Michalkiewicz: Recepta Spinellego

0
0
Stanisław Michalkiewicz
Stanisław Michalkiewicz / zrzut ekranu/ YT

Podczas ostatniego spotkania Rady Europejskiej, kilka państw wyraziło zaniepokojenie prawdopodobnymi następstwami “Epickiej furii” - kiedy już się ona zakończy. Chodzi o kolejną falę migracji z rejonu Bliskiego Wschodu – bo “Epicka furia” i spowodowane nią zniszczenia, stanowią znakomity pretekst do przeniesienia się do Europy, by wreszcie skorzystać z tamtejszego socjalu i żyć sobie z niego aż do śmierci

Zgodnie z prawem Murphy`ego, jeśli coś złego może się stać, to na pewno się stanie, więc prawdopodobieństwo kolejnego migracyjnego tsunami rośnie z dnia na dzień, razem z cenami ropy i gazu. Tym razem jednak przywódcy państw członkowskich UE sprawiali wrażenie odporniejszych na własną propagandę politycznej poprawności, która w roku 2015 kazała im witać migrantów kwiatami i otwartymi ramionami. Nie wszyscy jednak w propagandę politycznej poprawności uwierzyli – bo Węgry Wiktora Orbana migrantów nie wpuszczały, co ściągało na nie lawinę krytyki ze strony mądrych, roztropnych i przyzwoitych, co to rozpoznają się po zapachu, a swoje mądrości etapu czerpią z Judenratu, który w ich kreowaniu ma własny interes.

Judenrat, jak wiadomo, od ponad stu lat pozostaje w awangardzie rewolucji komunistycznej jako, że Żydowie właśnie w komunizmie upatrzyli sobie najprostszy sposób na uchwycenie i ugruntowanie władzy mniejszości nad większością. Ta skłonność nasiliła się po II wojnie światowej, w następstwie której zmieniła się stratyfikacja społeczna diaspory żydowskiej. Wymordowany został żydowski plebs, w następstwie czego społeczność żydowska zdominowana została przez osobniki inteligentniejsze, którym łatwiej było przetrwać – no a teraz mają ambicję przewodzenia światu. Jak wychlapał były dyrektor Narodowego Centrum Walki z Terroryzmem, Józio Kent, udział Stanów Zjednoczonych w “Epickiej furii” nastąpił wskutek “presji”, jaką na administrację prezydenta Trumpa wywarł Izrael oraz wpływowe w USA izraelskie lobby. Oficjalna wersja rozmowy telefonicznej premiera Netanjahu z prezydentem Trumpem była zgoła inna. Według niej premier Netanjahu zwrócił uwagę prezydenta Trumpa, że trafia się okazja, by jedną kulą zabić sporą grupę irańskich dostojników – a z tej okazji prezydent Trump skwapliwie skorzystał. Jednak taka zachęta, to nie żadna “presja” - a po drugie – co miałoby mieć z tym wspólnego izraelskie lobby w USA? Nie trzyma się to wszystko kupy, więc w tej sytuacji muszę odwołać się do mojej ulubionej teorii spiskowej, według której izraelski premier i wspomniane lobby dało prezydentu Trumpu do zrozumienia, że jeśli natychmiast nie rozkaże lotniskowcom, by zrobiły w Iranie marmoladę, to świat dowie się o najdrobniejszych szczegółach igraszek Donalda Trumpa z panienkami na wyspie Epsteina, wskutek czego będzie on miał przechlapane nie tylko w Kongresie, ale i w samym Białym Domu. Poszlaką wspierającą tę wersję był spektakularny udział Pierwszej Damy USA w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ w charakterze przewodniczącej amerykańskiej delegacji. Podobnie w XIX-wiecznej Francji, cesarzowa Eugenia, zniecierpliwiona prawdziwą zapamiętałością swego małżonka Napoleona III do panienek, zażądała od niego zgody na to, by mogła przewodniczyć obradom Rady Ministrów. Cesarz, gwoli uniknęła piekła w pałacu, oczywiście się zgodził. Ten przykład pokazuje, że często losy świata mogą zależeć od różnych plugawych okoliczności.

