Maciej Kałek: Lewicowa logika, islamizacja, a misja dziennikarska

0
0
0
/

Świat chrześcijański jest obecnie w stanie wojny - i nie są to jedynie puste słowa. Nadchodzi do Europy wiosna muzułmańska, która skończyć się może i to w niedługim czasie, ponownym krzyżowaniem. Media lewicujące, omijają jednak skrzętnie ten temat.

 

Tak, jak kiedyś marksiści, dzisiejsza lewica nie widzi problemów, jakie narastają i nawarstwiają się w społeczeństwie. Nawarstwiają się te problemy, bo nie ma w głównonurtowych mediach żadnego przekaźnika, który by te problemy rozłożył na czynniki pierwsze, a następnie starał się - na podstawie dyskusji i rozmów otwartych - je rozwiązać.


A przecież po to są prowadzone dyskusje w studiach, by pewne tezy wyprowadzić na światło dzienne, pewne założenia sklasyfikować. Im dłużej jednak wsłuchujemy się w hucpę u Moniki Olejnik, lub wyssane z palca wywiady u Adama Michnika, tym bardziej dochodzimy do wniosku, iż cel samej dyskusji, cel samego wywiadu, dyskursu, mija się z prawdą.


Zamiast wypowiedzi znawców, którzy poddadzą problemy społeczne dogłębnej, wnikliwej analizie, widz dostaje agitację polityczną redaktora programu (sic!). Skutek tego jest taki, że problemy pozostają, a „dziennikarze“ mają pełne radości serca, bo przecież „wykonali“ swój fach.


Poprawność polityczna, która napędza wszelkie możliwe przejawy „życia społecznego“ gazet i telewizji demoliberalnych, wymusza odpowiedni ton dyskusji. Nie wolno mówić o pewnych rzeczach, o innych należy mówić w myśl litery niepisanego prawa, które jest spisane przez „michnikowszczyznę“ oraz lewactwo.


Właśnie w tym, jak lewicowe media potrafią zatuszować pewne fakty, dostrzegam narastający problem z islamskimi imigrantami. Gdyby bowiem było tak, że po pierwszej odciętej głowie (a nie pierwsza już poleciała), media zechciały problem przedstawić tak, jak należy, to - być może - ten problem został by rozwiązany. Jednak jest inaczej...


Coraz bardziej narastają niepokoje w Europie - słusznie zresztą - z powodu trwającej od dłuższego czasu islamizacji zachodniej kultury. Przyczyn tego zjawiska, oraz towarzyszących mu następstw, nie jest ciężko się doszukać.


Islam jest antyreligią, antytezą, o wyjątkowo mocnej skali ekspansji, w której to ideologii (czy też: kontrideologii), głównym silnikiem napędowym, są radykalne nurty muzułmańskie. Te same, które nie tylko chcą rozszerzać swoją wiarę, ale wręcz chcą to robić agresywnie, mordując „niewiernych“.


Dla islamu - nie ma ludzi, którzy są umiarkowani w wierze! Owi umiarkowani, którzy żyją do dzisiaj w spokoju w Europie, jedynie czekają na to, gdy ich przywódca duchowy zapowie dżihad. Nam, Polakom, ciężko to zrozumieć, iż rzeczywistość muzułmańska nie tylko nie uznaje demokracji (to by było do pojęcia jeszcze), ale wręcz opluwa wolność wyznaniową innych ludzi!


Lewica tego nie pojmuje, iż promowana od lat globalizacja narodów, dążąca do multikulturalizmu, zakończy się agresywną ekspansją islamu, skutkiem której będzie nie tylko zniszczenie odrębnej kultury, ale wręcz narzucenie jednego wyznania na całym terytorium Starego Kontynentu.


Media lewicowe uwielbiają zakłamywać tę rzeczywistość. Do dziś mam przed oczami twarze posłów SLD, czy pewnych działaczy partii (mającej w nazwie nazwisko pewnego lewaka), której nazwę przemilczę z przyczyn estetycznych, a którzy zapewniają z naiwnym uśmiechem „znawców“, iż nie ma „islamizacji Europy“.


A tymczasem, to się dzieje na naszych oczach: podpalenia „niewiernych“ w Afryce, odcinanie głów katolickim księżom w Syrii, atakowanie kilofem trzech osób we Włoszech, odcinanie głowy żołnierzowi w Londynie.

A choć nie są to odosobnione przypadki, media zaklinają rzeczywistość, dodając do tego swoje teorie, oraz bagatelizując te wydarzenia, tworząc ułudę ich „rzadkości“. Nie usłyszymy, iż konkretny muzułmanin krzyczał, że Koran mu na to pozwala (w Londynie odciąć głowę).


Usłyszymy za to takie tezy lewicowych „geniuszów“, jak na przykład to, że: imigranci tak się zachowują, bo to my jesteśmy rasistami (sic!); islamiści odcinają głowy, bo są załamani ingerencją w ich krajach; muzułmanie atakują kilofami, bo to „zrozumiały“ sprzeciw, wobec ekspansji kulturalnej Europejczyków.


