Ważna deklaracja Prezydenta Nawrockiego. Chodzi o aneks ws. likwidacji WSI
Prezydent RP Karol Nawrocki w rozmowie w studiu Kanału Zero przyznał, że trwają przygotowania do odtajnienia aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Sprawa jest na etapie analiz prawnych.
Prezydent Nawrocki ujawnił, że trwa proces przygotowań do publikacji słynnego aneksu.
Proces jest na ukończeniu, raport dotyczący WSI wyszedł z Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Już jedyna rzecz, która mnie interesuje w kontekście tego raportu, to są kwestie wyłącznie prawne, wyłącznie kwestie danych osobowych, które są przedmiotem analizy Kancelarii Prezydenta. Więc myślę, że będzie ten moment, kiedy ten raport ujrzy światło dzienne - powiedział.
Odmówił jednak podania konkretnej daty, kiedy to nastąpi. Ocenił, że treść dokumentu może nie być tak ciekawa, jak przez lata spekulowano.
Nie chcę mówić o konkretnym terminie. To są setki stron. On jest pod względem merytorycznym już przepracowany, to jest ogromna praca ministra Cenckiewicza i całego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. On jest już ukończony pod względem kwestii - nazwijmy to - bezpieczeństwa pod względem merytorycznym, czekamy na decyzje prawników z Kancelarii Prezydenta. Moja decyzja będzie oczywiście odważna, jak nie będzie przeciwwskazań prawnych, odnoszących się do decyzji Trybunału Konstytucyjnego i będę mógł go upublicznić, to go oczywiście upublicznię, natomiast myślę, że opinia publiczna w dużej części stworzyła z raportu WSI "Świętego Graala" i będzie pewien zawód po opublikowaniu tego raportu - stwierdził.
🗣️ @NawrockiKn o odtajnieniu aneksu do raportu WSI: „Moja decyzja będzie oczywiście odważna, jak nie będzie przeciwwskazań prawnych(…) Przez lata utrzymywania tajności ten raport urósł do rangi, której ja bym mu nie przypisywał”. ⤵️ pic.twitter.com/CY7EyEjjmO
— OficjalneZero (@OficjalneZero) April 17, 2026
Aneks do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych od blisko dwóch dekad funkcjonuje w polskiej debacie publicznej jako swoisty „Święty Graal" — dokument znany z istnienia, lecz nikomu niedostępny. Kiedy prezydent Lech Kaczyński upublicznił w lutym 2007 roku raport komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza, zapowiedział jednocześnie, że aneksu nigdy nie odtajni — mówił, że „zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami". To stanowisko podtrzymali kolejni lokatorzy Pałacu Prezydenckiego.
2 października 2015 roku, na spotkaniu z Polonią w Chicago, Antoni Macierewicz zapewniał, że na publikację aneksu trzeba poczekać już tylko kilka tygodni — do zmiany rządu. Tłumaczył, że decyzja leży w rękach Andrzeja Dudy, lecz kontrasygnaty na pewno nie udzieli premier Ewa Kopacz. Andrzej Duda przez całą swoją prezydenturę tematu nie podjął, a po jej zakończeniu wyjaśnił enigmatycznie: „Bo miałem ku temu powody" — i przyznał, że perspektywa zmienia się radykalnie po objęciu najwyższego urzędu w państwie.
Wokół dokumentu narosła jednak przez lata warstwa legend i półprawd. W sierpniu 2014 roku tygodnik „Wprost" opublikował serię tekstów, twierdząc, że jest w posiadaniu tajnego aneksu — dziennikarze pisali, że weryfikatorzy WSI szukali materiałów obciążających Bronisława Komorowskiego jako byłego szefa MON. Kancelaria Prezydenta odpowiedziała, że aneks pozostaje ściśle tajny i jego ujawnianie stanowi przestępstwo, prokuratura zaś wszczęła śledztwo w sprawie wycieku. Osobnym rozdziałem w tej historii jest dziennikarz Wojciech Sumliński, który w 2023 roku wydał książkę pod tytułem "Aneks. Niebezpieczne związki III RP", ogłaszając, że podczas prac nad nią uzyskał dostęp do tajnego aneksu WSI. Były wiceprzewodniczący komisji likwidacyjnej Piotr Woyciechowski określił te twierdzenia wprost jako „bajki z mchu i paproci", a autentyczność materiałów Sumlińskiego — czy rzeczywiście dysponował tajnym dokumentem — pozostawała nierozstrzygnięta przez brak oficjalnej publikacji. Czy wkrótce otrzymamy możliwość zweryfikowania twierdzeń Sumlińskiego?
Źródło: Kanał Zero