Wróćmy jednak do migrantów, którzy – w miarę, jak w coraz to nowych krajach wprowadzany jest socjal – chętnie próbują skorzystać z okazji, by się na niego załapać. Trudno się tedy dziwić, że argusowe oko promotorów komunistycznej rewolucji natychmiast tę skłonność zauważyło i postanowiło wykorzystać ją dla potrzeb rewolucyjnych. Przypomnijmy, co na ten temat sądził włoski komuszek Alfiero Spinelli, będący jednym ze świątków, czczonych w Eurokołchozie. Uważał on, że trzeba zniszczyć historyczne narody europejskie, bo właśnie one stanowią przyczyną wszystkich europejskich zgryzot. W odróżnieniu jednak od przywódcy socjalistycznego Adolfa Hitlera, czy Józefa Stalina, nie miał on na myśli ani fizycznej eksterminacji, ani przesiedlenia na Syberię, żeby tam spokojnie sobie powymierały śmiercią naturalną, tylko przerobienia ich na “nawóz historii”, czyli uwstecznienia tych historycznych narodów do poziomu narodowości. Jak wiadomo, jest to możliwe; tak właśnie po eksterminacji czeskiej szlachty po bitwie pod Białą Górą w 1620 roku, narodowi czeskiemu narzucono szlachtę niemieckojęzyczną, co na prawie 300 lat zahamowało jego rozwój, cofając go do poziomu narodowości - aż do czeskiego odrodzenia narodowego w wieku XIX. Przerobienie historycznych europejskich narodów na “nawóz historii” ma się dokonać nie tylko przy pomocy ich demoralizowania, ale również – rozwadniania ich tożsamości poprzez wpompowywanie w nie kolejnych fal obcych kulturowo i cywilizacyjnie migrantów. Jeśli chodzi o demoralizowanie, to proces ten jest dość zaawansowany, o czym świadczy kryzys demograficzny w Europie, połączony z propagandą seksualnych dewiacji, która zaczyna trafiać nawet do wyższych kręgów hierarchii Kościoła katolickiego. Już papież Franciszek pozwolił na “błogosławienie” par homoseksualnych, a J. Em. kardynał Krajewski, świeżo mianowany metropolitą łódzkim twierdzi, że “osobom LGBT” należy się “szacunek”. Z jakiego powodu? Czyżby sodomczykowie kładli jakieś szczególne zasługi dla Ludzkości? Nic o tym nie wiadomo, więc chyba dlatego, że swoje potrzeby seksualne zaspokajają w sposób nietypowy. Jeśli jednak coś takiego ma zobowiązywać wszystkich do okazywania im “szacunku”, to jasne, że daleko z tym nie zajedziemy. Postępowi hierarchowie powiadają, że taki kategoryczny nakaz wypływa z Ewangelii. Czy jednak wszystkie takie kategoryczne zalecenia ewangeliczne powinniśmy brać dosłownie? Na przykład Pan Jezus poradził bogatemu młodzieńcowi, żeby sprzedał wszystko, co ma i rozdał ubogim. Już na pierwszy rzut oka widać, że wszyscy nie mogliby tak zrobić nawet nie dlatego, że by im się nie chciało, ale dlatego, że gdyby wszyscy chcieli sprzedać swoje mienie, to kto by je kupił? Chyba, że Żydowie, którzy Pana Jezusa mają za nic, w dodatku za pół darmo, bo przy takiej masowej podaży inaczej by być nie mogło. Inna sprawa, że dzięki takiej operacji Żydowie mogliby przepoczwarzyć się w szlachtę, utrzymującą w poddaństwie mniej wartościowe narody, a właściwie już nie żadne “narody”, tylko “nawóz historii”.. Czy nie w tym kierunku zmierza słynny “dialog z judaszyzmem”, w który zabawiają się purpurates? Tego dokładnie nie wiemy, ale właśnie dlatego warto zachować pewne minimum ostrożności, bo zwłaszcza dzisiaj, kiedy w następstwie “synodalności”, której nikt nie potrafi nawet precyzyjnie zdefiniować, mogą czekać nas różne niespodzianki, niekoniecznie miłe.

Stanisław Michalkiewicz

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną