„Władca Pierścieni – Pierścienie Władzy” od Amazona cierpi na taką samą przypadłość, jak netflixowski „Wiedźmin” – na debilnych scenarzystów, poprawność polityczną i rozmaitych showrunnerów i „ekspertów” od inkluzywności, genderowości i krytycznej teorii rasy. Tylko o ile zrobienie syfu z „Wiedźmina” wkurzyło tylko Polaków i trochę innych Słowian, a na Zachodzie jedynie tych, którzy przeczytali książki Sapkowskiego i nie ulegli poprawności politycznej (czyli niewielu) to robiąc „Władcę Pierścieni” dla politpoprawnych debili Amazonowi udało się wkurzyć absolutnie wszystkich fanów Tolkiena, czyli miliony czytelników na całym świecie. Można tylko pogratulować. Stąd akcja pod nazwą „Zło nie jest w stanie stworzyć niczego nowego, może jedynie zniekształcać i niszczyć to, co zostało wymyślone lub stworzone przez siły dobra”.

Błazenada Amazona i naplucie na dziedzictwo Tolkiena

Najbardziej znany Tolkienolog został wyrzucony z konsultacji scenariusza serialu, a zmarły syn Tolkiena, który dbał o jego dziedzictwo i (nie pozwoliłby na tak debilny scenariusz) pozostawił następcy, więc Amazon uznał, że hulaj dusza piekła nie ma. I postanowił napluć na dziedzictwo Tolkiena, a jednocześnie splunąć w twarz jego czytelnikom i wielbicielom. Stąd cały ten syf typu

czarne elfy i krasnoludy, nieheteronormatywne enty, tęczowe jednorożce, różowe homotrolle i trenerzy do spraw tolerancji genderowej i rasowej (ze znajomością krytycznej teorii rasy) na planie filmowym serialu. Co do entów to o ile pamiętam wylazły z lasów i osiadły sobie w sadach, więc faceci ludzi - drzew mogli stać się z czasem niebinarni. Tak więc szykuje się klasyczna lewacka paranoja i poprawność polityczna do porzy... do zwymiotowania.

„Wdzięczność” wielbicieli Tolkiena

Trailer zapowiadający najnowszy serial Amazona wyświetlono już ponad 10 milionów razy, a w sekcji komentarzy pojawiły się kilkadziesiąt tysiące wpisów. Na początku najczęściej były to wypowiedzi w języku polskim i rosyjskim, a później angielskim, francuskim, niemieckim, tureckim, hiszpańskim, a nawet herbajskim i japońskim. Wśród komentujących, powtarzał się we wszystkich językach cytat Johna Ronalda Reuela Tolkiena brzmiący: „Zło nie jest w stanie stworzyć niczego nowego, może jedynie zniekształcić i zniszczyć to, co zostało wymyślone lub stworzone przez siły dobra”. Są tam komentarze angielskie, duńskie, holenderskie, japońskie, arabskie, chińskie, hebrajskie, hiszpańskie, łacińskie i greckie, niemieckie, tureckie, węgierskie.

O podejściu do spuścizny po Tolkienie może świadczyć, co uważał reżyser „Władcy Pierścieni” Peter Jackson: „Z pewnością istnieją tematy, które Tolkien uważał za ważne. Na początku procesu obiecaliśmy sobie, że nie będziemy umieszczać w tych filmach żadnej własnej polityki, własnych przesłań ani własnych tematów. próbować zrobić, to przeanalizować, co było ważne dla Tolkiena i spróbować to uhonorować. W pewnym sensie staraliśmy się robić te filmy dla niego, a nie dla siebie.” I co stwierdziła producentka tego syfu od Amazona Lindsey Weber – „Wydawało nam się naturalne, że adaptacja dzieła Tolkiena odzwierciedla rzeczywisty wygląd świata”. Co Amazon skopiował? Imiona, nazwę świata, zarys świata? A co zmienił? Wszystko inne – historię świata i czas wydarzeń, charakter postaci, drzewa genologiczne, rasy i dodał im „inkluzywną seksualność”.

O kretynizmach z trailera nawet nie będę się nawet rozpisywał. Czarne elfy i kransoludy, dwóch typów z rogami łosia na plecach (rzekomo łowców), elfia blond księżniczka bujająca się w pełnej zbroi płytowej na lodowej ścianie (zawieszona nawet nie na czekanie, tylko na... sztylecie). Czarny elf łapiący strzałę w locie i nakładający ją na swój łuk i mnóstwo innych idiotyzmów, które naprawdę ciężko było zmieścić w tak krótkim trailerze.

Czy Amazon nie mógł sobie wziąć czegoś innego, niż ostatnie fantasy które miało jakieś wartości (Tolkien był mocno chrześcijański) i wytrzeć sobie d... autorem? Zamiast podpinać się od Władcę Pierścieni i później tłumaczyć się „swoją wizją artystyczną” można to było nazwać jakimś „władcą tęczowych sygnetów” i zrobić serial o miłości czarnego elfa do różowego trolla, któremu w trójkowym związku inkluzywnym towarzyszy tęczowy jednorożec. A cała trójka zboczeńców spotyka się z ostracyzmem towarzyskim, bo chciała adoptować ludzkie dziecko typu chłopczyk, żeby je molestować.

 

Piotr Stępień