Marianna Schreiber jest żoną szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów, polityka Prawa i Sprawiedliwości Łukasza Schreibera.

Polityk we wtorek poinformowała, że zakłada własne ugrupowanie – "Mam Dość", a o szczegółach inicjatywy mówiła w programie Onet Rano. – Mój cel to pomoc ludziom i jeżeli to przy tym polityka, to tak najwyraźniej musi być – tłumaczyła żona posła PiS.

Zapytana o postulaty ugrupowania stwierdziła: "Po pierwsze mamy dość niedostatku finansowego, złej i trudno dostępnej opieki medycznej, trudnego startu w dorosłość dla młodych".

– Mamy też dość wpływania na sumienie obywateli, chcemy żeby państwo było świeckie (...) Ja jestem osobą wierzącą owszem, wierzę w Boga i kiedy mam taką potrzebę serca to idę do kościoła, wtedy, kiedy tego potrzebuję, ale nie leżę krzyżem na pokaz – dodała Schreiber.

Wśród postulatów założycielki nowego ugrupowania pojawiły się też skrajnie lewicowe postulaty: prawo do aborcji oraz "małżeństwa" jednopłciowe.

– Chcemy, aby osoby LGBT też mogły tworzyć rodziny, być szczęśliwe w Polsce i dla Polski, żeby nie musiały uciekać z Polski i mówić, że: "My możemy być szczęśliwi dopiero gdzieś indziej" – mówiła Schreiber.

 

 

– Będziemy bronić osób LGBT, chcemy aby mogły zawierać małżeństwo, aby mogły brać wspólne kredyty, dziedziczyć, żeby żyły jak normalne małżeństwa – tłumaczyła. –Bo są ludźmi i są równi wobec prawa – dodała.

Zapytana o kwestię aborcji, Schreiber stwierdziła, że zależy jej przede wszystkim na tym, "aby kobieta miała wybór". – Oczywiście zakładamy, że kobieta jest w stanie określić do trzeciego miesiąca ciąży, czy jest w stanie – psychicznie i fizycznie – podołać temu, aby dziecko urodzić. Też nie chcemy żeby to było traktowane – aborcja jako antykoncepcja, absolutnie nie – podkreśliła żona posła PiS.

Jednocześnie Schreiber opowiedziała się za ułatwieniem dostępu do pigułek "dzień po", czyli środków wczesnoporonnych. – Chcemy żeby lekarstwa, które są teraz przepisywany na receptę, były wydawane bez recepty, czyli tabletki "dzień po". Nie chcemy aby lekarze i politycy mieli wpływ na sumienie kobiet – podkreśliła.

Schreiber została też zapytana o jej relacje z mężem, który należy do ugrupowania politycznego przedstawiającego postulaty bardzo odległe od tych prezentowanych przez Mariannę Schreiber.

– Mamy odmienne poglądy. Przyznam szczerze, że staramy się o tym nie rozmawiać, aby nie psuć wzajemnych relacji, żeby też dla naszej córki tworzyć rodzinę, która się kocha i która się szanuj – tłumaczyła polityk.

– Ja cały czas uczę swojego męża, aby nie był tak zacietrzewiony w tym wszystkim, ale myślę, że do tego jeszcze daleka droga. Staramy się nie rozmawiać o polityce – dodała Schreiber.