł Włodzimierz Tomaszewski, sekretarz stanu w resorcie do spraw funduszy i polityki regionalnej Jacek Żalek, minister bez teki odpowiedzialny za sprawy samorządu terytorialnego Michał Cieślak czy była wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

 

Teraz w rozmowie z Onetem Kamil Bortniczuk zaapelował o cierpliwość, ale zdradził, że jeszcze w czerwcu w Warszawie „odbędzie się bardzo duża impreza” – Nasze propozycje będą na tyle ciekawe, że będzie się o nich mówiło. Będą nas wyróżniać i uzupełniać Polski Ład, spowodują, że ten bardzo dobry program dzięki naszej imprezie będzie jeszcze bardziej doceniony – stwierdził parlamentarzysta. Zapewnił, że nowe ugrupowanie jakim będzie Partia Republikańska, znajdzie się w koalicji rządzącej i „będzie miała wpływ na to, co się dzieje w Polsce”. – Sukcesem jest to, że po kilkunastu miesiącach niesnasek w Porozumieniu, idziemy naprzód swoją drogą i będziemy przekonywać Polaków do naszej wizji – zaznaczył.

 

Tymczasem „Dziennik Gazeta Prawna” informuje, że jeśli skończą się kłopoty z Porozumieniem, to Jarosław Gowin może liczyć na miejsce dla swojego nominata we władzach TVP lub nawet uchwalenie ustawy, pozwalającej dzielić partyjne subwencje między koalicjantami. Ceną za te ustępstwa ma być poparcie kandydatury Lidii Staroń na nowego RPO i niewkładanie kija w szprychy Polskiemu Ładowi.

 

Na wszelki wypadek PiS próbuje jednak zbierać sejmową większość bez ludzi Jarosława Gowina, liczy się bowiem ze scenariuszem jego usunięcia z rządu. Tym bardziej że na 20 czerwca zaplanowana jest inauguracja nowej partii Republikanie, złożonej m.in. z rozłamowców Porozumienia. Ugrupowanie może stać się czwartym koalicjantem w obozie rządzącym. – Jeśli się z nami dogadają, to Gowin wie, że otwarte jest rozdanie we władzach TVP – mówi nam polityk PiS. Co oznacza, że Porozumienie mogłoby liczyć na kogoś w zarządzie spółki. Kolejna karta przetargowa to postulowana od dawna zmiana w ustawie o partiach politycznych wprowadzająca możliwość podziału subwencji na poszczególne partie tworzące komitet wyborczy. Dziś dotyczy to wyłącznie przypadków, w których została utworzona koalicja. Potencjalnymi beneficjentami tego rozwiązania byłyby zatem Porozumienie oraz Solidarna Polska, które startowały z list PiS, ale także Lewica, która formalnie była częścią listy SLD. – O tych ofertach słyszymy co jakiś czas, ale na razie nie ma woli, żeby je zrealizować – mówi polityk Porozumienia. Jednocześnie od Porozumienia słyszymy, że zwiększane są naciski na parlamentarzystów wiernych Gowinowi. – Ci w rządzie są straszeni, że z niego wypadną, a tych, którzy w nim nie mają stanowisk, nęci się perspektywą wejścia do rządu – mówi polityk Porozumienia. Jak wynika z naszych informacji, na razie nie zanosi się na spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z Jarosławem Gowinem.

 

WO