Z kraju

Miriam Shaded: „Czy kłótnia kochanków nie kończy się namiętnym seksem?” Prawa osób publicznych są ważne!

Od dłuższego czasu myślę o prawie do poszanowania prywatności i życia rodzinnego zapisanym w Karcie Praw Podstawowych UE i Konstytucji RP, ponieważ na każdym kroku widzę jak bardzo jest ono naruszane wobec osób publicznych.  Odnoszę wrażenie, że wszyscy naokoło błędnie uznali, że te przepisy nie dotyczą ludzi znanych.

Fot. Robert Wyrostkiewicz

Co chwila wybuchają jakieś afery podsłuchowe, personalne i osobiste. Wytykane są ludziom relacje z innymi, kłótnie, przekleństwa, wulgarność, brak wiedzy, obycia, łamanie prawa (które niestety często sobie samo zaprzecza) lub obyczajów. Gwarantuję Państwu, na każdego coś się znajdzie… Nawet jeżeli realnie dana osoba nic nie zrobiła, to się coś insynuuje, zmanipuluje, okłamie, zniekształci,  wmówi, że ma inne intencje niż rzeczywiście posiada, by finalnie obrzucić błotem i zniesławić. Każdą nawet najmniejszą wadę, wykroczenie jest się wstanie rozdmuchać do największego zła tego świata dla wyeliminowania danej jednostki. A jak ma się sprawa z „jakością” wykroczeń i popełnianych błędów to widać na przykładzie kłamliwych prowokacji lub świadectw niby poszkodowanych. Nawet na Jezusa coś się znajdzie!  Zaraz, poczekajcie, przecież już to zrobili…

Argumenty ad personam, czyli atak osobisty na osobę publiczną jest jedną z najgroźniejszych form ingerencji w politykę państwa. W przypadku braku logicznych argumentów, co do sprawy, obce służby eliminują jednostkową osobę, która o daną ideę walczyła. Najczęściej odbywa się to właśnie poprzez publiczne zniesławienie naruszające prywatność i życie rodzinne.  Zniesławienie i naruszenie dóbr osobistych osób znanych jest jedną z najgroźniejszych form opresji na danym społeczeństwie, ponieważ jest to metoda walki zakamuflowana i trudna do wychwycenia dla osób, które nie rozumieją mechanizmów sterowania masami.

Polecam na przyszłość, kiedy usłyszycie Państwo, kolejne oskarżenia lub tzw. „newsy” pod adresem osób publicznych, nagrane taśmy z prywatnych rozmów przyjaciół lub biznesmenów, film z łóżka lub imprezy u znajomych, czy nagraną kłótnię pomiędzy dwoma kochankami mocno się zastanowić wbrew czyim interesom zadziałały te osoby. Radzę zadać sobie poważne pytanie, dlaczego te newsy sprzed paru lat zostały upublicznione właśnie w stosunku do tego polityka i to właśnie teraz? Może np. następnego dnia miała być głosowana ustawa przeciwko którejś grupie wpływów lub kolumnie? Może ta osoba reprezentowała ideę ważną dla społeczeństwa, a opozycja nie chciała by została przyjęta?

Jeżeli jeszcze tego nie zauważyliście to wytłumaczę, prawo jest często tak pisane, by człowiek człowieka mógł kontrolować poprzez luki w nim występujące. Im jest bardziej nielogiczne i rygorystyczne, tym większa kontrola i m.in. dlatego elity finansowe tak bardzo lubią islam.

Immunitety dla posłów właśnie są po to, by uchronić ich przed tego typu zagrywkami, ze strony obcych służb i grup interesów.

Znacie przypowieść o Marii Magdalenie i słowa Jezusa „kto z was jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień” lub słowa Salomona „czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w swoim nie dostrzegasz”? Szybkie osądzanie i wiara w manipulacje jest jednym z największych błędów tzw. społeczeństwa obywatelskiego. Istotnym dlatego jest rzetelna i prawna ochrona prywatności i życia rodzinnego. Automatyczne reakcje aparatu państwowego na tego typu nadużycia dla zachowania suwerenności, bo po prostu inaczej stajemy się niezwykle łatwo sterowalną masą. Polityka to nie wzajemne osądzanie i wytykanie błędów, a szukanie rozwiązań, by rzeczywistość stałą się lepsza.

O zasadach i sposobie funkcjonowania osób publicznych mało się mówi. Z własnego doświadczenia wiem, że jak czyniłam największe dobro, bo tak można nazwać uratowanie życia 174 prześladowanych chrześcijan, to byłam najbardziej atakowana. Wiele osób szantażowało mnie, bo chciało uzyskać pieniądze, przejąć wpływy w Fundacji Estera lub zniszczyć projekt. A media uwielbiają brudne newsy. Nie ważne czy kłamliwe, czy będące efektem próby wyłudzenia, czy atakiem na opozycje, czy chęcią eliminacji konkurencji politycznej. Zło zostaje wyrządzone, a osoby niewygodne dla służb obcych państw często tracą zaufanie społeczne i stanowiska. Finalnie traci ojczyzna. Nikt później nie czyta sprostowań, oświadczeń, czy wyroków sądów, a nawet jak przeczytają to już szkoda została wyrządzona. Moim zdaniem należy usprawnić procesy ochrony osób publicznych przed wpływami z zewnątrz, pamiętając o sprawnym i efektywnym funkcjonowaniu Polski.

Ludzie lubią proste wytłumaczenia i generalizację innych, co wynika z braku czasu i energii na rzetelne ocenienie informacji. W dzisiejszych czasach mało jest osób, które interesuje prawda, bo uwierzenie w pierwszy przeczytany news jest łatwiejsze niż zadanie sobie pytania o autentyczność informacji lub jej sprawdzenie. Ciężko jest osobie z zewnątrz ocenić prawdziwie nie mając dokładnych wiadomości źródłowych. W szczególności w relacjach męsko damskich i aferach obyczajowych. Z różnych punktów widzenia, ta sama sytuacja, może być zinterpretowana jako coś zupełnie innego. Nie mamy wiedzy, by oceniać czy coś, co naszym zdaniem wygląda jako działanie niepożądane, nim jest, ponieważ jak coś jest wyjęte z kontekstu to nabiera innego zupełnie znaczenia. W sytuacjach obyczajowych pojawia się wiele pytań, na które trzeba znać odpowiedź. Czy kobieta, która była uczona automatycznej reakcji spoliczkowania mężczyzny przy ubliżeniu jej lub niepożądanym klepnięciu w pupę powinna być oskarżona o stosowanie przemocy? Czy kłótnia dwóch kochanków, nie kończy się zazwyczaj namiętnym seksem w łóżku? Czy połówka, wobec której stosowano przemoc psychiczną i fizyczną została zdradzona, nie wytrzymała i puściły jej nerwy?

I nie ma co ukrywać w prowokacjach najlepsi są najbliżsi. To oni znają nas na wylot i wiedzą dokładnie, który przycisk wcisnąć, by zabolało; co zrobić lub powiedzieć by skrzywdzić. Bliskie osoby znające najlepiej drugą stronę znają jej czułe punkty i są w stanie wiele sytuacji zmanipulować i sprowokować. Każdego rodzaju przemoc jest godna potępienia, czy słowna, czy pasywna, emocjonalna, czy fizyczna. Należy jednak pamiętać, że wszyscy jesteśmy ludźmi i nie ma „ani jednego sprawiedliwego”. Według podstawowych praw człowieka sprawy prywatne powinniśmy zostawić do oceny sądom. Dla mnie niemoralne i destrukcyjne jest rzucanie kamieniami, tym bardziej, jeżeli to się tyczy osób publicznych.

