Poruszające wyznanie polskiej olimpijki: "Boże, proszę..."
Dzisiaj dwa razy się przeżegnałam przed występem. I mówię tak: "Boże, proszę... Panie Boże, przepraszam za wszystkie grzechy. Wybacz mi, staram się być dobrym człowiekiem - powiedziała po swoim wtorkowym występie na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech urodzona w Moskwie reprezentantka Polski w łyżwiarstwie figurowym, Katia Kurakowa.
Kurakowa we wtorek zainaugurowała swój start w rywalizacji solistek od programu krótkiego, ustanawiając w nim rekord sezonu.
Byłam tak bardzo zestresowana... I nie byłam na to przygotowana, bo ja przez cały sezon nigdy się nie stresuję. Myślałam, że dzisiaj tak samo do tego podejdę, ale nie. Naprawdę, bardzo! Nie czuję swoich nóżek, mam takie... Mówiłam do siebie "Katia, teraz albo nigdy". Czułam, że potrzebuję pana Boga obok tak samo, jak zawsze go potrzebuję - mówiła z emocjami.
Reprezentantka Polski przekroczyła po raz pierwszy w sezonie 60 punktów, co dało jej oczywisty awans do czwartkowego programu dowolnego.
Cały czas się stresowałam. Nawet w kroczkach czułam jeden moment, gdy szczerze mówiąc mogłam się przewrócić. Dlatego wiedziałam, że do końca muszę być skupiona. Cieszę się, że się udało - dodała, dziękując Bogu za wysłuchanie jej próśb.
Łyżwiarka we wtorek zaprezentowała się do piosenki Camille Lellouche pod tytułem "N'insiste pas". Wybór był nieprzypadkowy.
Chciałam powiedzieć, że ja też nie jestem cały czas uśmiechnięta. To jest twarz, którą pokazuję, bo nie chcę przychodzić i płakać, że moje życie jest takie ciężkie. Każde życie jest ciężkie, każdy przez coś przechodzi. Tym programem chciałam pokazać, że moje życie nie jest cukierkowe i zawsze szczęśliwe. Miałam dużo złego doświadczenia... - powiedziała Katia Kurakowa.
Źródło: Interia