Zbrodnia w Markowej (FELIETON)

0
0
2
Domena Publiczna
Domena Publiczna / https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzieci_Ulm%C3%B3w#/media/Plik:Wiktoria_Ulma_&_children_(1).jpg

Zbrodni na rodzinie Ulmów dokonali Niemcy 24 marca 1944r. To wówczas rozstrzelano Józefa i Wiktorię i ich sześcioro dzieci, a że Wiktoria była w ciąży to dokonali również zabójstwa nienarodzonego jeszcze dziecka. Papież Franciszek ogłosił, że 10 września 2023 r. w Markowej, w miejscu ich męczeńskiej śmierci odbędzie się ich beatyfikacja. Zostali straceni za pomoc Żydom, których ukrywali na strychu swojego domu.

9 czerwca 2023 r. odbyła się premiera filmu Mariusza Pilisa „Historia jednej zbrodni”. Film nie ogranicza się jedynie do przedstawienia historii Ulmów, ale sięga głębiej aż do współczesności. Każe zastanowić się nad wiedzą historyczną Niemców, którzy nadal żyją jak w kokonie i nie chcą wiedzieć, co ich często szanowani obywatele robili podczas wojny.

Przed wojną Markowa była jedną z największych wsi w Polsce. Mieszkało tu ok. 4,5 tys. mieszkańców.  Jednym z nich był Józef Ulma, człowiek znany w całej wsi, ceniony i bardzo lubiany. Był otwartym i bardzo zdolnym człowiekiem. Nigdy nie odmówił pomocy sąsiedzkiej. Pracował na roli i wprowadzał w życie różne innowacje dotyczące upraw roślin. Udzielał sąsiedzkich rad, co robić, aby uzyskać obfite zbiory. Doskonalił swoją wiedzę, dużo czytał. W jego biblioteczce znaleziono pozycje przyrodnicze i czasopisma techniczne. Sam zbudował aparat fotograficzny, bo robienie zdjęć było jego wielką pasją, dzięki której do dziś mamy zdjęcia zarówno jego rodziny, jak i życia dokumentującego codzienność Markowej. Wieś zawsze żyła w symbiozie ze społecznością żydowską. Nie było na tle religijnym, etnicznym żadnych konfliktów. Dlatego gdy wybuchła wojna, naturalnym odruchem ich serca była pomoc ukrywającym się Żydom. Tak też zrobiła rodzina Ulmów, która grupkę Żydów należącą do trzech rodzin ukryła u siebie, dając zarówno schronienie jak i wyżywienie. Wiedzieli dobrze, co im grozi w chwili odkrycia schronienia. Za pomoc Żydom jedynie w Polsce groziła śmierć całej rodziny, nie wyłączając dzieci.

24 marca 1944 r. niemiecka żandarmeria wkroczyła do akcji. Na jednej ze scen filmu widać wnętrze domu tuż po niemieckim mordzie. Widzimy powywracane meble i setki fotografii rozrzuconych po podłodze, niektóre splamione dopiero co przelaną krwią. Te zdjęcia to dokument z którego można odtworzyć codzienne życie w Markowej.

Do upowszechnienia i rozpropagowania historii Ulmów przysłużył się dr Mateusz Szpytma, historyk i wiceprezes IPN, związany pokrewieństwem z rodziną Ulmów.  To jego pomysłem było stworzenie nowoczesnego muzeum w Markowej. Udało się ustalić, kto był wykonawcą tej zbrodni. Oddziałem niemieckim dowodził Eilert Dieken szef żandarmerii w pobliskim Łańcucie. Szpytma i reżyser filmu Pilis dotarli do jego córki, która przebywa w domu spokojnej starości w Norden w Dolnej Saksonii.

Kobieta przyjęła ich bardzo miło. „Wiem, że wyświadczył ludziom wiele dobra” – zaczyna opowieść o swoim ojcu. W swojej nieświadomości myśli, że w Markowej powstaje muzeum, które uświetni idealny wizerunek jej ojca. Nie ma pojęcia, co robił podczas wojny jej ojciec .”Po szkole poszedł pracować do Schutzpolizei… przyszła wojna… musiał udać się do Polski… nigdy nie mówił, co tam robił… był zaprzysiężonym policjantem, nie wolno mu było… nie bardzo wiem, dlaczego chcecie pisać o moim ojcu… mogę mówić tylko dobrze o moim ojcu… byłam jego najukochańszą córką… dostałam w życiu wszystko, czego potrzebowałam”.  Gdy przesłano jej dokumenty, z których jasno wynika, jako była działalność jej ojca, urywa kontakt.

I taka wiedza jak Grety Wilbers jest na porządku dziennym współczesnych Niemców, którzy nie chcą wiedzieć, czy chcą jak najszybciej zapomnieć o zbrodniach wojennych dokonanych przez ich przodków.

W mieście Westerland na wyspie Sylt wieloletnim, zasłużonym burmistrzem był Heinz Reinefarth znany z historii jako „rzeźnik Warszawy”. Był dowódcą oddziałów pacyfikujących stolice, odpowiedzialnym za rzeź Woli. Teraz dzięki jednego niemieckiego historyka na budynku ratusza umieszczono tabliczkę informującą mieszkańców, kim w rzeczywistości był ich ukochany burmistrz.

W Esens, na budynku w którym pracował po wojnie Dieken ma także zawisnąć podobna tabliczka. Zobowiązał się do tego dzisiejszy burmistrz Harald Hinrichs po rozmowach z Mariuszem Pilisem.

Pezykro, jak bardzo prawdę historyczną starają się przeinaczać ludzie pokroju prof. Jana Grabowskiego. Zrobią wszystko, aby tylko umniejszać rolę Polaków ratujących Żydów. Grabowski na jednej z konferencji dowodził: „Widzimy teraz pęd do celebracji, który ma zastępować historyczną refleksję, (…)Czyż nie warto dodać, że dzień po egzekucji Ulmów mieszkańcy Markowej wymordowali wszystkich Żydów, których ukrywali”. Dobrze, że obecny na tej konferencji dr Szpytma mógł powiedzieć prawdę i wytknąć profesorowi nieścisłości. Chodziło bowiem nie o 40 ale o 20 Żydów, zamordowanych nie w Markowej, ale w sąsiedniej wsi i w innym późniejszym o rok czasie, gdy Niemcy prowadzili akcję pacyfikacyjną.

Natomiast mieszkańcy Markowej dalej po tragedii Ulmów pomagali Żydom. Uratowali 21 osób. Należał do nich Abraham Isaak Segal, który jako Romek Kaliszewski pracował w gospodarstwie Cwynarów. „Start do życia otrzymałem w Markowej – mówi w filmie, gdy odwiedził Polskę razem ze swoją liczną rodziną. Chciał pokazać im gdzie dobrzy ludzie pomogli mu przeżyć. Marzył, aby dożyć otwarcia muzeum w Markowej. Chciał uczestniczyć w inaguracji otwarcia Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej.  Niestety zmarł niedługo przed otwarciem placówki.

Maria Górzna    

Źródło: MG

Sonda

Wczytywanie sondy...

Polecane

Wczytywanie komentarzy...
Przejdź na stronę główną