Kard. Müller odpowiada Bractwu św. Piusa X. Mówi o schizmie bez herezji

0
0
Kard. Gerhard Ludwig Müller
Kard. Gerhard Ludwig Müller / Fot. Elke Wetzig/Wikimedia Commons

Żaden prawowierny katolik nie może powoływać się na względy sumienia, jeśli odrzuca formalną władzę papieża w odniesieniu do widzialnej jedności Kościoła sakramentalnego, aby ustanowić porządek kościelny, który nie jest w pełni z nim zjednoczony, w formie Kościoła awaryjnego, co odpowiadałoby argumentacji protestanckiej z XVI wieku - napisał emerytowany prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kard. Gerhard Ludwig Müller w swoim artykule, będącym odpowiedzią na słowa i działania Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X.

1 lipca Bractwo Kapłańskie św. Piusa X zamierza wyświęcić biskupów bez mandatu papieskiego, co będzie prowadziło do zaciągnięcia przez nich ekskomuniki i schizmy. Decyzja wywołała żywiołowe dyskusje. W debatę na ten temat postanowił włączyć się emerytowany prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kard. Gerhard Ludwig Müller w swoim artykule.

Jedynym rozwiązaniem, które jest możliwe przed Bogiem, jest uznanie przez Bractwo św. Piusa X wraz z biskupami, księżmi i świeckimi nie tylko w teorii, ale także w praktyce naszego Ojca Świętego papieża Leona XIV za prawowitego papieża i podporządkowanie się bezwarunkowo jego nauczaniu i jurysdykcji.Wówczas można będzie również znaleźć sprawiedliwe rozwiązanie dla ich statusu kanonicznego, na przykład poprzez nadanie ich prałatowi zwyczajnej jurysdykcji nad bractwem, podlegającą bezpośrednio papieżowi (być może bez pośrednictwa organu kurii). Są to jednak wnioski kanoniczne i praktyczne, które mają znaczenie tylko wtedy, gdy są zgodne z dogmatyczną eklezjologią katolicką. Bractwo św. Piusa, podobnie jak każdy inny prawowierny katolik, ma obowiązek przyswoić sobie nauczanie Soboru Watykańskiego I i kierować się nim w swoich działaniach - podkreślił.

Kardynał chętnie przytacza w swoim tekście nauczanie Soboru Trydenckiego, I Soboru Watykańskiego oraz II Soboru Watykańskiego. Jego artykuł został opublikowany m.in. w języku niemieckim czy włoskim, a w polskich mediach pojawił się w obszernych cytatach. Purpurat wskazuje, że schizma może powstać nawet w środowiskach, które w znacznej mierze zachowują ortodoksję doktrynalną, jeśli dochodzi do zerwania jedności z prawowitą władzą.

Wspólnoty kościelne mogą twierdzić, że są katolickie, ponieważ w całości lub prawie w całości zgadzają się z treścią wiary Kościoła katolickiego, ale nie są one katolickie, jeśli nie uznają formalnie papieża jako najwyższego autorytetu i nie praktykują sakramentalnej i kanonicznej jedności z nim - napisał.

Kard. Müller przywołuje przykłady historyczne: donatystów, jansenistów (schizma utrechcka), starokatolików po Vaticanum I. Nawiązuje też do początków protestantyzmu.

Żaden prawowierny katolik nie może powoływać się na względy sumienia, jeśli odrzuca formalną władzę papieża w odniesieniu do widzialnej jedności Kościoła sakramentalnego, aby ustanowić porządek kościelny, który nie jest w pełni z nim zjednoczony, w formie Kościoła awaryjnego, co odpowiadałoby argumentacji protestanckiej z XVI wieku. Takie schizmatyckie stanowisko nie może powoływać się na stan wyjątkowy, który może dotyczyć jedynie indywidualnego zbawienia duszy pojedynczych osób lub nawet wielu osób. Ktoś, kto został dotknięty niesprawiedliwą ekskomuniką, jak nawet kiedyś święta nauczycielka Kościoła Hildegarda z Bingen, musi dla dobra Kościoła przetrawić to duchowo w sobie, nie podważając jedności Kościoła poprzez nieposłuszeństwo. Każdy katolik zgodzi się z młodym Marcinem Lutrem w jego walce z niegodnym handlem odpustami i sekularyzacją Kościoła, ale ostro skrytykuje go za to, że zlekceważył groźbę ekskomuniki, odrzucił autorytet Kościoła i w interpretacji Apokalipsy postawił swój osąd ponad osądem Kościoła - zaznaczył.

Wykazuje także Bractwu sprzeczność w podejściu do SVII.

Nie ma wątpliwości, że Bractwo św. Piusa podziela treść wiary katolickiej (z wyjątkiem Soboru Watykańskiego II, który jednak błędnie interpretuje jako odejście od tradycji). A jeśli nie uznają Soboru Watykańskiego II w całości lub w części, to popadają w sprzeczność, ponieważ słusznie twierdzą, że Sobór Watykański II nie przedstawił nowej doktryny w formie zdefiniowanego dogmatu, w który powinni wierzyć wszyscy katolicy. Sam sobór jest świadomy, że wpisuje się w szereg wszystkich soborów ekumenicznych, a zwłaszcza soboru trydenckiego i Soboru Watykańskiego I. Chodziło jedynie o to, aby ponownie i dogłębniej przedstawić wiernym w całym kontekście dogmatycznym zawsze obowiązujące nauczanie o Bożym objawieniu (Dei verbum) i Kościele Trójjedynego Boga (Lumen gentium) - stwierdził.

