Polski wiceminister popiera banderyzm? Kontrowersyjny wpis
Komentarz wiceministra nauki w rządzie Donalda Tuska, prof. Andrzeja Szeptyckiego, pod filmikiem pokazującym banderowskie flagi, wzbudził ogromne kontrowersje i burzę w internecie.
Jedna z internautek udostępniła w serwisie X (dawniej Twitter) nagranie z TikToka, na którym widać banderowskie flagi powiewające obok ukraińskich, na jednym z cmentarzy w tym kraju. Wpis zdecydował się skomentować wiceminister Szeptycki, słowami "Chwała bohaterom!", co wzbudziło ogromne kontrowersje, bo może sugerować, że polityk uznaje banderowców, których symbolika powiewa nad grobami, za bohaterów.
Chwała bohaterom!
— Andrzej Szeptycki (@szeptycki) February 8, 2026
Pojawiły się wręcz wezwania do dymisji Szeptyckiego.
Za coś takiego @szeptycki powinien zostać natychmiastowo zdymisjonowany z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
— Adam Czarnecki (@czardam) February 11, 2026
Co innego zdawać sobie sprawę z postrzegania przez Ukraińców flag UPA i faktycznego braku świadomości o zbrodnaich OUN, a co innego wychwalanie tego przez… pic.twitter.com/NMws6Hg3w2
Warto dodać, że OUN/UPA, zwani też banderowcami - od nazwiska jednego ze swoich liderów, to nie pierwsza inicjatywa, która pod pozorem walki o ukraiński interes narodowy, uderzając w Polaków, w rzeczywistości zaprzepaściła szanse na ukraińską trwałą państwowość. Pierwszym tego typu wydarzeniem było powstanie chmielnickiego, które doprowadziło do wykrwawienia się Rzeczypospolitej, a w konsekwencji wpadnięcia ówczesnych Rusinów w ręce Rosji. Naiwna wiara w oferty cara i niezrealizowanie pomysłu Rzeczpospolitej Trojga Narodów oddaliło na długi czas możliwość powstania Ruskiej/Ukraińskiej państwowości. Takie szanse ponownie pojawiły się po I wojnie światowej. Jednak spora część Ukraińców wolała walczyć z Polakami, a nawet między sobą i nawet fakt stanięcia po stronie koncepcji federacyjnej Piłsudskiego przez Petlurę nie uchronił tego pomysłu od ostatecznej klęski. Wobec niewystarczającego zainteresowania Ukraińców i odrzucenia polskiej propozycji przez Litwinów, taka federacja na wzór Rzeczpospolitej Trojga Narodów nie powstała, umożliwiając tym samym takie wydarzenia jak pakt Ribentropp-Mołotow, Operację Polską NKWD czy Hołodomor.
Ukraińscy nacjonaliści spod znaku OUN/UPA w czasie istnienia II Rzeczypospolitej prowadzili działalność terrorystyczną, za co trafiali do więzień, uderzając przede wszystkim w Polaków przychylnych Ukraińcom i bardziej rozsądnych Ukraińców. Choć sami twierdzili, że to rzekomo w ramach walki o ukraiński interes, to rzeczywiste efekty były przeciwne. Także najbardziej znany przejaw ich działalności - ludobójstwo dokonane na Polakach w czasie II wojny światowej - dał efekt przeciwny ukraińskiemu interesowi narodowemu. Podobnie, jak po działaniach Chmielnickiego, tak i w wyniku działań Bandery i jego ludzi, Ukraina ponownie wpadła w ręce Rosji - tym razem sowieckiej. Choć pod koniec II wojny światowej, wobec nadciągającej (ponownie) Armii Czerwonej, wśród niektórych, nielicznych oddziałów UPA nastąpiło otrzeźwienie i zaczęły one współpracować z AK w ramach walki partyzanckiej przeciw realnemu wrogowi, to po pierwsze były to zbyt nieliczne wyjątki, po drugie oba narody były już zbyt wykrwawione. Skończyło się to więc tak samo, jak w przypadku unii hadziackiej z końca XVII wieku - pomysł słuszny, ale nie było już sił na jego realizację. Trzeba było o tym myśleć wcześniej i zamiast atakować Polaków, razem z nami budować siłę mogącą przeciwstawić się Rosji.
Dziś każdy, kto uznaje banderowców czy Chmielnickiego za bohaterów, wspiera - niezależnie od własnych deklaracji - idee korzystne dla Rosji. Uparte dążenie współczesnych ukraińskich władz do odbudowania czy nawet rozbudowania kultu banderyzmu na Ukrainie należy uznać za idee nie tylko antypolskie, czym Ukraińcy nie muszą specjalnie się przejmować, ale przede wszystkim autodestrukcyjne z punktu widzenia Ukrainy. Można mieć obawy, że skończy się tak, jak zawsze - upadkiem najpierw Ukrainy, a potem Polski i korzyścią dla Rosji.
Źródło: x.com