I nie pomagają tłumaczenia prawicowej części narodu, która mówi jednogłośnie, że muzułmanie odcięli głowę księdzu, który był w Syrii, by pomagać ludziom - w tym też muzułmanom! Nienawiść do Kościoła, oraz własny obraz utopii, przesłaniają lewicy rzeczywistość.
Przez właśnie owych „lewicowych znawców“, Europa chyli się ku upadkowi. Tak, drodzy państwo - dotyczy to nie tylko chrześcijan, ale ogólnie pojętej kultury europejskiej. Czy niektórzy ateiści, którzy z taką radością popierają multikulturalizm, mają złudne nadzieje, że jakiś Ahmed nie zmusi ich (lub ich dzieci) za pięć - dziesięć lat, do przyjęcia wiary w Mahometa?


Niby jakim cudem feministki lewicujące, które są za socjologicznym podejściem do seksualności (tzw. promocja gender), które chcą chodzić rozebrane po ulicach, potrafią z taką lekkością serca być za multikulti, które zakończy się - to się dzieje na naszych oczach, to nie są dywagacje - islamizacją tego terenu?


Głębi lewicowej (a)logiki nie da się pojąć. Ale skutki ich kompletnie nieprzemyślanych teorii, przyjdzie odbierać wszystkim europejczykom.


Ja jestem jednak w pierwszej kolejności Polakiem, więc temat opiszę należycie. Polska zawsze stała, jako Przedmurze Chrześcijańskie, jako Tarcza Europy, przeciwko... muzułmanom. To Polska chroniła Europę, gdy ze wschodu i południa napływały radykalne nurty islamizacyjne, które mieczem chciały wprowadzać szariat. To wielka zasługa katolicyzmu, jakiej nie potrafią przyznać lewicowcy. Czy więc czeka nas kolejna epoka wypraw krzyżowych?


Kościół wiele lat temu powiedział, iż więcej nie podpisze się pod rycerstwem zbrojnym, które by miało walczyć z innowiercami. Ciężko więc przypuszczać, że Kościół poprze działania katolików, którzy by chcieli pod sztandarem kościelnym walczyć, przeciwko muzułmanom.


Wątpię też, by Ruch Narodowy - jako taki, który chce chronić kulturę Polski - dokonywał walk, oraz aktów zemsty na muzułmanach. Sam bym tego nie chciał, bo jestem katolikiem - uczono mnie, że mam się modlić za wrogów, kochać ich i „zło dobrem zwyciężać".


Jednak istnieją w Polsce radykalne ugrupowania, które nie wpisują się ani w kanon religijny, ani w kanon Ruchu Narodowego, ale które także czują potrzebę obrony naszej narodowo katolickiej tożsamości.


I jestem o tym przekonany, że gdy pierwsza odcięta przez muzułmanina głowa poleci w Polsce, dojdzie do aktów zemsty, które będą skutkowały pogromami całych rodzin muzułmańskich. Bo muzułmanie tego nie chcą wiedzieć, że dżihad ma dwie strony - agresja wymierzona w drugiego człowieka, zazwyczaj do nas wraca. Wtedy zapewne usiądzie lewicowy polityk, zawodząc nad tym, jak to faszystowsko i brunatno się dzieje w naszym kraju.


Czy doprawdy tak musi być? W dobie, gdy w Europie mamy wiosnę narodów, gdy wiele narodów powraca do swojej tożsamości - czy w Polsce musimy zaklinać wciąż rzeczywistość, tym samym pozwalając problemom się nawarstwiać? Czy musimy czekać na opłakane skutki lewicowej utopii, która skończy się dla nas na krzyżach?


Radością jednak napawa fakt, iż są dziennikarze i publicyści, którzy temat ten analizują dogłębnie. Są całe strony, portale i witryny, które nagłaśniają problem z islamizacją Europy. Istnieją strony „Koniec kłamstw islamu“, czy „Nie dla islamizacji Europy“ (ndie.pl). Portal narodowcy.net porusza temat wielokrotnie, prawy.pl nagłaśnia te sprawy, nieraz podając do publicznego oglądu filmiki z masakr, jakie muzułmanie wykonują na katolikach.


Dodatkowo, interesującym jest fakt, iż Mariusz Max Kolonko, który prowadzi swój videoblog, ma tak wielu oglądających! Komentarze o islamie, które Pan Kolonko prezentuje w MaxTv „Mówię jak jest“, przekraczają rekordowe liczby wyświetleń. To pokazuje, jak bardzo widzom brakuje faktów; jak bardzo brakuje ludziom dyskusji, na tematy ściśle związane z tym, co media głównonurtowe przemilczają, spętane poprawnością polityczną!


Pomimo, iż lewica uwielbia tworzyć wrażenie, iż to ona ma monopol na to, jak i co wolno mówić, są ludzie, którzy przeciwstawiają się owej poprawności politycznej. Poprawność polityczna, jako taka - nie obchodzi niezależnych dziennikarzy, którym zależy na przekazaniu faktów takimi, jakimi one są. A liczba odbiorców owych faktów, przekracza z dnia na dzień rekordowe wskaźniki.


Obecnie, jedyna nadzieja leży w prawicowych mediach, mediach regionalnych, niezależnych gazetach (jak Niezależna Gazeta Obywatelska), oraz niezależnych dziennikarzach i publicystach, którzy problemy z imigrantami naświetlą, a następnie rozpracują sposoby przeciwdziałania islamizacji Polski. A potrzeba jest nagląca! Niemcy do 2050 roku, będą już krajem wyznaniowym - muzułmańskim. Czy w Polsce też tego chcemy?


Maciej Kałek
fot. sxc.hu

Źródło: prawy.pl

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Wczytywanie komentarzy...
Przejdź na stronę główną