Już od pewnego czasu był pieszczochem mediów opozycyjnych. Forowany był głosząc nienawiść do PiS i krytykując w czambuł rządy Zjednoczonej Prawicy. Tak się tym rozochocił, że poszedł na całość. W Radiu Zet wyłożył na stół zarys programu gospodarczo-strategicznego w chwili, gdy PO zacznie rządzić.

Co zaproponował?  Pożegnanie się ze złotówką i przyjęcie waluty euro. To nic, że niemal dwie trzecie Polaków jest temu przeciwne, tak wynika z sondaży. Prof. Grabowski tak to podsumował: „To podział polityczny. Przeciwko będzie więcej zwolenników PiS, którym się wmawia, jaka to katastrofa” i dalej twierdził potoczyście: „Polacy mają swój rozum, ale się nie znają. Ja mam swój rozum, ale nie mam zielonego pojęcia o uprawach w rolnictwie albo hodowli trzody chlewnej. I wcale źle to o mnie nie świadczy”.  Jego zdaniem waluta euro przyniosłaby naszemu krajowi ogromne korzyści, w tym lepsze pespektywy dla długookresowego wzrostu. Nie dał przykładu jednak, jakie korzyści oprócz Niemiec i Francji, mają kraje, które przyjęły walutę euro.

Dalej też nie było lepiej. Polskie przedsiębiorstwa powinno się sprywatyzować. Orlen rozbić i wpuścić zagraniczny kapitał. Gospodarka, mówił, powinna być oparta na prywatnych podmiotach, które na rynku działają konkurencyjnie, a nie państwowych, upolitycznionych, które działają na zasadzie monopolu. W rękach państwa powinny zostać tylko te gałęzie gospodarki, które są najbardziej strategiczne. Przytaczał przykład Stanów Zjednoczonych, w których nawet firmy zbrojeniowe są prywatne, nie mówiąc o lotniskach, wiaduktach, autostradach. Zapomniał jednak, do kogo nas porównuje, do najbogatszej gospodarki świata.

Dalej też nie było lepiej. Wiek emerytalny powinno się podwyższyć i jest to nieuniknione. Programy socjalne trzeba ograniczyć. 500+ tylko dla najuboższych, a wszelkie 13, 14 emerytury, które nie są żadnymi emeryturami, trzeba skasować. Zdławić inflację można bardzo szybko, a trzeba to dokonać kosztem wzrostu gospodarczego. To nic, że pojawi się wówczas wysokie bezrobocie, kolejna fala emigracyjna i równie gwałtowne zubożenie większości społeczeństwa.

Nic nowego. Wszystko to już było za rządów Donalda Tuska i cudu gospodarczego Leszka Balcerowicza. Zdaniem prof. Bogusława Grabowskiego „Polskie społeczeństwo za rządów PiS zostało tak przesunięte w kierunku populistycznym, że dzisiaj społeczeństwo samo w sobie będzie barierą dla zdrowego prorozwojowego programu, który podniesie Polskę na wyższy poziom cywilizacyjny”.  Innymi słowy nie ma co patrzeć na społeczeństwo, które zostało zdemoralizowane, trzeba budować jakiś utopijny model, w którym będą się rozwijać tylko nieliczni, a inni jako nawóz pójdą na przemiał.

Broń nas Panie przed tak okrutnymi doktrynerami. Platforma, jak było do przewidzenia, wystraszyła się prawdomówności profesora. Do tej pory z uporem maniaka forsuje przekaz, że swoje reformy gospodarcze ogłosi dopiero po wyborach, bo gdyby było inaczej PiS by je ukradł. Zresztą to nie plan reform będzie dla nich priorytetem. Plan pierwszy to rozliczenie się z PiS, aby ta straszna populistyczna zaraza nigdy nie mogła powrócić. Trzeba wszystko zlikwidować, powsadzać do więzień i na ruinach zbudować nowy wspaniały świat dla różnego typu kolesi. Gdy się już wszystkich rozliczy i pójdą siedzieć, Bruksela sypnie mamoną i nowy rząd pod przewodnictwem Bogusława Grabowskiego będzie wiedział, co robić. Jedno jest pewne – determinacji do działania na pewno im nie zabraknie

Najważniejsze czy Polacy to kupią i pozwolą, aby ten czarny scenariusz został zrealizowany.

Maria Górzna