Iran zaprzecza udziałowi w ataku, w którym zginęło 3 amerykańskich żołnierzy
Iran zaprzeczył udziałowi w ataku drona w Jordanii, w którym zginęło trzech amerykańskich wojskowych, a dziesiątki innych zostało rannych, podały państwowe media.
Prezydent USA Joe Biden i minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii David Cameron obwinili wspierane przez Iran grupy za niedzielny atak w pobliżu granicy z Syrią.
"Jak już wcześniej wyraźnie stwierdziliśmy, grupy oporu w regionie reagują [na] zbrodnie wojenne i ludobójstwo syjonistycznego reżimu zabijającego dzieci i... nie przyjmują rozkazów od Islamskiej Republiki Iranu" - powiedział w poniedziałek rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Nasser Kanaani, cytowany przez agencję IRNA.
"Grupy te decydują i działają w oparciu o własne zasady i priorytety, a także interesy swojego kraju i narodu".
Kanaani powiedział, że twierdzenia o irańskim zaangażowaniu były motywowane "konkretnymi celami politycznymi, aby odwrócić realia regionu" i były "pod wpływem stron trzecich, w tym zabijającego dzieci syjonistycznego reżimu".
Irańska misja przy Organizacji Narodów Zjednoczonych stwierdziła również w oświadczeniu przekazanym przez IRNA, że Teheran nie miał "żadnego związku i nie miał nic wspólnego" z atakiem, za który obwinił "konflikt między siłami USA a grupami oporu w regionie".
Islamski Ruch Oporu w Iraku, organizacja parasolowa wspieranych przez Iran grup zbrojnych, przyznała się do odpowiedzialności za atak.
Atak drona na Tower 22, bazę wsparcia logistycznego, oznaczał pierwszą ofiarę śmiertelną wśród Amerykanów od początku wojny w Strefie Gazy.
Biden, który zdecydowanie poparł wojnę Izraela w Strefie Gazy, potępił "nikczemny i całkowicie niesprawiedliwy atak" i obiecał pociągnąć do odpowiedzialności wszystkich odpowiedzialnych "w wybranym przez nas czasie i w wybrany przez nas sposób".
Waszyngton oskarżył wspierane przez Iran grupy o przeprowadzenie dziesiątek ataków na amerykańskie instalacje wojskowe w Iraku i Iraku.
Źródło: BBC