Wywiady

Marek Jurek: Ruch Narodowy to rewolucyjny nacjonalizm antypaństwowy

– Są ugrupowania takie jak Ruch Narodowy, które chcą być współczesną Narodową Demokracją. Różnice, jakie nas dzielą, mają charakter po prostu ideowy i polityczny. Mam wrażenie, że ci młodzi działacze reprezentują dziś to, co osiemdziesiąt lat temu prof. Zdzisław Stahl (…) określił jako „rewolucyjny nacjonalizm antypaństwowy” – mówi Marek Jurek, były Marszałek Sejmu, a dziś prezes Prawicy Rzeczypospolitej w rozmowie z portalem Prawy.pl.

 

Na centroprawicy startuje nowy projekt polityczny. Jarosław Gowin wspólnie z politykami partii Polska Jest Najważniejsza i Stowarzyszeniem Republikanie buduje nowe ugrupowanie. Pańskim zdaniem ta nowa formacja może odnieść sukces?

Trafił Pan w sedno. Czas pokaże, czy to partia – czy „projekt”. Partia polityczna działa i walczy ze świadomością, że jest potrzebna niezależnie od powodzeń i niepowodzeń, „projekt” rozwiązuje się przy pierwszym niepowodzeniu wyborczym, a czasami nawet sondażowym. Z pewnością nowa formacja ma bardzo poważnego lidera, o naprawdę dużym formacie politycznym i intelektualnym. Ale wyzwania dopiero przed nimi.

 

Jarosław Gowin jako Minister Sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska uchodził za konserwatystę, przeprowadził częściową deregulację zawodów i reorganizację sądów, które miały przynieść pewne oszczędności. Ale czy jako lider nowej formacji, może być wiarygodny dla Polaków, szczególnie tych o poglądach prawicowych?

Polska Razem jest ugrupowaniem centroprawicowym, nie prawicowym. Pamiętajmy, że środowisko PJN definiowało się w PiS przez najbardziej wyraźne poparcie dla traktatu lizbońskiego i (częściowo przynajmniej) dla in vitro. Nieprzypadkowo wzięli sobie Joannę Kluzik-Rostkowską na lidera, a nawet po zmianie przewodniczącego deklarowali ciągłość z jej linią, dopóki sama nie odeszła. Sam Jarosław Gowin w jednych sprawach bronił życia i rodziny (szczególnie demaskując przewrotność konwencji „przemocowej”), w innych przeciwnie – na przykład w sprawie prawa do życia niepełnosprawnych. Jeśli chcą więc w polskiej polityce odegrać rolę pozytywną, powinni wyraźnie określić się jako część opozycji, dążąca do utworzenia rządu z Prawem i Sprawiedliwością, ale o głosy powinni konkurować z PO, odwołując się do pierwotnego programu Platformy Obywatelskiej i przeciwstawiając się otwarcie cynizmowi politycznemu Tuska.

Jednym z postulatów zaprezentowanych przez Polskę Razem Jarosława Gowina jest pomysł głosowania rodzinnego, które, jak warto przypomnieć, było elementem proponowanym także przez Pańskie ugrupowanie…

Bardzo dobrze, że go podjęli – tylko nie rozumiem, dlaczego oprócz Pawła Kowala nikt z nich nie mówi o tym otwarcie.  Niestety, debiut polityczny pokazuje właśnie wtórność, brak samodzielnej diagnozy i wynikającego z niej kierunku politycznego. Gdyby chcieli prowadzić politykę odważniejszą, podejmowaliby inicjatywy naprawdę odpowiadające sytuacji: na przykład votum nieufności dla ministra kultury za promocję bluźnierstw i destrukcji sztuki (jak w Teatrze Starym) albo zgłosiliby rezolucję wzywającą rząd do odrzucenia antywychowawczych zaleceń WHO lub wezwaliby MSZ do wyrażenia uznania Chorwacji za obronę małżeństwa i rodziny. To wszystko są sprawy domagające się niezwłocznej reakcji. Ich podjęcie świadczyłoby o poważnym zaangażowaniu na rzecz cywilizacji chrześcijańskiej i o zdolności podejmowania spraw, o których oficjalna polityka milczy. Bo polityka „eventowa” to za mało.

