Horbacz stwierdził: "Państwowe spółki i prywatni importerzy starają się sprowadzić jak najwięcej surowca z zagranicy. Statków, które w ostatnich miesiącach docierają do Polski, jest naprawdę dużo. Widać pełną mobilizację i ogromną determinację całej branży, by uzupełnić braki węgla na rynku. Okazało się też, że z przepustowością portów nie jest tak źle, jak myśleliśmy. Mimo to wciąż będziemy mieć problem z węglem opałowym dla gospodarstw domowych. Szacujemy, że zabraknie do 2,5 mln ton tego surowca, czyli około 27 proc. całkowitego zapotrzebowania na węgiel w tej grupie odbiorców".

Ekspert dodał też: "To sporo, a niestety nie da się w pełni uzupełnić tej luki, która powstała po wprowadzeniu embarga na rosyjski węgiel. Chodzi o węgiel gruby, a więc orzech i kostkę, którego nie wydobywamy w polskich kopalniach w wystarczających ilościach i którego nie da się sprowadzić z odległych krajów. Szacujemy, że z każdej dostawy węgla importowanego udaje się wydzielić maksymalnie 10-15 proc. węgla nadającego się dla odbiorców indywidualnych. Kostki i orzecha do kotłów zasypowych na pewno zabraknie, nawet jak będziemy mieli nadmiar węgla z importu. W zimie zostaniemy więc z poważną luką w dostawach dla gospodarstw domowych".