Kontrole ws. RODO uderzą w gminy i powiaty? "To będzie rzeź dla jawności"
Jak zapowiada Urząd Ochrony Danych Osobowych, w bieżącym roku chce mocniej się przyjrzeć, czy samorządowcy w biuletynach informacji publicznej naruszają prywatność obywateli. Sprawa wzbudziła kontrowersje.
Niepokój zapowiadanymi kontrolami UODO wykazują zarówno samorządowcy, jak i eksperci.
Mam duże obawy o skutki zaplanowanych kontroli. Obawiam się, że to będzie rzeź dla jawności funkcjonowania samorządu lokalnego - ocenił w rozmowie z Zero.pl Szymon Osowski, prezes zarządu Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.
UODO zamierza sprawdzić "sposób przetwarzania danych osobowych w związku z realizacją obowiązku prowadzenia BIP, w szczególności w zakresie anonimizacji danych oraz udostępniania przebiegu sesji rad gminy". Potrzeba przeprowadzenia taich kontroli jest uzasadniana wzrostem skarg na podmioty publiczne - o prawie 17 proc. w stosunku do roku 2023.
Samorządy nie radzą sobie tam z ochroną danych osobowych, nieprawidłowości dotyczą także ujawniania danych sygnalistów zgłaszających incydenty. Dane osobowe często pojawiają się także podczas obrad kolegialnych organów JST, czy w publikowanych nagraniach i protokołach z sesji lub komisji. Niestety, obsługujący BIP urzędnicy zapominają o anonimizacji takich dokumentów - podało pismo samorządu terytorialnego "Wspólnota".
Z kolei samorządowcy tłumaczą, że na skrupulatną anonimizację danych potrzebowaliby dodatkowych pracowników, oddelegowanych tylko do tego zadania. To dodatkowe koszty, na pokrycie których nie stać polskich samorządów. Szef Watchdog Polska obawia się, że kontrole UODO doprowadzą do tego, że po prostu samorządy zmniejszą liczbę informacji przekazywanych obywatelom.
Paradoks całej sytuacji polega na tym, że prezes UODO dysponuje całym arsenałem kar, które może wymierzyć. Za niepublikowanie informacji publicznych zaś kar najczęściej nie ma wcale, ewentualnie są bardzo opóźnione i niskie - wskazał Osowski.
W 2024 r. głośna była sprawa dotycząca Aleksandrowa Kujawskiego. Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził wówczas, że burmistrz miejscowości musi zapłacić karę w wysokości 40 tys. zł nałożoną przez prezesa UODO. Przyczyna ukarania? Publikacja nagrań sesji rady gminy na YouTube. Krytycznie do postępowania UODO w tej sprawie odniósł się szef Watchdog Polska.
Jeśli przeszkadza transmisja z sesji rady gminy na YouTube, może prezes urzędu oraz sądy wezmą się za marszałka Sejmu i szefa kancelarii? Przecież obrady Sejmu, w tym komisji sejmowych oraz sejmowych komisji śledczych, na których pojawiają się obywatele niebędący funkcjonariuszami publicznymi, także są transmitowane. Część na YouTube - stwierdził.
Źródło: zero.pl