Program polityki prorodzinnej Polski Razem zakłada również stworzenie instrumentów w postaci powszechnego urlopu macierzyńskiego, bonów wychowawczych w wysokości 550 zł i progresywnych ulg podatkowych na dzieci, w wysokości 100 zł miesięcznie na pierwsze dziecko, 200 zł na drugie, 300 zł na trzecie, 400 zł na czwarte i każde następne. Jak Pan ocenia te propozycje?

Bardzo dobrze, to – nawet jeśli chodzi o sumy – bardzo zbieżne z naszą propozycją ryczałtowego zwrotu VAT rodzinom wychowującym dzieci. Z tym, że my uważamy, że powinno to stać się prawem umocowanym konstytucyjnie (jako prawo wszystkich rodzin do ryczałtowego zwrotu podatków pośrednich płaconych przy okazji wychowania dzieci). Chodzi o to, by prawa rodziny stały się podstawą naszego ustroju, tak by żaden rząd nie mógł się wycofać z tej polityki. I by rodziny wiedziały, że ich prawa są zobowiązaniem Rzeczypospolitej, a nie łaską polityków.

Wychodzi więc na to, że propozycje programowe Pańskiego ugrupowania i nowej partii Jarosława Gowina, przynajmniej te dotyczące polityki prorodzinnej zachowują wiele podobieństw.

Materialnie tak, poza tym oczywiście w polityce nie chodzi o to, by się wyróżniać, ale o to, by dla swoich postulatów pozyskiwać innych, a ostatecznie czynić je elementem porządku konstytucyjnego lub consensusu narodowego. W tym roku mija trzydzieści lat od ogłoszenia w podziemnej „Polityce polskiej” artykułu Mariana Piłki „Ludność i niepodległość”, co można uznać za symboliczny początek naszej polityki w tej dziedzinie. Nie tylko o nią walczymy, ale ją realizujemy – Marian Piłka jako wiceprezes AWS doprowadził do wydłużenia urlopów macierzyńskich (potem cofnięte przez rząd Millera, ale bardzo wiele rodzin średniego pokolenia wtedy z tego skorzystało), jako marszałek Sejmu przeforsowałem jednoczesne prace nad rządowymi i poselskimi projektami zasiłków porodowych, Prawica Rzeczypospolitej odegrała kluczową rolę w utrzymaniu dzisiejszej wielkiej ulgi PIT (to my określiliśmy jej skalę i zbudowaliśmy większość w Sejmie, wbrew rządowi). Co więcej – o te sprawy walczyliśmy nie dlatego, że stanowiły część „projektu”, ale również działając w Prawie i Sprawiedliwości. Nie pamiętam wtedy większego zaangażowania kolegów, którzy je potem podjęli – ale (mówię to bardzo jasno) bardzo dobrze, że je podjęli, bo o to chodzi.

W ubiegłym roku Prawica Rzeczypospolitej zadecydowała o szerokiej współpracy wyborczej z Prawem i Sprawiedliwością. Jakie były podstawy dla tej decyzji?

Oczywiste, wynikają z bliskości naszych partii. Przecież konieczność usamodzielnienie prawicy chrześcijańsko-konserwatywnej nie unieważnia poglądów, które nas łączą. Dziś sukces Prawa i Sprawiedliwości jest warunkiem koniecznym zmiany rządu i polityki w Polsce. A to z kolei jest warunkiem koniecznym, choć niewystarczającym, realizacji dobra publicznego. My jesteśmy gwarantem poważnego (a nie „eventowego”, powtórzę) zaangażowania prawicy na rzecz cywilizacji chrześcijańskiej, na forum narodowym i europejskim.

Można powiedzieć, że jest to Pański powrót do bliskiej współpracy z Prawem i Sprawiedliwością po wydarzeniach, które miały miejsce w 2007 roku. Mam tu na myśli  niepowodzenie projektu wzmocnienia konstytucyjnych gwarancji ochrony życia i godności człowieka. Słusznego projektu, który nie zyskał niestety wystarczającego wsparcia ze strony PiS.

Do roku 2007 byłem wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, więc to nie był okres naszej współpracy, ale wspólnej działalności w jednej partii. Potem zdecydowaliśmy się na przywrócenie samodzielności ruchowi chrześcijańsko-konserwatywnemu, w przekonaniu, że  w obecnych warunkach tylko polityczna samodzielność gwarantuje konsekwentną (a nie sporadyczną) pracę na rzecz zasad cywilizacji życia i praw rodziny. Te dzisiejsze warunki polegają na tym, że partie aspirujące do poparcia dającego władzę unikają zaangażowania chrześcijańskiego, co oczywiście promotorzy destrukcji cywilizacji chrześcijańskiej skwapliwie wykorzystują, zdobywając przewagę w debacie. Jednocześnie stale zaznaczaliśmy, że jesteśmy gotowi do solidarnej, partnerskiej współpracy z Prawem i Sprawiedliwością: z poszanowaniem ich szczególnej pozycji w życiu publicznym, ale również przy poszanowaniu samodzielnej obecności prawicy chrześcijańsko-konserwatywnej.

Przez dłuższy czas Prawo i Sprawiedliwość nie brało pod uwagę współpracy z Prawicą Rzeczypospolitej na tych zasadach. Ale rozmowy, jakie mieliśmy w latach 2011-13 ze środowiskami PJN i Solidarnej Polski, jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że ideowa „ostrożność” w partiach post-PiS-owskich jest jeszcze większa niż w samym Prawie i Sprawiedliwości. Bo niezależnie od oceny historycznych decyzji Jarosława Kaczyńskiego nie można odmówić mu odwagi, również wobec mediów i opinii publicznej. Z tym wiąże się funkcja narodowa: PiS walczy o zmianę władzy w Polsce, partie post-PiS-owskie o obecność w Parlamencie. W porozumieniu z PiS realizujemy solidarność narodową, tamte partie zbudowane są co najwyżej na „solidarności” wyborczej.

Prawo i Sprawiedliwość jest liderem w sondażach opinii publicznej, które pokazują trendy wyborcze. Wydaje się więc, że wszystko idzie po myśli liderów tej formacji. Pytanie tylko, czy PiS po wygranych wyborach będzie miał z kim rządzić?  

Wszystko zależy od wyniku wyborów. Jest bardzo prawdopodobne, że drugi rząd Tuska przegra w takich rozmiarach jak rząd Bieleckiego, Suchockiej, Buzka, Belki (a w istocie Millera), co automatycznie zaowocuje nie tylko większością bezwzględną dla listy PiS, ale szansą na stworzenie większości konstytucyjnej. Jeśli więc lista PiS zdobędzie 260-270 mandatów, to możliwość budowania większość ad hoc w poszczególnych kwestiach konstytucyjnych stanie się bardzo realna. Bo taka większość oznaczałaby z jednej strony radykalną dekompozycję (albo nawet rozpad PO) i reorientację PSL. Ale gdyby nawet rządowi udało się obronić i PiS zdobyłby jedynie względną większość, wówczas też będzie praktycznie niemożliwe utworzenie trwałego rządu przeciw prawicy – więc mielibyśmy albo poważne zmiany w parlamencie, albo wcześniejsze wybory. Ale to tylko teoretyczny wariant. Scenariusz większości bezwzględnej uważam za zdecydowanie bardziej prawdopodobny.

W Prawicy Rzeczypospolitej wyraźnie można dostrzec liderów o poglądach i tożsamości zbliżonej do współczesnej endecji. Mam tu na myśli m.in. Mariana Piłkę i Krzysztofa Kawęckiego. Czy nurt narodowy w ramach Prawicy RP również znajdzie dla siebie miejsce i płaszczyznę porozumienia oraz możliwość współpracy z ugrupowaniem Jarosława Kaczyńskiego?

Nie widzę tu żadnego problemu, przy czym zaznaczyć trzeba, że podmiotem i gwarantem naszego porozumienia jest Prawica Rzeczypospolitej. To nie jest współpraca grona osób, z których każda szuka swego miejsca w polityce – ale dwóch partii. Po to zresztą założyliśmy Prawicę Rzeczypospolitej, by chrześcijański konserwatyzm był nie tylko pewną postawą osób rozproszonych w różnych miejscach życia publicznego, ale podmiotem polityki polskiej.

Ale ja pytam o narodowców, czy osoby o poglądach endeckich i narodowych są mile widziane w Prawicy Rzeczypospolitej, a w konsekwencji czy nie będzie to utrudniać współpracy z partią Jarosława Kaczyńskiego, który zdaje się nie ma szczególnego uznania dla tego nurtu na polskiej prawicy.

Narodowa Demokracja przez pół wieku była największym ruchem politycznym w Polsce, więc obecność tej tradycji na prawicy jest czymś oczywistym. Natomiast o nurcie politycznym trudno było mówić już trzydzieści lat temu: Wojciech Wasiutyński, Wiesław Chrzanowski, Jędrzej Giertych czy Jan Dobraczyński mieli zupełnie różne, w istotnych sprawach przeciwstawne, poglądy polityczne. Zresztą swą przyszłość polska prawica powinna budować w oparciu  przede wszystkim o szeroko rozumianą tradycję konserwatywną, w której w pełni zawierają się takie zasady jak cywilizacja chrześcijańska, narodowa racja stanu, solidarność społeczna. Oczywiście, są ugrupowania takie jak Ruch Narodowy, które chcą być współczesną Narodową Demokracją. Różnice, jakie nas dzielą, mają charakter po prostu ideowy i polityczny. Mam wrażenie, że ci młodzi działacze reprezentują dziś to, co osiemdziesiąt lat temu prof. Zdzisław Stahl (siostrzeniec Stanisława Głąbińskiego, po wojnie jeden z najbliższych współpracowników gen. Andersa na emigracji) określił jako „rewolucyjny nacjonalizm antypaństwowy”.

Początek roku 2014 będzie zapewne przebiegał pod dyktando zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego i układaniu list wyborczych w tych wyborach. Czy jako lider Prawicy RP zamierza Pan w nich wystartować?

Przede wszystkim wystartują w nich kandydaci Prawicy Rzeczypospolitej, na listach Prawa i Sprawiedliwości. Wystawimy kandydatów we wszystkich okręgach. O swoim kandydowaniu zdecyduję wspólnie z władzami Prawicy. W każdym razie chcemy w tych wyborach pokazać, że stanowimy istotny składnik opozycji, wnoszący w solidarną współpracę całego obozu prawicowego własne, realne poparcie społeczne. To zaś jest niezbędne do efektywnej polityki i dlatego zależy nam na poparciu wszystkich, którzy podzielają nasze zasady i przekonania.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Grzegorz Lepianka

 


Marek Jurek – prezes Prawicy Rzeczypospolitej, Marszałek Sejmu w latach 2005 do 2007. Kandydat na urząd Prezydenta RP w przedterminowych wyborach prezydenckich w 2010 r.

 

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Jeśli koniecznie chcesz skopiować materiał do swojego serwisu skontaktuj się z redakcją.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

18 komentarze(y)

18 Komentarzy

  1. rzymianin

    16 stycznia 2014 at 10:07

    Majowe wybory będą bardzo ważne, od nich zależy przyszłość Ruchu Narodowego. Dlatego na pewno przylecę głosować, na Ruch Narodowy oczywiście. Młodzi Polacy mają już dośc rządów dzisiejszych watah które zawłaszczyły Polskę. Nadchodzi wielki koniec tych grubych partyjnych świń. Słyszysz Panie Tusk? Nadchodzi Pana Koniec.

  2. rzymianin

    16 stycznia 2014 at 10:07

    Majowe wybory będą bardzo ważne, od nich zależy przyszłość Ruchu Narodowego. Dlatego na pewno przylecę głosować, na Ruch Narodowy oczywiście. Młodzi Polacy mają już dośc rządów dzisiejszych watah które zawłaszczyły Polskę. Nadchodzi wielki koniec tych grubych partyjnych świń. Słyszysz Panie Tusk? Nadchodzi Pana Koniec.

  3. JTS

    16 stycznia 2014 at 10:42

    odezwało się zdradzieckie sprzedajne żydzisko.

  4. Arkadiusz Ł.

    16 stycznia 2014 at 11:07

    Marek Jurek nie ma moralnego prawa oceniać narodowców, bo narodowcem nie jest!

  5. stoLica

    16 stycznia 2014 at 11:15

    No tak brawo panie Jurek, a pan się zwiąże znowu z piłsudczykami z PiSu(i masonerią, która częściowo ich wspiera, przeciwko innej masonerii, która wspiera PO), którzy już raz odrzucili wpisanie ochrony życia poczętego do konstytucja, gdy była taka szansa i była większość konstytucyjna do tego. Szanuje Pana za działalność w obronie dzieci nienarodzonych, cieszę się, że walczy pan o tradycje, ale politycznie, jest pan chłopcem w piaskownicy, który chce zbudować zamek z suchego piasku i nie wie dlaczego mu się on rozsypuje.

  6. rzymianin

    16 stycznia 2014 at 11:31

    [quote name=”Arkadiusz Ł.”]Marek Jurek nie ma moralnego prawa oceniać narodowców, bo narodowcem nie jest![/quote]
    Ma prawo, pomimo tego że narodowcem nie jest.

  7. rebeliant80

    16 stycznia 2014 at 13:18

    Jurek jak zwykle opowiada bzdury

  8. znudzony

    16 stycznia 2014 at 13:51

    Nie dziwmy sie takim politykom ktorzy sie dostali juz do koryta,Kazdy z nich bedzie sie dopatrywal w kazdym „ruchu”, konkurencji do koryta. I okreslal jako antypanstwowe.
    Czyli antydzisiejszym przy korycie,czy dokonal tego juz jakis Stahlczy inni nie ma znaczenia.Z tej wypowiedzi wynika tylko jedno,ze Pan Marek Jurek nie rozumie ,ze polityk wybrany i finasowany w praworzadnym panstwie ma stac na strazy nie koryta dla siebie i pieprzyc o antypanstwowosci,ale stac na strazy ruchow antynarodowych i byc przciw sila degerujacym kraj.Panstwem jest narod.Trzba naprawde nie kapowac,tego,ze samemu jest sie anypanstwocem ktorego wlasnie panstwo czyli narod ma dosc,bo czyni nardowi szkody.np GMO,Chemtrails, Eshelon,ACTA,wstrzykiwanie rteci dzieciom,
    itd To nie NR jest antypanstwowe tylko dzisiejsi politycy.Ten Pan myli wiecy panstwo jako grupe ludzi,z wielkie panstwo jako Narod,ktory ma Panstwa POlitykow dosc.

  9. znudzony

    16 stycznia 2014 at 13:59

    Poprzednie zdjecie na tle tej czerwonej flagi bylo o wiele trafniejsze i bardziej pasowalo do wypowiedzi Pana Marka Jurka.
    Jakie sily spowodowaly tu na prawym.pl
    uczynic tego pana bardziej sympatycznym dla nraodu, z pewnoscia wie ten ktory podjal ta decyzje.Znajac powiedzenie „po owocach ich poznacie” mozemy liczyc tylko ,ze ta mala zmiana zdjecia byla nieswiadomym dzielem przypadku,albo prawy.pl ma w swoich szeregach lewych.pl.

  10. Konrad89

    16 stycznia 2014 at 16:35

    Jurek odp… się od Ruchu Narodowego. Jest pan zwykłym katolickim socjalistą, a nie prawicowcem. Należał pan do najbardziej socjalistycznego skrzydła, i tak już dość mocno socjalistucznej partii PiS. A teraz znowu pan z nimi spółpracuje. To przez takich jak Jurek, Kaczyński czy Sakiewicz Polska jest państwem postkomunistycznym. Panowie zamiast łaczyć się w walce o wolną Polskę coiągle dzielicie prawice i partie narodowe. To co wy robicie to zwyczajne sekciarstwo. I nie marzcie sobie nawet, że kiedykolwiek zdobędziecie samodzielną większość w Sejmie. Bez RN o rządzeniu to możecie sobie pomarzyć. Choć wam zapewne nie o rządzenie i zmienianie Polski chodzi, tylko ciepły stołek i rzeszę wyznawców całujących was po rączkach. A to Polsce trzeba służyć, a nie sekcie Kaczyńskiego i Sakiewicza.

  11. moherowy beret

    16 stycznia 2014 at 17:39

    Nie wiem czy mam rację,ale odnoszę wrażenie,że Panem Markiem powoduje strach o trudniejsze dostanie się do PE w zderzeniu z przedstawicielami z RN.Czy on nie rozumie,że już czas pozwolić młodym zacząć wchodzić na scenę polityczną.Przecież starzy politycy pokazali co potrafią(jedni na plus,inni na minus),a w tym wszystkim młodzi są najbardziej poszkodowani,bo nie mają szans na pracę i ustatkowanie się.Przecież młodzi Polacy nie mogą wiecznie jechać na Zachód do pracy.W ten sposób w kraju zostaną sami emeryci,renciści i oderwani od życia politycy różnych orientacji(chodzi o politykę.

  12. Zbigniew

    16 stycznia 2014 at 21:31

    „rewolucyjny nacjonalizm antypaństwowy” – i bardzo dobrze!

    1. TRZEBA być nacjonalistą – i nie należy mylić nacjonalizmu z szowinizmem.

    2. TRZEBA być antypaństwowym – w stosunku do tego faszystowskiego państwa, zwanego „III RP”. Bo nie jest to państwo polskie, ale właśnie ANTYPOLSKIE.

    Potrzebujemy, mówiąc hasłowo, „Polski dla Polaków”. A cóż w tym złego? „Niechaj Rosja dla Moskala – Polska dla Lacha!” – jeden z naszych wieszczów to napisał. Czyżby był „antypaństwowym nacjonalistą”?

  13. Danuta Cichecka

    16 stycznia 2014 at 23:30

    [quote name=”Zbigniew”]„rewolucyjny nacjonalizm antypaństwowy” – i bardzo dobrze!

    1. TRZEBA być nacjonalistą – i nie należy mylić nacjonalizmu z szowinizmem.

    2. TRZEBA być antypaństwowym – w stosunku do tego faszystowskiego państwa, zwanego „III RP”. Bo nie jest to państwo polskie, ale właśnie ANTYPOLSKIE.

    Potrzebujemy, mówiąc hasłowo, „Polski dla Polaków”. A cóż w tym złego? „Niechaj Rosja dla Moskala – Polska dla Lacha!” – jeden z naszych wieszczów to napisał. Czyżby był „antypaństwowym nacjonalistą”?[/quote]
    Powtórzę (powyżej), to co napisał Pan Zbigniew – trafne! Szkoda, że M. Jurkowi nie po drodze z młodymi narodowcami.

  14. antyMJ

    17 stycznia 2014 at 10:11

    Beka z typa, który wyszedł z PiS przez ustawę antyaborcyją, określił się jako człowiek honoru, a teraz jak piesek wraca z podkulonym ogonem i on śmie coś mówić o zasadach? :)

  15. NZW

    17 stycznia 2014 at 13:42

    Myślałem że jest to poważny portal ,ale sie pomyliłem . Umieszczanie wywiad z tym posłusznym „tuzem” Polskiej prawicy.

  16. jacek

    17 stycznia 2014 at 16:02

    Pana Marszałka Marka Jurka bardzo szanuję,cenię i uważam,że powinien powtórnie zostać Marszałkiem Sejmu.Uważam jednakże,że Ruch Narodowy jest potrzebny Polsce!

  17. Skanderbeg

    18 stycznia 2014 at 12:19

    Cóż. Ile można żyć bez diet. oszczędności się kończą to trza było wrócić do PiS, który jest dużo bardziej szurniętą partią niż było kilka lat temu.
    Poza tym, Jurek to antypolityk. Zlikwidował PP, wtłaczając tę partię do PiS, zamiast zacząć działać samodzielnie jako bliski koalicjant PiS (niczym CSU). I za co? Za stanowisko wiceprezesa PiS. A mógł utworzyć własny klub poselski. Wg mnie zresztą to jest prawicowiec w stylu neokonów, czyli szemrane towarzycho.

  18. nsz-ZJ

    18 stycznia 2014 at 18:35

    dotąd głosowałem na PIS-z racji braku alternatywy.W nadchodzących wyborach (2)zamierzałem oddać głos na MJurka-ale po tym co przeczytałem w pow.wywiadzie na temat RUCHU NARODOWEGO,ZAGŁOSUJE WŁASNIE NA R.N.I nie obchodzi mnie jakis pan STAHL bo nikt nie wie kto to jest,a ja nie jestem ciekaw-natomiast kazdy wie kto jest DMOWSKI.Dobrze było by dopytać panaJurka co rozumie pod pojęciem ”państwo”bo jak wiemy mamy za przep gówno ,a nie państwo,znamy realia państw narodowych w EUROKOŁCHOZIE,ZNAMy TENDENCJE NA PRZYSZŁOŚĆ U E czyli likwidacje państw i marginalizację narodów.Trzeba dopytać Jurka jakie ma poglady na 1)U. E.2)WALUTĘ EURO.3)TRAKTAT
    tzw.lizboński4)a nade wszystko-co ma do powiedzenia na temat ROSZCZEŃ ŻYDOWSKICH(nieuzasadnionych)W STOSUNKU DO naszego kraju.O TO OSTATNIE NALEŻAŁOBY PYTAĆ WSZYSTKICH KANDYDATÓW,określających się jako ”narodowe”lub ”prawicowe”z PISEM na czele,bo mam wrażenie że oportunizm wkradł sie w szeregi,chciałem użyć słowa grubszego kalibru ale

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra