Polskie samorządy przekazują co roku 250-280 mln złotych na funkcjonowanie schronisk dla bezdomnych zwierząt. Niestety część z tych pieniędzy nie trafia do potrzebujących czworonogów, a do kieszeni cynicznych pseudoekologów, którzy korzystają z nieszczelności systemu prawnego. O co chodzi? Otóż rozmaite grupy i organizacje zdołały stworzyć niezły biznes z zawodowego pomagania psom i kotom. W naszym kraju brakuje porządnego systemu identyfikacji zwierząt, które w rezultacie tego zaniedbania mogą być wielokrotnie oddawane do schronisk i z nich wypuszczane, a potem bez problemu przekazywanie do innych ośrodków. W ten sposób działa maszynka do zarabiania pieniędzy, z której żyją oszuści żerujący na ludzkiej empatii i krzywdzie zwierząt. Bez konkretnych regulacji prawnych nie jest możliwe zatrzymanie tego dochodowego procederu. Na szczęście sprawą już zajmuje się Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Minister chce rozwiązać problem

Od września 2021 roku w ramach resortu rolnictwa funkcjonuje specjalna grupa robocza stworzona z inicjatywy wiceminister Anny Gembickiej. Urzędnicy oraz przedstawiciele organizacji hodowlanych pracują wspólnie nad kompleksowym rozwiązaniem problemu bezdomności zwierząt w Polsce. Obecnie całym projektem kieruje wiceminister Lech Kołakowski, który doskonale rozumie powagę sytuacji i jest świadomy konieczności podjęcia zdecydowanych kroków. Propozycje przedstawione przez Polskie Porozumienie Kynologiczne, m.in. program sterylizacji i chipowania zwierząt, znalazły uznanie również u samego ministra Henryka Kowalczyka, któremu zależy na skuteczności, a nie działaniach pozorowanych. Polityk dał temu wyraz w marcu 2022 roku, przypominając na łamach prasy o swoim zaangażowaniu i niezmiennym kursie, który przyjęło w tej sprawie ministerstwo.

„Zapewniam, że wszystkie dobre rozwiązania zostaną przez nas rozważone. Ważne, by finalnie te działania były skuteczne i zmniejszyły zjawisko bezdomności zwierząt. Liczę, że zmniejszymy radykalnie zjawisko bezdomności zwierząt i schroniska nie będą już tak potrzebne jak dzisiaj. Mam taką nadzieję, bo schronisko to ostateczność. To nie jest nigdy idealne miejsce. Zwierzę powinno być przy człowieku i powinno być zadbane. Nie obawiam się larum od aktywistów, chociaż liczę się z tym, że jakieś niezadowolenie może wystąpić. Myślę jednak, że nikt publicznie nie będzie protestował dlatego, że chcemy zlikwidować bezdomność psów i kotów” – zapewnia Henryk Kowalczyk w rozmowie z portalem napsitemat.pl.

Czas uszczelnić system

Sztandarowym rozwiązaniem, które wysuwa Polskie Porozumienie Kynologiczne, jest stworzenie specjalnego funduszu do walki z bezdomnością zwierząt. Jak przekonuje prezes PPK Piotr Kłosiński, chodzi o system zasilany z dobrowolnych składek hodowców. Nie mamy tu więc do czynienia z kolejnym programem wysysającym pieniądze z budżetu państwa, a więc kieszeni podatników. Zdaniem Beaty Krupianik z Fundacji Karuna, która uczestniczy w pracach resortu, dotychczas środki były przeznaczane na leczenie objawów (hycle i schroniska), a nie przyczyn bezdomności zwierząt. W jej opinii należy wdrożyć w każdej polskiej gminie programy kastracji i czipowania zwierząt właścicielskich oraz kotów wolno żyjących. Bez tego problem będzie dalej istniał, zapewniając przy okazji ogromne zyski pseudoekologom, którym z pewnością nie zależy na dobru czworonogów.

„Zostanie powołany specjalny fundusz do walki z bezdomnością zwierząt. Nie będzie on oparty na pieniądzach państwowych, lecz na zyskach hodowców. Nie trzeba sięgać po pieniądze podatników. My od państwa nic nie chcemy. Państwo ma nie przeszkadzać, tylko wspierać. Hodowcy będą wpłacać pieniądze ze swoich hodowli. W zamian za wyswobodzenie zwierząt z łańcucha z uzyskanych środków będą one całkowicie za darmo sterylizowane i otrzymają kojce. (…) Razem z rolnikami, którzy także są hodowcami, chcemy unormować Ustawę o ochronie zwierząt. Trzeba także od zaraz normować sytuację bezdomności zwierząt. W Europie są systemowe rozwiązania, da się to przełożyć na Polskę. Będziemy przekonywać posłów wszystkich stron w tej kadencji, aby wprowadzić te wszystkie rzeczy” – obiecuje Piotr Kłosiński.

 

Jakub Zgierski