Schronisko w Bytomiu: były dokumenty, były skargi. Co wiedziano i dlaczego reakcja władz przyszła tak późno
To nie jest nagła afera. To sprawa, o której wiedziano od lat. W 2022 roku Powiatowy Inspektorat Weterynarii skontrolował Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Bytomiu. W protokole zapisano jednoznacznie: dochodziło do zbyt wielu eutanazji, w tym eutanazji nieuzasadnionych. Raport trafił do Prezydenta Miasta Bytomia- Mariusz Wołosz.
Mimo to przez długi czas nic się nie zmieniło. Do Urzędu Miasta Bytomia wpływały skargi i petycje mieszkańców. Równolegle w internecie od lat pojawiały się dramatycznie złe opinie o schronisku. Mówiono o zgonach zwierząt,zaniedbaniach, braku informacji i wątpliwych standardach opieki.
To był społeczny alarm, który narastał. I który był powszechnie znany.
Kontrola PIW w 2022 roku potwierdziła wcześniejsze sygnały. Inspektorzy zakwestionowali liczbę eutanazji i zasadność części decyzji.
Z moich ustaleń dziennikarskich wynika, że istnieją zeznania byłych i obecnych pracowników schroniska, opisujące sposób funkcjonowania placówki i decyzje dotyczące zwierząt.
Raport, skargi, petycje i zeznania tworzą spójny materiał, którego nie da się zignorować.
W czasie, gdy dochodziło do nieprawidłowości, schroniskiem kierowało to samo kierownictwo. Odsunięcie takiej osoby do czasu wyjaśnienia sprawy jest standardem, a nie kontrowersją. Ten krok powinien zostać wykonany już dawno. Dopiero teraz prezydent Bytomia zapowiedział nowego zarządcę schroniska i analizę dokumentów.
To ważna deklaracja. Ale nie zmienia faktu, że władze miały wiedzę wcześniej.
Do dziś nie pokazano:
- pełnej dokumentacji zwierząt,
- danych o adopcjach i zgonach,
- przyczyn śmierci zwierząt.
Bez tego nie ma mowy o transparentności. W schronisku wciąż są psy i koty. Dlatego oprócz decyzji administracyjnych potrzebne są odpowiedzialne adopcje. Zwierzę to nie rzecz. To żywa istota, na lata. Dlatego każda adopcja musi być przemyślana. Raport PIW, skargi mieszkańców i zeznania pracowników istnieją. Zapowiedź nowego zarządcy to początek, nie finał. Bo pytanie pozostaje jedno: kto wiedział — i dlaczego przez tak długi czas nie zareagował. Czy w tej sprawie pieniądze stały się ważniejsze od życia zwierząt ?