Miriam Shaded

Felieton ukazał się w „Warszawskim Wieczorze” 12/2018

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

19 komentarzy

19 Komentarzy

  1. Bajki i opowiastki

    1 września 2018 at 17:18

    ten tytuł, który wrzuciliscie, to bełkot i przykład non sequitur. Co ma seks dwojga kochankow do tego, czy prawa osób publicznych są wazne czy nie? Bełkot.

  2. marju73

    1 września 2018 at 17:21

    Ona zaczęła dobro.Teraz to dobro kontynuje żydoPiS. W sumie tego dobra coraz więcej w Polsce na ulicach co obserwuje skołowany elektorat.

    • Grze

      1 września 2018 at 17:48

      Na moje oko, to elektorat PIS nie jest skołowany tylko wkur…ny. Ja na pewno jestem wkur…ny.

      • ekonomista467

        1 września 2018 at 18:09

        Powstała u nas kategoria wkurzonych 50-latków czyli ludzi, którzy przegrali swoje życie w wyniku „reform wolnorynkowych” z lat 90 XX w. Weszli na rynek pracy własnie wtedy kiedy zlikwidowano 5 milionów miejsc pracy. Nigdy nie mieli normalnej kariery zawodowej. Wielu się nie ożeniło, bo nie było środków materialnych do założenia rodziny. Teraz postępactwo się dziwi jak można być tak zacofanym, aby głosować na PIS. To głosowanie to forma zemsty za stracone życie a jakieś argumenty o demokracji ci ludzie mają gdzieś, bo się zawiedli na demokracji, która przede wszystkim powinna zapewnić godziwe warunki życia.

        • Marian

          1 września 2018 at 21:16

          Hmmm, i gdy dziś ci 50+ patrzą na tych wszystkich imigrantów z nad Jordanu z polskim poszportami, którzy mieszkają w Polsce na zamkniętych osiedlach, wychowują gromadę dzieci, to sobie myślą (może z dumą): dzięki temu, że ja niczego się nie dorobiłem, nie założyłem rodziny, nigdy nie miałem normalnej pracy – im żyje się w Polsce lepiej.

          • Tomek

            2 września 2018 at 01:21

            Marianku, z ciekawości, a gdzie ty widziałeś chłopino w Polsce takie zamknięte osiedle, jak to mówisz, „emigrantów znad Jordanu”?

        • Juras

          6 września 2018 at 12:26

          @ekonomista467
          Sęk w tym, że Ty nie chcesz PiSuarów, tylko „gierkowskiej komuny”, ale jeszcze o tym nie wiesz i nigdy się nie dowiesz. Mimo, że Tobie jak wół napiszę.
          Ludzie Tobie podobni czekają aż rząd(jakikolwiek) podstawi pod gębę koryto za nic nie wartą, wykonana byle jak pracę(nawet pracą bym tego nie nazwał).
          PiS to dalsze ograniczanie wolności obywateli. PiS to oddawanie Naszej Ojczyzny innym, tak samo jak to robił PO.
          Niestety Wy tego nie zrozumiecie. Zagubiliście się w tych przekształceniach i w tym zagubieniu wciąż trwacie, myśląć, że „Gołąbki same wpadną do gąbki”.

  3. Marianna

    1 września 2018 at 17:42

    Pan Jezus nie powiedział tych słów do Marii Magdaleny, tylko do innej grzesznicy,

  4. Soroka

    1 września 2018 at 19:23

    Jeżeli ktoś chce być osobą publiczną, to musi się godzić na jawność swojego prywatnego życia!
    Uczciwy człowiek nie ma nic do ukrywania.
    Jest to bardzo ważne, bo jeżeli ktoś w życiu prywatnym jest nieuczciwy, to w życiu publicznym nie ma żadnych hamulców moralnych.

  5. Art

    1 września 2018 at 23:49

    Tę panią możemy sobie darować.Ona jest z tej samej bajki co kolega Kowalskiego,niejaki pastor.Niech oni idą w kibini mater.

  6. Piotrx

    2 września 2018 at 18:35

    „Z własnego doświadczenia wiem, że jak czyniłam największe dobro”

    no cóż jak widać skromności nie można jej odmówić

    https://www.salon24.pl/u/wawel/802618,miriam-shaded-lord-weidenfeld-czyli-biznesy-i-ewakuacje

    ….Bezprzykładny wzór kariery wykreowanej ex nihilo. Przechodziła ulicą, a co mi tam, powiedziała, weszła do studia TV i powiedziała na antenie, że chce sprowadzić do Polski najpierw 60 rodzin z Syrii, potem 2000, potem 4000. Pieniądze już ma, plan też i… liczy na Polaków. Startuje jako kandydatka na polską Margaret Thatcher, ale zapytana o program p.Thatcher, mówi, że nie doczytała do końca jej życiorysu, bo… ma dużo spraw na głowie, jest menedżerką, prowadzi swój biznes informatyczny, polegający na skontaktowaniu jednego biznesmena z drugim, który mu pomoże zrealizować jego plany biznesowe. Historię Polski ostatnich 50 lat poznawała z ust Korwina. Fajnie. Zuch dziewczyna. Ale mam wrażenie, że służby wypuszczają coraz bardziej felerne projekty… Choć błyszczące jak diabli.

    Wszyscy kochają Miriam, bo chce zdelegalizować islam, bo tak się wzrusza losem syryjskich potencjalnych uchodźców, bo taka piękna i płynnie mówi, bo mówi, że jest patriotką i nawet pamięta o rocznicach smoleńskich. A do tego jeszcze córka pastora. Wreszcie coś się Polakom udało, tzn. Polce, żonie pana pastora, pani Steni, wyznawczyni kalwińskiego Kościoła Dobrego Pasterza, który założył jej mąż…

    Michał Majewski, dziennikarz portalu Kulisy24 postanowił prześledzić – na ile to było możliwe – skrywane kulisy biznesów naszej Afrodyty.„W styczniu 2014, w odstępie trzech dni, Shaded zakłada dwie bliźniacze firmy. Productfinder i Emall. Dlaczego bliźniacze? Mają praktycznie ten sam zakres działalności: badanie rynku, organizacja targów, doradztwo z dziedziny informatyki (…)99 procent [udziałów] ma Miriam Shaded, a jeden procent zameldowana na warszawskim Mokotowie 23-latka. (…) Pół roku po powstaniu (…) obie firmy osiągają wielki sukces. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (Fundusze Europejskie) przyznaje im blisko 1,6 miliona złotych w ramach projektu „Wspieranie wdrażania elektronicznego biznesu typu B2B. Program Operacyjny – Innowacyjna Gospodarka”. Emall – 803 110 złotych, Productfinder – 783 510 złotych. Na co? Krótki opis przedsięwzięć, w wypadku obu firm, jest dokładnie taki sam i brzmi: „Wnioskowany projekt jest nowatorskim rozwiązaniem z zakresu elektronicznych systemów teleinformatycznych o charakterze Business-to-Business B2B, usprawniającym transakcje biznesowe w układzie firma a powiązany z nią zespół relacji promocyjno-sprzedażowych. W ramach projektu powstanie zaawansowana platforma, zawierająca usługi elektronicznego przetwarzania danych i elektronicznego obiegu dokumentów w formule Software-as-a-Service”. Prezesem PARP była wtedy p. Bożena Lublińska-Kasprzak, ministrem rozwoju Elżbieta Bieńkowska.

    Drugi udziałowiec, koleżanka Miriam – nic nie wie o firmach, projektach i o stanie finansów. (…)W sądzie rejestrowym spółki Emall i Productfinder nie przedstawiły żadnych sprawozdań finansowych za 2014 rok.” Niestety, w tym miejscu p.Majewski kończy swoje prześledzenie kariery biznesowej naszej Calineczki. A dopiero od tego miejsca należałoby zacząć…

    Wiedząc już (a w zasadzie nie wiedząc) jak wyglądał biznes naszej Estery, ups, Miriam wsparty tak chojnie przez Elżbietę AleJaja AleJaja – wrócić możemy do przedsięwzięcia flagowego córki pastora, czyli syryjskich chrześcijan. Pomocny będzie nam przy tym artykuł p.Michała Majewskiego i Agnieszki Budzyńskiej. Nagle Miriam „zaistniała w prime time, czyli w wieczornych wiadomościach i na głównych stronach najważniejszych portali w polskim internecie. Dalej śnieżna kula potoczyła się sama. I doszło do tego, że Bronisław Komorowski i Andrzej Duda w prezydenckiej debacie odpowiadali na pytanie, czy są za tym, by do Polski sprowadzić „prześladowanych chrześcijan z Syrii”. Oczywiście byli za tym. Sprawę przyklepała Ewa Kopacz, która zapowiedziała sprowadzenie 60 rodzin. Zapanował entuzjazm. Nikt nie pytał, skąd są ci ludzie, kto ich sprowadza i za czyje pieniądze. I czy rzeczywiście oni najbardziej potrzebują pomocy. (…) Syryjczycy, których sprowadziła Miriam Shaded i Fundacja Estera, przybyli ze stolicy Syrii – Damaszku, miasta, które jest kontrolowane przez Baszara el-Asada. I stosunkowo bezpieczne. – Dostałam sygnał od ludzi ze służb, że będzie atak na Damaszek i dlatego chciałam jak najszybciej uratować cywilów – tłumaczy pani Miriam. Co to za służby? O to już trudniej się dowiedzieć.

    Jak wytypowano ludzi? Tu zaczynają się prawdziwe schody. Miriam Shaded tłumaczy, że sprowadzeni chrześcijanie pochodzą z rejonów najcięższych walk, czyli na przykład z Aleppo. Kłóci się to z tym, co mówili przedstawiciele Fundacji Estera zaraz po przylocie Syryjczyków. Urszula Gryczyńska z Estery tłumaczyła: – To rodziny z różnych wspólnot z Damaszku. Dlaczego akurat z Damaszku? Dlatego, że z nimi mamy akurat kontakt. Zresztą nieliczni sprowadzeni, którzy występują teraz w lokalnych mediach, opowiadają o swym życiu w stolicy Syrii. Niektórzy ze sprowadzonych musieli porzucić pracę urzędników, restauratorów, jubilera, geodety, lekarzy, a ich dzieci zmuszone były opuścić szkoły, studia i przyjaciół. Przedstawiciel uznanej organizacji zajmującej się od wielu lat pomocą dla uchodźców, który nie chce, byśmy publikowali jego nazwisko, bo chodzi o sprawę delikatną: – Ci ludzie nie są uchodźcami. Zrobiono z nich uchodźców. Samer Masri z Fundacji Wolna Syria: – To ludzie poleceni przez dwa zbory protestanckie z Damaszku. To samo mówi Kamil Kamiński z Fundacji Przestrzeń Wspólna. Miriam Shaded zaprzecza i twierdzi, że wśród sprowadzonych do Polski to po jednej trzeciej: protestanci, katolicy i prawosławni. Trzeba wierzyć na słowo, bo do większości Syryjczyków, którzy za sprawą Estery przylecieli do Warszawy, nie ma dostępu. Dlaczego tak jest? – pytamy Miriam Shaded. – Decydują względy bezpieczeństwa – ucina wątek.”

  7. Piotrx

    2 września 2018 at 18:40

    cd..

    ….Miriam pytana o fundatorów jej „projektu” jak zaklęta powtarza tylko jedną nazwę „Barnabas Fund” – protestancką organizację pomagającą chrześcijanom, o innych mówi, że są, ale milczy kim są. Oczywiście internet, w tym oficjalne źródła różnych podmiotów prawnych i gazet takich jak The Times udziela odpowiedzi. Otóż, projekt przedstawiany przez Miriam Shaded jako jej autorski jest projektem znanej w świecie postaci, która nazywa się Arthur George Weidenfeld, od pewnego czasu „Lord Weidenfeld”. Weidenfeld to austriacki Żyd, filantrop i wydawca. Był on także szefem gabinetu pierwszego prezydenta Izraela, Chaima Weizmanna. Przez całe życie zdeklarowany, przekonany syjonista. Jako wydawca publikował wspomnienia, pamiętniki i biografie takich postaci jak Konrad Adenauer, Henry Kissinger, Benito Mussolini, Golda Meir , Szymon Peres. Zasłynął też publikacją Lolity Nabokova. Ponieważ w 1938 r. po migracji do Londynu pomagali Weidenfeldowi kwakrzy, to postanowił zrobić coś, jako starszy brat w wierze, dla chrześcijan. I tak oto postanowił ewakuować do Warszawy 3000 rodzin chrześcijan syryjskich. Taka jest oficjalna wersja motywacji „projektu Weidenfelda”, który podaje za swój nasza Miriam. O tym projekcie Weidenfelda piszą wszystkie artykuły biograficzne o nim. Taką wielką akcją postanowił zwieńczyć swój ziemski żywot. Oczywiście nasuwa się na myśl całkiem inna motywacja narodzin pomysłu zalania Polski Syryjczykami. W roku, w którym powstawał projekt Weidenfelda – zaczęło się zanosić na duże kłopoty w sorosowej islamizacji Polski. Otwarto więc drugi front dla uczynienia Polski multi-kulturową i wielokolorową…..

  8. Art

    2 września 2018 at 20:14

    Właśnie.A pojutrze założą :”kościół św makrona”.i będą mieszać młodym Polakom w głowach bo do takich najłatwiej trafić.Pilnujmy swojej młodzieży przed zalewem tych niby kościołów(jak w USA-kościół na każdym rogu i każdy inny),ale również przed takimi biskupami z Izraela jak bp Ryś,czy inny Polak.

  9. prawo lewo

    2 września 2018 at 20:24

    przecinki w niewłaściwych, miejscach w tytule

  10. Leszek1

    3 września 2018 at 18:33

    Tytul artykulu sugeruje, ze Autor (?) tego artykulu, czeka na zakonczenie jakiejs klotni.
    Trudno rozwiazac ten dylemat poniewaz artykul posiada dwoje autorow i praktycznie nie wiadomo czy to Pan Robert, czy tez Pani Miriam czeka na zakonczenie klotni wymienionej w tytule.

  11. Soplica

    5 września 2018 at 10:39

    Komu zależy na reklamowaniu Miriam Shaded? Czyżby naruszone zostały jej interesy? M.Kowalski poznał rzeczywistość pana Chojeckiego czyżby i tu stało się coś przykrego? Robicie się mało czytelni Prawy.pl :)))

  12. robespier

    6 września 2018 at 11:21

    Czemu tu jakies protestantki pro amerykansko-zydowskie pisuja? Co na to p. M. Krajski? Bedziemy teraz promowac „patriotow” pokroju Chojeckiego czy Małpiana?

  13. McG

    6 września 2018 at 16:17

    Co to wodolejstwo i jakie samochwalstwo?
    Ta panienka bardziej pasuje do Mariana Kowalskiego i jego pastora, niż tutaj

  14. Leszek1

    7 września 2018 at 02:02

    A ja wciaz czekam na sprawozdanie z tytulowej zapowiedzi.
    „Czy kłótnia kochanków nie kończy się namiętnym seksem?”

Skomentuj

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra