W czasie kwietniowego zgromadzenia prezes ZChR odczytał stosowny protest adresowany do litewskich władz. Jak informuje Zjednoczenie, organizacja otrzymała pierwsze stanowisko strony litewskiej, które podpisał przewodniczący Komisji Oświaty i Nauki Sejmu Republiki Litewskiej Artūras Žukauskas, były rektor Uniwersytetu Wileńskiego. Ten polityk należy do litewskiej Partii Wolności, której przedstawicielka Evelina Dobrovolska pełni funkcję ministra sprawiedliwości w litewskim rządzie. Partia Wolności popiera m.in. postulaty środowisk LGBT. – Statystyki wykazują, że w gimnazjach z niską liczbą abiturientów (…) zdaje się przeciętnie mniej państwowych egzaminów dojrzałości. Na litewskich uczelniach szkolnictwa wyższego mogą studiować osoby, które zdały co najmniej trzy państwowe egzaminy dojrzałości, zaś abiturienci Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu w rej. trockim przeciętnie zdają tylko jeden egzamin państwowy. (…) Należy zauważyć, że w ciągu czterech lat tylko jeden absolwent wspomnianego gimnazjum wstąpił na uczelnię wyższą – pisze w piśmie do ZChR Žukauskas.

ODCZYTANIE PROTESTU POD AMBASADĄ LITWY W WARSZAWIE

KLIKNIJ TUTAJ ABY ZOBACZYĆ FILM

Właśnie wróciłem z sobotniej Parady Polskości 2022 w Wilnie, w której udział brało kilkanaście tysięcy Polaków, w pochodzie który przeszedł przez Wilno. Obecny tam minister Jan Dziedziczak przypomniał, że „Polacy z Wileńszczyzny nigdy nie wyjechali (z Polski), to granice się zmieniły, oni tu są od wieków i współtworzą tę ziemię, są jej współgospodarzami”. Do uczestników marszu list skierował też premier Polski Mateusz Morawiecki, w którym składając życzenia wszystkim Polakom rozsianym na świecie z okazji Dnia Polonii i Polaków za granicą oraz rocznicy Konstytucji 3 maja, podkreślił, iż „Polska jest z wami, ale Polska jest też w was”. „Wszędzie tam, gdzie bije polskie serce, jest cząstka Polski” – dodał. W takim momencie do ZChR nadchodzi pismo ważnego litewskiego posła, rektora Uniwersytetu Wileńskiego Artūras Žukauskas, w której obraża on Polaków z Wileńszczyzny konstatując, że skoro w czasie COVID-19 niewielu uczniów z polskiego gimnazjum trafia na studia, to szkołę można zamknąć. To trąci podejściem generała-gubernatora Litwy Michaiła Murawiowa. Jak twierdził, działalność Polaków doprowadziła poprzez unię polsko-litewską do oderwania tych ziem od „ruskiego pnia”. Z tego punktu widzenia jego działania po stłumieniu powstania były niczym innym tylko próbą „przywrócenia” zakłóconego porządku, czyli narodowości rosyjskiej i prawosławia. Środkiem do tego było usunięcie Polaków i wykorzenienie wpływów polskich na Litwie i Białorusi. Murawjow wprowadził zakaz nabywania ziemi przez Polaków i w ogóle katolików. Po powstaniu styczniowym szkolnictwo na Litwie zostało całkowicie zrusyfikowane, a wszystkie szkoły nierządowe zostały zamknięte. Zlikwidowano 27 spośród 46 klasztorów katolickich. Nastąpiły represje wobec katolicyzmu. Utrudniano kult, zamykano kościoły, przerabiano je na cerkwie, niszczono nawet przydrożne kapliczki. W 1864 r. zakazano drukowania po litewsku alfabetem łacińskim, nakazując stosowanie grażdanki. Stanowisko posła Žukauskasa wspiera zatem lituanizację, tak jak kiedyś stosowanie rusyfikacji i jest absolutnie skandalicznym, że taki krok jest podkreślany tuż po deklaracji polskiego premiera odczytanej w sobotę w Wilnie, a adresowanej do Polaków z Litwy, o tym, że „Polska jest z wami, ale Polska jest też w was” i „Wszędzie tam, gdzie bije polskie serce, jest cząstka Polski”. Widać deklaracje Mateusza Morawieckiego i ocena polskiego rządu w zakresie stosunków polsko-litewskiej ma się nijak do rzeczywistości”

– powiedział Niezależnej Gazecie Obywatelskiej dr Bogusław Rogalski, prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

Polacy z Wileńszczyzny mówią stanowcze NIE dla likwidacji polskich szkół!