Z drugiej strony odrzuca także modernistyczne podejście.

Liturgia nie powinna być również reformowana, jakby była przestarzała. W przeciwieństwie do progresywnej narracji, Kościół nie potrzebuje żadnych medycznych zabiegów odmładzających, jak w przypadku biologicznego procesu starzenia się. Został on bowiem założony raz na zawsze przez Chrystusa, ponieważ w Jego boskiej osobie wszelka nowość pojawiła się w świecie w sposób niezrównany i pozostaje obecna w nauczaniu, życiu i liturgii Kościoła aż do Jego powrotu na końcu historii (Ireneusz z Lyonu, Przeciw herezjom IV, 34, 1). Kościół jako Ciało Chrystusa i świątynia Ducha Świętego jest młody i żywy aż do dnia ostatecznego (nawet jeśli niektórzy w nim wyglądają na starych z powodu niewiary i grzechu, tzn. nie chcą pokonać w sobie starego Adama) - wskazał. 

Kardynał sporo miejsca poświęca kwestiom liturgii.

Właśnie istota sakramentów i ich zasadnicza forma są nam dane i nie podlegają żadnej ingerencji Kościoła (Sobór Trydencki, Dekret o komunii pod jedną postacią, 2. rozdział: DH 1728), podczas gdy władza kościelna ma prawo określać ich formę rytualną, ale nie w sposób arbitralny i autorytarny, lecz z wielkim poszanowaniem ukształtowanych tradycji kościelnych oraz wrażliwości i zmysłu wiary wiernych. Dlatego też odwrotnie, twierdzenie, że liturgia łacińska według Missale i Rituale Romanum (według rytu starożytnego) jest nieprawomocna, ponieważ prawo modlitwy jest prawem wiary (Ps-Coelestin, Indiculus, rozdz. 8: DH 246), jest teologicznie błędne. Zasada ta odnosi się do treści wiary, która wyraża się w sakramentach, a nie do ich zewnętrznej formy rytualnej, która w historii Kościoła do dziś ulegała wielu zmianom. W związku z tym każdy katolik ma prawo krytykować motu proprio „Traditionis custodes” (2021) i jego często niegodne wdrożenie przez biskupów, którzy nie są w stanie sprostać wymaganiom duchowym, a także ich nieudolną argumentację teologiczną i brak rozwagi duszpasterskiej. Jednak również podejrzenie, że Msza św. odprawiana zgodnie z Mszałem Pawła VI (np. ze względu na możliwość koncelebracji, kierunek ołtarza, użycie języka narodowego) jest sprzeczna z tradycją Kościoła jako normatywnym kryterium interpretacji objawienia (i jest nasycona ideologią masońską), jest teologicznie błędna i niegodna poważnego katolika. Rzeczywiste nadużycia liturgiczne (msze karnawałowe, ateistyczna tęczowa flaga w kościele, arbitralne zmiany według własnego gustu) nie są winą obrządku Novus Ordo, a tym bardziej soboru, ale tych, którzy z powodu ignorancji lub frywolności dopuszczają się tych bluźnierstw i nadużyć liturgicznych, ponosząc ciężką winę przed Bogiem i Kościołem - podkreślił. 

Również wyraźnie krytykuje niemiecką „drogę synodalną”, sugerując, że prowadzi ona w stronę modelu kościelnego sprzecznego z katolicką eklezjologią i zbliżonego do struktury anglikańskiej.

Jednak patrząc na całą historię Kościoła i teologii, jestem w pełni przekonany, że Kościół nie może zostać pokonany ani przez ataki z zewnątrz, ani przez zamieszanie wewnętrzne. Nie tylko Bractwo św. Piusa, ale także większość katolików słusznie ubolewa, że pod pretekstem odnowy Kościoła – w procesie samosekularyzacji – do Kościoła wkradły się również duże niepewności w kwestiach dogmatycznych, a nawet herezje. Jednak również w 2000-letniej historii Kościoła herezje, od arianizmu po modernizm, zostały przezwyciężone tylko przez tych, którzy pozostali w Kościele i nie odstąpili od papieża. Jeśli Bractwo św. Piusa chce wywrzeć pozytywny wpływ na historię Kościoła, nie może walczyć o prawdziwą wiarę z zewnątrz, z dala od Kościoła zjednoczonego z papieżem, ale tylko w Kościele, wraz z papieżem i wszystkimi prawowiernymi biskupami, teologami i wiernymi. W przeciwnym razie ich protest pozostanie bezskuteczny i zostanie szyderczo wykorzystany przez grupy heretyckie do oskarżenia prawowiernych katolików o jałowy tradycjonalizm i ograniczony fundamentalizm. Można to szczególnie dobrze zaobserwować w tzw. drodze synodalnej, gdzie w rzeczywistości chodzi o wprowadzenie herezji, zwłaszcza poprzez przyjęcie ateistycznej antropologii i stworzenie swego rodzaju anglikańskiej konstytucji kościelnej (z samozwańczym kierownictwem kościelnym złożonym ze słabych biskupów dworskich i świadomych swojej władzy, ideologicznie upartych funkcjonariuszy świeckich). Jest to diametralnie sprzeczne z sakramentalną i apostolską konstytucją Kościoła katolickiego. Niemiecki Kościół narodowy, ustanowiony na mocy ludzkich ustaw, który tylko symbolicznie uznaje papieża za honorowego zwierzchnika, nie byłby już katolicki, a przynależność do niego nie byłaby konieczna dla zbawienia - napisał. 

Źródło: niedziela.pl, christlichesforum.info, kath.net, ekai.pl, iltimone.org

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną