Z zagranicy

We Lwowie zdewastowali tablicę poświęcona Wojciechowi Kilarowi

Kto? Oczywiście, nie wiadomo. „Nieznani sprawcy”, których nikt nie złapał za rękę, jakiś łomem czy innym ciężkim metalowym, przedmiotem podważyli w nocy z 27 na 28 czerwca i zniekształcili – bo chcieli wyrwać ze ściany domu rodzinnego Kilara ten znak pamiątkowy po wielkim polskim kompozytorze.

Nie pasował do ideologii, która wszelkie ślady polskości chce niszczyć, zacierać, wdeptywać w błoto. I pomyśleć, że tacy, chcą do Europy…

Tablicę poświęcona zmarłemu w 2013 roku światowej sławy kompozytorowi odsłonięto rok później, podczas trwania 3. przeglądu filmów polskich we Lwowie. Warto pamiętać, że Kilar był nie tylko autorem „Krzesanego” czy mszy „Missa pro pace”, która do gruntu wzruszyła Jana Pawła II, gdy jej słuchał w Watykanie, ale też Kilar napisał muzykę do wielu filmowych dzieł Andrzeja Wajdy, „trylogii śląskiej” Kazimierza Kutza, Francisa Coppoli, a nawet przepiękny walc do „Trędowatej”, który „zrobił’ Hoffmanowi cały film.

Urodził się we Lwowie w 1932 r. i tam spędził pierwsze kilkanaście lat życia. A gdy jego rodzinne miasto znalazło się poza granicami Polski, w 1945 r. repatriował się wraz z rodziną najpierw do Rzeszowa, potem do Katowic. We wspomnieniach zachował krajobraz przepięknego polskiego miasta i ból, że nie należy ono już do Polski. I widok udostępnionych przez Niemców „do zwiedzania” więzień przy ul. Łąckiego i u „brygidek”, gdzie Rosjanie przez dwa lata okupacji miasta dokonywali egzekucji polskiej ludności. Tych zbryzganych krwią ścian nie umiał zapomnieć…

– Od wyjazdu ze Lwowa tam nie byłem, choć koncerty mojej muzyki we Lwowie się odbywają. Boję się zbyt przykrych wzruszeń i konfrontacji wspomnień z rzeczywistością. Pamiętam, jaki Lwów był kiedyś. Nie ma tego Lwowa, nie ma tych ludzi, tej atmosfery duchowej i kulturowej. Miałem nawet kiedyś sen, że chodzę po Lwowie i cały czas płaczę. Lwów Kilara można pozbierać z okruchów wspomnień. Z obrazków takich jak ten, gdy babcia prowadzi go za rękę do kościoła. Lekcji fortepianu w szkole panien Reiss. Wieczornych rozmów rodziców o teatrze, bo choć ojciec był lekarzem, rzadko nawiązywał do swojej pracy. Ojciec i matka – aktorka dramatyczna Neonilla Kilar – kierowali rozmowy na temat sztuki. Toteż wyniósł z domu przekonanie, że sztuka w życiu jest najważniejsza. I niesie człowiekowi pocieszenie.

Co za chichot historii. Rodzinny dom Kilara we Lwowie, gdzie uhonorowano go tablicą, mieścił się przy ulicy wówczas Leona Sapiehy 89. Dziś …Stefana Bandery. Informację o dewastacji podał portal Kresy.pl . Czekamy na szybką i „adekwatną” reakcję polskiej dyplomacji. Przypominamy, że za projekt i wykonanie odpowiadał Konsulat Generalny RP we Lwowie.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

6 komentarzy

6 Komentarzy

  1. Marian

    30 czerwca 2018 at 15:49

    Zawsze można Kilarowi wmurować tablicę pamiątkową w Telawiwie.

  2. Soplica

    30 czerwca 2018 at 19:29

    A najlepiej zrobić jak z Birczą – wymazać i powiedzieć „nic się nie stało, Polacy”.

  3. Zenon

    30 czerwca 2018 at 21:40

    @Marian- brałeś dziś proszki?

  4. Pingback: c3t5w4jjjjno4otwctrwc49n5

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra