[PILNE:] Dziennikarz TVP dopuścił się „złamania standardów” [VIDEO]

0
0
0
/

Jarosław Kulczycki, dziennikarz TVP INFO, choć złamał standardy etyczne w Telewizji Polskiej, to jednak nie zostanie z niej usunięty. Taką decyzję ogłosiła Komisja etyki Telewizji Polskiej.

 

Jarosław Kulczycki w programie "Z dnia na dzień" w TVP Info z lutego tego roku, w którym gościł Łukasza Warzechę, naruszył obowiązujące w telewizji publicznej zasady etyki dziennikarskiej. Jego gościem w studio był Łukasz Warzecha, który oceniał wystąpienia prezydenta Bronisława Komorowskiego i kandydującego wówczas na ten urząd Andrzeja Dudy.

 

Gość TVP INFO powiedział m.in. "To tak, jakby zestawić najnowsze porsche 911 ze starym polonezem". Na te słowa prowadzący program, Jarosław Kulczycki spytał: "Pan bierze pieniądze za udział w kampanii Andrzeja Dudy? Bo to są słowa godne nie dziennikarza, tylko propagandysty". W przerwie, Łukasz Warzecha opuścił program, a na Twitterze zamieścił wyrazy swojego oburzenia. Dzień później ukazał się list do rzecznika TVP.

 

Standardy Niesiołowskiego. Niezwykle chamskie zachowanie dziennikarza (?) Jarosława Kulczyckiego wobec zaproszonego do studia red. Łukasza Warzechy. Kulczycki pyta się, czy red. Warzecha dostaje pieniądze od PiS-u

Posted by Stefan Niesiołowski won z Sejmu on 7 lutego 2015

 

Kierownictwo TAI upomniało wtedy Kulczyckiego, że zachował się niestosownie, a rzecznik prasowy wyraził ubolewanie, dodając jednak, że "zbyt emocjonalne zachowanie" Kulczyckiego było "próbą znalezienia ekwiwalentu dla dalekiej od obiektywizmu retoryki" Warzechy – czytamy na portalu branżowym Press.

 

Skargę na redaktora Jarosława Kulczyckiego złożył rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Marcin Mastalerek. Po zbadaniu sprawy – m.in. rozmowach z dziennikarzem i szefem TVP Info Tomaszem Sygutem – komisja orzekła, że Kulczycki naruszył obowiązujące w TVP zasady etyki dziennikarskiej stanowiące, że "język programu powinien być wolny od słów i określeń o charakterze wartościującym i stronniczym, które sprawiałyby wrażenie zaangażowania dziennikarza, redaktora czy nadawcy po jakiejś jednej, określonej stronie" – głosi uzasadnienie.

 

Jarosław Kulczycki przyznał, że użył niefortunnego sformułowania, ale wyjaśnił, że padło ono w programie na żywo, a ostra riposta na wypowiedź Łukasza Warzechy była konieczna jako przeciwwaga dla jego wyrazistych poglądów i otwartej agitacji. Redaktor TVP INFO ubolewa jednak, że sam Łukasz Warzecha powinien stanąć przed tą samą komisją.

 

Z kolei dzień po audycji, wspecjalnym liście do rzecznika prasowego TVP Łukasz Warzecha napisał:
 
Szanowny Panie,
 
Muszę przyznać, że na krótki moment oniemiałem. Trudno było uwierzyć, że w wieczornym programie TVP Info „Z Dnia Na Dzień” prowadzący Jarosław Kulczycki naprawdę mówi do mnie to, co mówił.
 
Niestety, nagranie sobotniego programu z tajemniczych przyczyn nie jest dostępne na Państwa stronach internetowych, ale to zapewne tylko przypadek i obiektywne trudności techniczne.
Tematem programu była konwencja kandydata PiS na prezydenta. Od początku mojej wypowiedzi red. Kulczycki wydawał się zaniepokojony. Na diagnozę, dotyczącą sposobu relacjonowania przez media konwencji PiS, Kulczycki zareagował kpiącym pytaniem: „Czyli jest jakiś spisek?”.
 
W końcu udało mi się przejść do oceny samej konwencji. Zdążyłem jednak tylko powiedzieć: „Zestawienie dzisiejszej konwencji Andrzeja Dudy i wystąpienia Bronisława Komorowskiego to tak, jakby zestawić najnowsze porsche 911 ze starym…”.
 
W tym momencie redaktor Kulczycki, najwyraźniej niezadowolony z kierunku, w którym zmierzała moja wypowiedź, przerwał, pytając: „Pan bierze pieniądze za udział w kampanii Andrzeja Dudy?”. Następnie zaczął pouczać mnie w kwestii dziennikarskich standardów oraz tego, jak powinienem odpowiedzieć na jego pytanie. Rozmowa w studiu miała swój dalszy ciąg. Po krótkiej i ostrej wymianie zdań z prowadzącym, w przerwie postanowiłem opuścić program.
 
Przez lata pracował Pan jako dziennikarz, wie Pan zatem doskonale, że sugerowanie któremukolwiek dziennikarzowi, że bierze pieniądze od ugrupowania politycznego w zamian za korzystne dla niego wypowiedzi, jest jednym z najcięższych oskarżeń, jakie w świecie dziennikarskim można przeciwko komukolwiek wysunąć. Pomijając już fakt, że jest to, na poziomie ludzkim, najzwyklejsze chamstwo wobec zaproszonego do studia gościa. Jest to również oskarżenie, które potencjalnie może być powodem podjęcia kroków prawnych, co będę rozważał.
(Nawiasem mówiąc, akurat w moim przypadku, wziąwszy pod uwagę moją publicystykę, jest to też oskarżenie wyjątkowo absurdalne, ale to już całkiem inna sprawa.)
 
Nie wiem, czy zachowanie red. Kulczyckiego było jego własną inicjatywą, czy też prowadzący wykonywał wcześniej założony plan swojej redakcji lub polecenia płynące z reżyserki. Warto jednak zauważyć, że pytanie o branie pieniędzy od sztabu kandydata opozycji padło zanim miałem szansę dokończyć zdanie i wytłumaczyć, o co mi chodzi.
 
Jedno natomiast jest dla mnie jasne: zachowanie red. Kulczyckiego z całą pewnością nie spełniało standardów, których mamy prawo oczekiwać od telewizji publicznej, finansowanej z pieniędzy abonentów.
 
Dlatego chciałbym Pana prosić o odpowiedź na trzy pytania:
 
Czy standardem w TVP jest oskarżanie komentatorów, którzy nie wpisują się w pożądaną linię, o branie pieniędzy od partii politycznych?
 
Czy standardem w TVP jest pouczanie przez prowadzących zaproszonych gości o standardach i o tym, co mają mówić?
 
Czy kierownictwo TVP zamierza podjąć jakieś kroki wobec red. Jarosława Kulczyckiego?
 
Będę wdzięczny za odniesienie się do tych kwestii.
 
Z wyrazami szacunku,
Łukasz Warzecha

 

Not. MP

za: press.pl

fot. arch

 

 

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

 
 

Źródło: prawy.pl

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Wczytywanie komentarzy...
Przejdź na stronę główną