Skandal w Niemczech! Migranci z darmowym zakwaterowaniem... mieszkańcy nie
Sposób, w jaki Berlin poradził sobie z przedłużającą się awarią zasilania w południowo-zachodniej części miasta, wywołał burzliwą debatę publiczną na temat priorytetów, po tym jak mieszkańcy zostali początkowo poproszeni o zapłacenie 70 euro za nocleg w hotelu, podczas gdy pobliskie ośrodki dla migrantów zostały ewakuowane i przeniesione na koszt publiczny.
Przerwa w dostawie prądu, trwająca od kilku dni, pozbawiła około 26 900 gospodarstw domowych i 1220 przedsiębiorstw dostępu do energii elektrycznej, ogrzewania i ciepłej wody w wyniku podpalenia mostu kablowego, do którego odpowiedzialność wzięła na siebie skrajnie lewicowa Vulkangruppe.
Początkowa reakcja władz na przedłużający się brak prądu i ciepła wobec mieszkańców wywołała powszechne oburzenie. Otóż tym, którzy nie mogli korzystać ze swoich domów, zaoferowano pokoje hotelowe po obniżonej cenie w ramach kampanii „Berlin Hotels for Berliners” (Hotele berlińskie dla berlińczyków), zainicjowanej przez VisitBerlin i około 200 partnerskich hoteli. Oferta wywołała natychmiastową reakcję. W mediach społecznościowych użytkownicy pytali, w jaki sposób emeryci, rodziny z dziećmi lub osoby korzystające z pomocy społecznej mają sobie pozwolić na kilka noclegów w hotelu. „Nie każdy mieszkaniec Steglitz-Zehlendorf będzie w stanie wyłożyć z kieszeni siedemdziesiąt euro za noc” – napisał jeden z użytkowników, cytowany przez niemiecką gazetę, podczas gdy inni określili ten program jako „zły żart” i „fałszywą solidarność”.
Jednocześnie mieszkańcy poinformowali, że na początku kryzysu ewakuowano pobliskie centrum dla uchodźców. „Uchodźcy zostali przeniesieni” – powiedział jeden z sąsiadów. „Nie ma ich już tutaj, są w cieple” – dodał inny.
Nie ma dowodów na istnienie formalnej polityki preferencyjnego traktowania migrantów podczas awarii, ale decyzje o ewakuacji ośrodków dla uchodźców, przy jednoczesnym obciążeniu berlińczyków większością kosztów hotelowych związanych z ich przeniesieniem, budzą wątpliwości co do priorytetów.
Według danych potwierdzonych przez Niemiecką Agencję Prasową w grudniu ubiegłego roku, miasto wydało w 2024 r. 883 mln euro na zakwaterowanie uchodźców, w porównaniu z 312 mln euro w 2020 r. Szczególnie wysokie koszty generują duże obiekty, takie jak Tegel i Tempelhof. Władze miasta znajdują się obecnie pod presją, aby uzasadnić stale rosnące koszty ponoszone przez niemieckich podatników w związku z zakwaterowaniem migrantów, podczas gdy środki te mogłyby zostać zaoszczędzone i wykorzystane jako fundusz rezerwowy na wypadek kryzysu, takiego jak ten, który obecnie ogarnia południowo-zachodnią część Berlina.
Pod naciskiem oburzonych mieszkańców, władze lokalne zmieniły swoją decyzję ws. pomocy poszkodowanym przez brak prądu i ogrzewania. Zdecydowano się zaoferować mieszkańcom pełny zwrot kosztów. Mieszkańcy, którzy nie mogą korzystać ze swoich mieszkań z powodu braku prądu, ogrzewania lub ciepłej wody, mogą zatrzymać się w hotelach i ubiegać się o zwrot kosztów, przedkładając rachunek hotelowy, dowód trudnej sytuacji oraz dowód tożsamości w urzędzie pomocy społecznej. Schroniska awaryjne pozostają dostępne.
Choć ostatecznie wycofano się z kontrowersyjnej decyzji, to niesmak pozostał, a mieszkańcy Berlina dowiedzieli się, że nie są na szczycie priorytetów swoich władz.
🇩🇪Władze Berlina chcieli, by marznący emeryci płacili za hotele, podczas gdy utrzymanie migrantów jest darmowe
— Dziki zachód (@dziki_zachod) January 7, 2026
Mieszkańcy Berlina dotknięci potężną awarią prądu i ogrzewania usłyszeli początkowo od władz "świetną" ofertę: możecie przenieść się do hotelu, ale... musicie zapłacić… https://t.co/Hx15sAORj8 pic.twitter.com/nvq8lYgUDB
Źródło: rmx.news, x.com