Kard. Zen: Watykan daje błogosławieństwo nowemu schizmatycznemu kościołowi stworzonemu przez komunistów
Dodano 3 lutego 2018
0
0
/
Stojący niegdyś na czele hierarchii Kościoła katolickiego w Chinach kard. Joseph Zen alarmuje, że Watykan „sprzedał Kościół katolicki w Chinach”, i że „daje błogosławieństwo nowemu, schizmatycznemu kościołowi” stworzonemu przez komunistów.
„Zatem, czy sądzę, że Watykan sprzedaje Kościół katolicki w Chinach? Tak, definitywnie, jeżeli idzie w tym kierunku, jest to oczywiste jeżeli weźmiemy pod uwagę co oni w ostatnich latach i w ostatnich miesiącach robili” powiedział 86-letni hierarcha, emerytowany biskup Hong Kongu w specjalnym liście datowanym na 29 stycznia, a zaadresowanym do „Przyjaciół w mediach”, w którym potwierdza, iż Watykan poprosił legalnych chińskich biskupów, aby ustąpili ze stanowisk na rzecz nowych biskupów wybranych przez komunistyczne władze.
Kardynał Zen podkreślił, że kapitulacja Watykanu wobec reżimu komunistycznego w Chinach doprowadzi jedynie do jeszcze większych prześladowań wiernych Kościoła katolickiego.
„Rząd komunistyczny przygotowuje nowe, mocniejsze regulacje ograniczające wolność religijną. Obecnie będą wdrażane te rozwiązania, które dotychczas były jedynie na papierze (od 1 lutego 2018 roku uczestnictwo w Mszy świętej w podziemiu nie będzie więcej tolerowane)” napisał.
Hierarcha napisał swój list wkrótce po ujawnieniu, że Watykan poprosił legalnych biskupów, aby ustąpili ze swoich stanowisk w celu powołania na nie nielegalnych biskupów, wybranych osobiście przez chińskie władze komunistyczne.
Kardynał wspomina w swoim liście, że kiedy biskup Chin Zhuang, został poproszony przez Watykan o ustąpienie ze swojej stolicy, aby jego miejsce mógł zająć zatwierdzony przez rząd, a ekskomunikowany biskup Huang Bingzhang, Zhuang zwrócił się do kard. Zena o pomoc.
Ten ostatni, nie mając pewności, czy jego listy dotrą do papieża Franciszka, udał się na początku stycznia do Rzymu, „aby mieć pewność, że nasz głos dotrze do Ojca Świętego”.
Kardynał Zen wylądował w Rzymie rankiem 10 stycznia i udał się prosto na środową publiczną audiencję papieża w Sali Pawła VI, licząc na to, że nadarzy się sposobność osobistego przekazania listu w ręce papieża. Kiedy tylko nadarzyła się okazja powitania Franciszka, wyjaśnił powód swojego przyjazdu do Rzymu.
Dwa dni później kard. Zen został zaproszony do Domu Św. Marty, gdzie osobiście spotkał się z papieżem. „Byłem tam w obecności Ojca Świętego reprezentując moich cierpiących braci w Chinach” wspomina kard. Zen w swoim liście. Papież Franciszek obiecał przyjrzeć się sprawie.
Kard. Zen powiedział, że po tym, jak wyłożył papieżowi swoje obiekcje, usłyszał od niego te słowa: :Tak, powiedziałem im (jego współpracownikom w Stolicy Apostolskiej negocjującym z Chinami), aby nie tworzyli kolejnej sprawy Mindszenty'ego”.
„Myślę, że bardzo znaczące i właściwe ze strony Ojca Świętego było uczynienie tego historycznego odniesienia do kard. Josefa Mindszenty'ego, jednego z herosów naszej wiary (kard. Josef Mindszenty był arcybiskupem Budapesztu, prymasem Węgier za czasów reżimu komunistycznego w tym kraju. Cierpiał wiele lat w więzieniu. Podczas krótkotrwałego powstania 1956 roku został uwolniony z więzienia przez powstańców zanim Armii Czerwonej udało się stłumić rewoltę, i uzyskał status uchodźcy w amerykańskiej ambasadzie. Pod naciskiem rządu Stolica Apostolska poleciła mu opuszczenie kraju i natychmiast powołała na jego miejsce innego kardynała, mającego powiązania z rządem komunistycznym)" stwierdził.
Kardynał Zen jako pierwszy poinformował o porozumieniu Watykanu z chińskim, ateistycznym, komunistycznym rządem i oskarżył papieża Franciszka o wspieranie „fałszywego kościoła w Chinach”.
„Cała sprawa to jeden wielki fałsz. Oni [Watykan] dają moc decyzyjną rządowi... jak może inicjatywa wyboru biskupów należeć do ateistycznego rządu? Niewiarygodne, wprost niewiarygodne” mówił wówczas.
Obok listu kard. Zen w punktach nakreślił powagę sytuacji:
- Problemem nie jest sama rezygnacja prawowitych biskupów, ale żądanie zastąpienia ich nielegalnymi, a nawet ekskomunikowanymi.
- Jeżeli chodzi o obecną sytuację Kościoła katolickiego w Chinach, to jestem pesymistą, jednakże mój pesymizm ma swoje oparcie w wieloletnim doświadczeniu Kościła w Chinach. Od 1989 do 1996 roku spędzałem rocznie sześć miesięcy na wykładaniu w poszczególnych seminariach oficjalnej katolickiej społeczności. Bezpośrednio doświadczyłem niewolnictwa i upokorzenia, jakim poddawani są nasi bracia biskupi
- Biorąc pod uwagę ostatnie informacje nie ma żadnego powodu, aby zmieniać pesymistyczne nastawienie. Rząd komunistyczny wprowadza nowe, ostrzejsze regulacje ograniczające wolność religijną
- Niektórzy mówią, że wszystkie wysiłki w celu osiągnięcia porozumienia, są podejmowane, aby uniknąć kościelnej schizmy. Jakie to jest absurdalne tłumaczenie! Schizma już się dokonała w Niezależnym Kościele! Papieże unikali zastosowania słowa „schizma”, ponieważ wiedzieli, że wielu oficjeli z katolickiej społeczności było tam nie z własnej woli, ale pod silnym naciskiem. Zaproponowana „unifikacja” zmusiłaby każdego wejścia do tej społeczności. Watykan będzie dawał błogosławieństwo nowo wzmocnionemu schizmatycznemu kościołowi
- Odnośnie do prób zasypania głębokiej przepaści między Watykanem a rządem Chin, czy może być cokolwiek „wspólnego” z totalitarnym reżimem?
- Czy możecie sobie wyobrazić porozumienie między św. Józefem a królem Herodem?
- Czy uważam, że Watykan sprzedaje Kościół katolicki w Chinach? Tak, definitywnie, jeżeli pójdą w tym kierunku, jest to oczywiste jeżeli weźmiemy pod uwagę co oni w ostatnich latach i w ostatnich miesiącach robili
Źródło: prawy.pl