Kupił prezerwatywy z fakturą na... Kancelarię Premiera. Burza w sieci. Prowokacja uderza w rządową reformę faktur
Miliony wyświetleń na TikToku i innych mediach społecznościowych odnotowało szeroko komentowane nagranie, na którym mężczyzna zamawia w aptece prezerwatywy i podane dane... Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Autor prowokacji chciał w ten sposób zwrócić uwagę na niedoskonałości nowego systemu KSeF.
1 lutego ruszył Krajowy System e-Faktur (KSeF). Budzi on kontrowersje i zarzuty o niedopracowanie. Jednak rządzący uważają, że wszystko jest w porządku i nie zamierzają niczego zmieniać. Odmiennego zdania jest autor popularnego, krążącego w internecie filmiku, na którym nagrał, jak kupuje prezerwatywy, podając dane i NIP... Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
KSEF ♥️ Facet poszedł do apteki i kupił prezerwatywy na Kancelarię Prezesa Rady Ministrów 😎 jakby ktoś nie wiedział jak zaprotestować to właśnie tak 😅 pic.twitter.com/eZN4WwfPwK
— Hubert Ojdana (@HubertOjdana) February 3, 2026
Opozycja ostrzega, że system nie jest bezpieczny. PiS apeluje o przesunięcie wdrożenia systemu o 3 miesiące. Aplikacja KSeF 2.0 zawiera błędy – nie działa automatyczne uzupełnianie danych sprzedawcy, a opisy pól są niezrozumiałe.
Do wyboru są oczywiście różne stawki VAT, a więc bardzo łatwo o pomyłkę. Narzędzie nie pilnuje prawidłowej długości rachunku bankowego, bowiem wystarczy 10 cyfr. To ma być profesjonalne przygotowanie – wskazuje Janusz Kowalski, poseł PiS.
Tymczasem niektórzy przedsiębiorcy zdecydowali się na prowokacje, wskazujące na niedoskonałości KSeF. Na nagraniu widać, jak mężczyzna wchodzi do apteki i zamawia prezerwatywy "w najmniejszym możliwym rozmiarze". Następnie prosi obsługę o wystawienie faktury w systemie KSeF na dane Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, podając wymagany numer NIP. To nawiązanie do zarzutu teoretycznie każda osoba, podając dane dowolnej instytucji publicznej, może wygenerować fakturę na przypadkowe zakupy. W KSeF faktura automatycznie trafia do systemu nabywcy, a po stronie księgowości pojawia się obowiązek weryfikacji dokumentów. Kluczowa odpowiedzialność spoczywa na przedsiębiorcy w momencie kwalifikowania dokumentu jako kosztu prowadzonej działalności.
Jak zwraca uwagę Piotr Juszczyk, doradca podatkowy firmy InFakt, "dokładnie to samo można było zrobić wcześniej, prosząc o papierową fakturę na dowolny NIP i podając cudze dane".
Różnica polega na tym, że przed wprowadzeniem KSeF dokument mógł zaginąć, zostać zniszczony lub funkcjonować wyłącznie w obiegu papierowym. W KSeF każda faktura jest trwale zapisana w systemie, nie może zostać usunięta ani wycofana, a jej istnienie widzi zarówno nabywca, jak i administracja skarbowa - stwierdza.
Jak zaznacza ekspert, "ocena, czy faktura dokumentuje rzeczywistą transakcję, następuje dopiero na etapie rozliczeń podatkowych, korekt lub czynności sprawdzających". Dodaje też, że osoby wystawiające faktury na inne osoby mogą się liczyć z konsekwencjami prawnymi.
Faktury nie są zabawkami. Należy jasno powiedzieć: faktury wystawiane "dla żartu" lub na dane znanych instytucji nie są neutralne prawnie. Jeśli ktoś świadomie wprowadza w błąd osobę wystawiającą fakturę co do danych nabywcy i doprowadza do sporządzenia dokumentu poświadczającego nieprawdę, naraża się na odpowiedzialność karną. Za tego typu czyn grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności - podkreśla.
Źródło: x.com, wp.pl