Budzą wątpliwości pospieszne zmiany w ramach realizacji programu „Szkoły Stulecia” i zamiary reorganizacji dwóch szkół mniejszości narodowych – Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu i Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach”

– zaznaczyła w swoim przemówieniu w czasie niedawnej manifestacji w Wilnie Bożena Ławrukiewicz, reprezentująca podstawówkę w Starych Trokach.

Rodzice naszych uczniów pragną zapewnić swoim dzieciom możliwość, jaką zapewnia Konstytucja Republiki Litwy i ustawa oświatowa, prawa do nauki w wybranej przez rodziców szkole według miejsca zamieszkania”

– powiedziała.

Zwróciła też uwagę na to, że szkoła nie jest prywatnym podmiotem prawnym, który może być oceniany wyłącznie przez pryzmat wskaźników gospodarczych. Pełni funkcję oświatową, kulturalną i społeczną, dlatego w sprawach reorganizacji placówki szkolnej „nie może być podejmowana jednostronna decyzja, a konieczne jest wsłuchanie się w głos lokalnej wspólnoty”.

Szkoła Podstawowa im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach nie wyraża zgody na reorganizację w taki sposób, jak to robi Rząd RL na czele z samorządem rejonu trockiego. Dyskryminacja mniejszości narodowych, stosowanie podwójnych standardów, nieliczenie się z opinią społeczności – czy to jest możliwe w państwie demokratycznym? Byliśmy przekonani, że nie aż do momentu, kiedy to za reorganizację sieci szkół wzięła się obecna władza konserwatystów i liberałów”

– powiedziała przedstawicielka komitetu rodzicielskiego podstawówki starotrockiej Agnieszka Rynkiewicz. – „Buldożerowa” reorganizacja, mimo wyjątków w ustawach rządu, mimo międzynarodowych stosunków z Polską, mimo ratyfikowanej Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych! Jest to nienormalne i nie do akceptacji. Mówimy temu: „Nie”.

Przedstawicielka Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu, Grażyna Paulauskienė w czasie niedawnego protestu Polaków w Wilnie wyraziła wolę rodziców uczniów tej zagrożonej polskiej szkoły:

My rodzice Polacy, którzy oddajemy swoje dzieci do szkoły polskiej, wyrażamy wolę, aby nasze dzieci pobierały naukę w języku ojczystym. Pragniemy, aby placówka oświatowa działała w miejscowości zamieszkania, gdzie większość mieszkańców stanowi polska rdzenna mniejszość narodowa”

– powiedziała pani Grażyna. Zaznaczyła, że polskie szkolnictwo w tej miejscowości sięga aż 1915 roku. Wyraziła obawy, że reorganizacja szkoły może przyczynić się do jej likwidacji, a co za tym idzie – zaniku polskości w całej gminie.

Nie chcemy być filią innej szkoły i prosimy o potępienie wszystkich prób zastraszania społeczności, działań naruszających praworządność, skierowanych przeciwko naszym dzieciom, uczącym się w naszej szkole i krzywdzących całą polską mniejszość narodową na Litwie”

– stwierdziła przedstawicielka szkoły w Połukniu.

Karolina Mackiewicz, przedstawicielka gimnazjum w Połukniu, podkreśliła w swoim wystąpieniu, że polskie szkolnictwo w tej gminie, w swojej ponad stuletniej historii, nigdy jeszcze nie było tak zagrożone jak teraz. Odnosząc się do decyzji Rady rejonu trockiego z dnia 31 marca br. w sprawie reorganizacji dwóch szkół polskich, ostro zwróciła się do radnych: „Szanowni radni, którzy głosowaliście za przyjęciem projektu planu reorganizacji szkół w naszym rejonie! Weszliście do historii jako likwidatorzy ponad stuletniej oświaty polskiej w Starych Trokach i Połukniu”.

 

Artūras Žukauskas uwłacza polskim nauczycielom?

Państwo litewskie ma na celu zapewnienie, aby uczniowie zdobywali wysokiej jakości wykształcenie odpowiadające ich potrzebom w gimnazjach o nowoczesnej infrastrukturze, wyposażonych w nowoczesne pomoce naukowe i sprzęt dydaktyczny, nauczani przez nauczycieli o nowoczesnych kompetencjach. Małe szkoły i sale lekcyjne nie pozwalają uczniom na zadawalający wybór przedmiotów w zakresie kształcenia średniego.”

– pisze w swoim piśmie były rektor Uniwersytetu Wileńskiego.

Absolutnie skandalicznym jest, że były rektor ważnej uczelni w Wilnie sugeruje, że celem państwa litewskiego jest zapewnienie nauczania przez nauczycieli o nowoczesnych kompetencjach. To oznacza, że ocenia nauczycieli z polskich szkół odwrotnie. To jest zgodne z polityką jego partyjnej koleżanki minister Eveliny Dobrovolskiej, ktora wspiera pseudo nowoczesność promując LGBT. Rzeczywiście Polacy na Litwie nie wspierają środowisk LGBT i udzielają swojego wsparcia swojej partii akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związkowi Chrześcijańskich Rodzin, a nie politykom podobnym do Žukauskasa”

– mówi nam prezes ZchR dr Bogusław Rogalski.

Litewska Partia Wolności i jej „nowoczesność”

Partyjna koleżanka Žukauskasa, Evelina Dobrovolska to zlituanizowana Polka – reprezentująca w nowym litewskim parlamencie Partię Wolności, która de facto jest ugrupowaniem mającym wiele wspólnych cech z Wiosną Roberta Biedronia. Najwyraźniej oszukała swoich litewskich wyborców podając się za prawnika reprezentującego w litewskich sądach osoby LGBTQ, które m.in. „zmieniały płeć”. Kandydatka na nowego litewskiego ministra sprawiedliwości podawała publicznie, że od 2011 roku była asystentem adwokackim. Tymczasem zgodnie z prawem obowiązującym na Litwie, aby reprezentować kogokolwiek przed sądem należy legitymować się dyplomem magistra, a Dobrovolska posiada jedynie licencjat. W wywiadzie dla Edmundasa Jakilaitisa w Delfi TV, przyznała, że przystąpiła do egzaminu adwokackiego – de facto bez koniecznego poziomu wykształcenia – zdając część pisemną, a oblewając egzamin ustny.

Życzę Ewelinie zdrowia oraz sił w walce o prawa człowieka w szerokim tego pojęcia znaczeniu, w tym o prawa mniejszości narodowych. Życzę, aby do swojej drużyny zaprosiła pomocników, którzy potrafiliby jej dobrze doradzać i pomagać”

– powiedział Przeglądowi Bałtyckiemu Zbigniew Balcewicz, sygnatariusz aktu niepodległości Litwy z 1990 roku, który dobrowolnie działał od 1965 roku w Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Towarzysz Balcewicz w 1981 roku objął urząd wiceprzewodniczącego Wileńskiego Miejskiego Komitetu Wykonawczego KPZR, który sprawował przez siedem lat. W latach 1988–1995 był redaktorem naczelnym „Czerwonego Sztandaru” i „Kuriera Wileńskiego”. W 1990 został wybrany posłem do Rady Najwyższej Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej z okręgu Wilno, jego kandydaturę wysunął Komsomoł oraz szpital psychiatryczny w Nowej Wilejce.

Dobrovolska uczęszczała do gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie, choć jak przyznaje w jednym z klipów wyborczych właśnie wtedy zafascynowała się literaturą litewską: Jurgą Ivanauskaitė, powieściopisarką, poetką i malarką, oraz Ričardasem Gavelisem, autorem poczytnego, przetłumaczonego ostatnio na język polski „Wileńskiego pokera”.

Dzięki nim pokochałam język litewski” 

– deklaruje publicznie Dobrovolska.

Zasługą Eweliny Dobrowolskiej, która już niekoniecznie spotka się z sympatią w środowiskach „kresowych”, jest jej działalność na rzecz prawnego potwierdzenia korekty płci w dokumentach. Tematyka osób LGBT jest dla młodej Polki ważna, podobnie jak dla całej Partii Wolności, z której mandat poselski uzyskał w Sejmie aktywista na rzecz osób nieheteronormatywnych Tomas Vytautas Raskevičius. – Ewelina wygrała około czterdziestu takich spraw, jest wielką przyjaciółką osób LGBT – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu Raskevičius. Partia Wolności, z ramienia której Raskevičius i Dobrowolska będą siedzieć ławka w ławkę w Sejmie, nie wyklucza nawet wsparcia dla małżeństw homoseksualnych, choć dotychczasowa, starsza partia Ruch Liberałów wciąż mówi tylko o związkach partnerskich. – To nie jest napisane w programie, ale mogę powiedzieć o swoim osobistym poglądzie. Jestem za prawem gejów i lesbijek do adopcji dzieci na Litwie – mówił mi latem 2019 roku wiceprzewodniczący partii Vincas Jurgutis. – Boli mnie homofobia występująca na Litwie, niestety w polskiej społeczności jest ona większa niż w przypadku Litwinów – stwierdziła Dobrowolska w jednym z wywiadów dla Przeglądu Bałtyckiego”

– czytamy w „Przeglądzie Bałtyckim”.

Piotr Galicki