Polskie miasta wyludniają się. "To proces o poważnych konsekwencjach ustrojowych i społecznych"
Depopulacja nie jest jednak wyłącznie statystycznym trendem, to proces o poważnych konsekwencjach ustrojowych i społecznych. Wpływa na koszty i dostępność usług publicznych, osłabia potencjał administracyjny gmin oraz może prowadzić do spadku konkurencyjności wyborów samorządowych i pogorszenia jakości demokracji lokalnej. Pojawia się także ryzyko „spirali upadku”, w której likwidacja szkół, transportu czy usług publicznych dodatkowo przyspiesza odpływ mieszkańców - podkreślają autorzy raportu o wyludnianiu się polskich miast i gmin.
Jak wynika z raportu, opracowanego przez prof. Pawła Swianiewicza oraz dr Julitę Łukomską, w 2023 roku liczba ludności Polski spadła o ponad pół miliona, do 37,637 mln, a w 2024 roku do 37,489 mln, czyli niemal o kolejne 150 tys. osób.
Biorąc pod uwagę miasta na prawach powiatu, tylko kilka największych miast wojewódzkich zyskało mieszkańców. To Wrocław (wzrost o 6,44 proc.), Gdańsk (7,02 proc.), Kraków (7,16 proc.), Warszawa (8,71 proc.) oraz Rzeszów (9,15 proc.). Choć w przypadku metropolii jest to o tyle złożony temat, że mamy do czynienia z trendem odpływu mieszkańców z centrów miast do gmin tworzących tzw. obwarzanki, albo gminy sypialniane.
Jeżeli chodzi o pozostałe miasta na prawach powiatu, to żadne z nich nie zanotowało przyrostu mieszkańców. W najlepszej sytuacji są Żory i Suwałki, gdzie spadek liczby mieszkańców był symboliczny. Źle jest w Bytomiu, gdzie w latach 2009-2024 miasto straciło 19,95 proc. mieszkańców, Zabrzu (18,76 proc.), Wałbrzychu (18.63 proc.) i Sopocie (18,24 proc.).
Źródło: pch24.pl