Ekspert: Rosjanie są mentalnie gotowi na konflikt z Polską
Rosjanie są mentalnie gotowi na konflikt z Polską - wskazuje dr Bartłomiej Gajos, badacz z Centrum Mieroszewskiego, jednocześnie zwracając uwagę na największe historyczne kłamstwa Putina.
Ekspert w rozmowie z Interią podkreśla, że w Rosji polityka historyczna pełni obecnie bardzo ważną rolę.
Dziś w szkołach historia ma kształtować młodego obywatela tak, by w przyszłości był on w stanie wstąpić do armii i sądził, że dokonując zbrodni - tak jak dzieje się to dziś w Ukrainie - walczy w słusznej sprawie - stwierdza.
Relacjonując kłamstwa Putina, dr Gajos wskazuje choćby na te, które dotyczą II wojny światowej.
Rosja stara się deprecjonować, a wręcz całkowicie wymazywać lata 1939-1941 czyli okres współpracy niemiecko-sowieckiej i atak na Polskę. W ostatnim roku jest też coraz więcej prób podważania mordu polskich oficerów w Katyniu przez NKWD. Rosyjskie Towarzystwo Wojskowo-Historyczne wydało w tym roku książkę, w której zawarto tezę, że nie ma pewności, czy NKWD popełniło tę zbrodnię - zauważa.
To o tyle istotne, że rusofilskie środowiska w Polsce lubią zestawiać podejście Rosji i Ukrainy ze sobą, przekonując, że o ile Rosja przyznała się do swoich zbrodni i za nie przeprosiła, tego samego nie zrobiła Ukraina. Przemilczają jednak zupełnie, że do takich gestów ze strony Rosji doszło w latach 90., w dekadzie chwilowej odwilży, a po przejęciu władzy przez Putina Moskwa stopniowo zmienia swoją narrację.
Dr Gajos weryfikuje też twierdzenia państwa rosyjskiego w odniesieniu do Krymu.
W rosyjskiej narracji nie mówi się o aneksji, lecz o: "zjednoczeniu i przywróceniu historycznej sprawiedliwości". Język historyczny został użyty do unieważnienia argumentów prawa międzynarodowego i zastąpił je logiką "historycznej przynależności". Choć do 1783 roku Rosja funkcjonowała bez Krymu, podobnie od 1954 do 2014 r. Dlatego teraz Putin sięga bardzo głęboko w przeszłość, twierdząc, że Krym to taka rosyjska Jerozolima, bo to tam miał miejsce chrzest Rusi. Tylko wówczas, Krym nie był częścią państwa rosyjskiego ale Bizancjum. (...) W okresie sowieckim Krym nie był szczególnie istotny, a o jego oddaniu nie decydował kaprys Chruszczowa. To była kolektywna decyzja całego kierownictwa sowieckiego. Nagle po 1991 roku Krym pojawia się w narracji jako filar rosyjskiej tożsamości. Jeśli rzeczywiście, tak jak chce Putin, zadamy sobie pytanie, czyj Krym był najpierw, albo czyj był dłużej, to zaraz może się okazać, że trzeba go oddać Turkom albo Grekom. Dochodzimy do absurdu. Rosja tworzy historyczne bajki, aby uzasadnić swój podbój - stwierdza.
Ekspert ocenia, że "w przypadku Rosji narracje na temat przeszłości ujawniają zamiary na przyszłość".
Już jesteśmy w momencie, w który toczy się konflikt poniżej progu wojny. Mieliśmy incydent z dronami czy akty sabotażu. Wyraźnie obserwuję, że Rosjanie wiedząc, jak ważna dla Polaków jest historia i pamięć, niszczą pomniki ofiar terroru sowieckiego. Chcą wzbudzać w ten sposób niepokoje i dać nam do zrozumienia, że to efekt wspierania Ukrainy. Ponadto publikowane są książki jak "Krótka historia polskiej rusofobii" wydana przez Rosyjskie Towarzystwo Historyczno-Wojskowe, któremu szefuje Władimir Miediński, doradca Władimira Putina. W tej książce przedstawiono polską historię jako tysiąc lat zmagania się z Rosją, a Polaków jako tych, którzy wyssali nienawiść do Rosjan z mlekiem matki. To ma taką funkcję przygotowania Rosjan na ewentualny konflikt z Polakami. A wiadomo łatwiej popełniać zbrodnie wobec kogoś, kto nas nienawidzi. (...) ten proces trwa i będzie trwał. Rosjanie są mentalnie gotowi na konflikt z Polską. I jest to wizja przerażająca. Choć oczywiście podkreślam, że to wcale nie oznacza, że wybuchnie wojna - zaznacza.
Źródło: Interia