Śnieżynka umierała w ciszy. Zasnęła w cieple, ale jej serce nie wytrzymało

0
0
Internet
Internet / internet

Wielbark, woj. warmińsko-mazurskie. Leżała w śniegu, przy torach kolejowych. Sama. Zmarznięta. Bezradna. Suczka, która przez co najmniej dobę walczyła o przetrwanie, wtulona w zimną ziemię, czekając… może na pomoc, może na cud. Nikt nie słyszał jej cichego cierpienia. Nikt nie wiedział, jak bardzo boli zimno, gdy nie ma się dokąd uciec.

Znalazła ją radna Kornelia Kostrzewa. Zareagowała. Nie przeszła obojętnie. Wzięła Śnieżynkę z lodowatego śniegu, zabrała do ciepłego domu, otoczyła troską, miłością i nadzieją. Walczyła o jej życie do samego końca.

Śnieżynka miała wreszcie ciepło. Spokój. Czyjeś ręce. Czyjeś serce. Ale jej maleńkie ciało było już zbyt wyczerpane.

„Tak mi przykro, kochanie… tak bardzo się staraliśmy. Nasza Śnieżynka się poddała, zasnęła w cieple na zawsze” – napisała radna w mediach społecznościowych.

To zdanie łamie serce. Bo pokazuje, że ta pomoc przyszła… po prostu za późno. Śnieżynka nie umarła sama. Umarła otoczona opieką. Ale wcześniej ktoś ją porzucił. Ktoś odwrócił wzrok. Ktoś przeszedł obok i pomyślał: „to nie moja sprawa”. I właśnie dlatego ta historia boli tak bardzo.

Ile jeszcze takich Śnieżynek leży gdzieś w śniegu, w krzakach, pod płotami? Ile z nich nie doczeka pomocy? Ile umrze w ciszy, bo nikt nie zadzwonił?

Nie bądźmy obojętni. To zabija. Jeśli widzisz zwierzę w potrzebie – reaguj natychmiast.

Jeden telefon może uratować życie. W sytuacji zagrożenia życia zwierzęcia dzwoń pod numer 986 

Można też kontaktować się z lokalnymi służbami, schroniskami, strażą miejską. Śnieżynki już nie ma.

Ale jej historia musi zostać w nas na długo. Niech będzie krzykiem, który obudzi sumienia. Niech sprawi, że następnym razem ktoś się zatrzyma. Zadzwoni. Zareaguje.

Bo każde życie się liczy. Bo żadne stworzenie nie zasługuje na śmierć w śniegu i samotności. Bo obojętność boli najbardziej.

Najnowsze
Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną