Polskość

Dekadencja

Dekadencja oznacza chylenie się ku upadkowi. Ten upadek jest nieuchronny, ale upadający raz pochyla się ku upadkowi szybciej, a innym razem wolniej – niekiedy tak powoli, że można odnieść wrażenie, jakby upadek został powstrzymany. Ale to tylko pozory, to tylko – jak powiedział Witkacy – „los ultimos podrigos”, co się wykłada, jako ostatnie podrygi.

Coś takiego przytrafia się ludziom śmiertelnie chorym, którzy w ostatnich chwilach przed śmiercią nabierają wigoru, jakby wracało im zdrowie, ale wkrótce wszystko wraca do stanu poprzedniego i rozpoczyna się agonia. Mówiąc nawiasem, jednym z objawów dekadencji jest właśnie stosunek do śmierci.

W okresie rozkwitania łacińskiej cywilizacji panowała wprawdzie afirmacja życia, wbrew rozmaitym sekciarzom, na przykład – katarom, którzy uważali życie za rodzaj udręki. Polemizował z nimi między innymi święty Franciszek z Asyżu, pisząc swoją „Pieśń Słoneczną”, zawierającą pochwałę stworzenia. Autor dziękuje Stworzycielowi za „brata Słońce”, który jest „piękny, świecący wielkim blaskiem i Twoim Najwyższy jest wyobrażeniem”, za Brata Księżyc i Siostry Gwiazdy, Brata Wiatr i Powietrze, zarówno „pogodne, jak burzą miotane”, Siostrę Wodę, która jest „pokorna i cenna i czysta”, Brata Ogień, który jest „radosny, dzielny i mocny” – i wreszcie – za Siostrę Naszą, Śmierć Cielesną, „której żaden człowiek żywy uniknąć nie może”.

Zresztą i dzisiaj w Kościele katolickim, obrzęd święcenia ognia i wody w Wielką Sobotę przypomina, że w misterium Zbawienia bierze udział również Materia, reprezentowana przez cztery elementy: Ogień, Wodę, Powietrze i Ziemię, która w związku ze Zmartwychwstaniem Chrystusa też dostępuje odnowienia. Warto tedy przypomnieć, że Jezus Chrystus, dokonując swoich cudów, zawsze posługiwał się jakimś czynnikiem materialnym; w Kanie Galilejskiej nie spowodował napełniania pustych stągwi winem, tylko nakazał uprzednio nalać do nich wody, podobnie jak uzdrawiając niewidomego, posmarował mu powieki błotem uczynionym z pyłu i własnej śliny, czy wreszcie w Najświętszym Sakramencie ukrył się pod postacią Chleba i Wina.

„Stąd dla żuka jest nauka”, by pod pozorem uduchowienia, nie lekceważyć czynnika materialnego, który prędzej czy później o sobie przypomni. Mahatma Gandhi w niepojętym przypływie szczerości zauważył kiedyś, że nic nie jest tak kosztowne, jak stworzenie wrażenia ubóstwa i prostoty i warto o tym pamiętać, kiedy słyszymy nawoływania do ubóstwa, dobiegające ze strony czcicieli Złotego Cielca.

Jak tedy wspomniałem, panowała wówczas afirmacja życia, ale być może właśnie dlatego, zgodnie ze stanowiskiem świętego Franciszka, śmierć była przyjmowana jako „oczywista oczywistość”, jako nieodłączny element życia, a nie – jako coś wstydliwego, coś nieprzyzwoitego, z czym trzeba się ukrywać, a jeśli już inaczej nie można – to wspominać o niej przy użyciu rozmaitych eufemizmów, jak „odejście”. I tak dobrze, że nie „odjazd”.

Traktowanie śmierci jako czegoś nieprzyzwoitego, jest jednym z przykładów, jednym z objawów odwracania się dekadentów od rzeczywistości w stronę urojeń. Jeszcze bardziej wymowna jest rosnąca rola przemysłu rozrywkowego. Oto „cała Polska”, podobnie jak „cały świat”, już nie może doczekać się rozpoczęcia rozgrywek futbolowych w Rosji. Niezależne media, zarówno te rządowe, jak i te nierządne, ekscytują swoich odbiorców opisami przygotowań, wciągają w rozważanie rozmaitych „strategii” i rozhuśtują emocjonalnie.

Z punktu widzenia przedsiębiorców działających w przemyśle rozrywkowym, takie postępowanie jest jak najbardziej racjonalne, bo przekłada się ono na dochody, ale z punktu widzenia klientów poddawanie się temu emocjonalnemu rozhuśtywaniu już takie racjonalne nie jest, bo przecież dla tej klienteli z tych wszystkich rozgrywek NIC NIE WYNIKA! Podobnie, jak na przykład z rozpętywanej przez Francuzów kampanii jednoczesnego na całym świecie otwierania butelek z winem Beajoulais Nouveau. Jest to młode wino, prawdę mówiąc – sikacz nieprawdopodobny, który kiedyś był sprzedawany już w listopadzie, bo biedni winiarze z okręgu Beaujolais nie mogli doczekać się pieniędzy, więc sprzedawali wino niedojrzałe.

Tymczasem teraz ta bibina transportowana jest lotniczym frachtem np. do Japonii, gdzie tamtejsi amatorzy z nabożeństwem przystępują do obrzędu jednoczesnego otwierania 50 tysięcy butelek – bo tyle tego sikacza Japonia każdorazowo sprowadza. Na tym przykładzie widać, jak reklama, czyli propaganda potrafi oduraczyć ludzi skądinąd w innych sprawach całkiem rozsądnych i nie bez kozery Stanisław Lem zauważył, że prawdziwie wielki przemysł nie zaspokaja już ludzkich potrzeba, tylko je stwarza. W takich właśnie kategoriach postrzegam opowieści pana premiera Morawieckiego, jak to już wkrótce każdy Polak dostanie elektryczny samochodzik. Ile trzeba będzie za takie zabawki zapłacić – tego już nie słyszymy, bo – jak śpiewał Wojciech Młynarski – „po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy!”

Na tych przykładach widać, że istotnym objawem dekadencji jest zacieranie granicy między rzeczywistością, a fikcją. Nawiasem mówiąc, są w filozofii kierunki takie, jak np. radykalny solipsyzm, według którego świat rzeczywisty nie istnieje, bo to, co postrzegamy pod postacią „świata”, istnieje jedynie w ciasnej przestrzeni między naszymi uszami. Ciekawe, że filozofowie wyznający radykalny solipsyzm, wykładają o nim na uniwersytetach. Komu? Przecież te uniwersytety, podobnie, jak studenci i cała reszta tak zwanej „rzeczywistości”, to tylko fantomy!

Ale cóż im się dziwić, skoro na uniwersytetach, w charakterze dyscypliny naukowej, wykładane jest genderactwo – odmiana umysłowego zboczenia, podobna do „centralizmu demokratycznego” – bo tak modne umysłowe zboczenie nazywało się za komuny.

Rozmaici arywiści pisali doktoraty i habilitacje z tego „centralizmu demokratycznego”, a więc z czegoś czego nigdy nie było, nie ma i nie będzie! Nic więc dziwnego, że na świecie, zwłaszcza w jego dotkniętej dekadencją części, lawinowo narasta liczba wariatów, bo – jak zauważa Janusz Szpotański – „kto w szpony dostał się hipostaz, rzeczywistości już nie sprosta.”

Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym triumfalnemu pochodowi dekadencji jest okoliczność, że poznanie rzeczywistości wymaga jednak pewnego wysiłku, podczas gdy konsumpcja produktów przemysłu rozrywkowego żadnego wysiłku nie wymaga, zwłaszcza od czasów wejścia do powszechnego użytku telewizji, która swój produkt oferuje w postaci papki nie tylko przeżutej, ale nawet przetrawionej, słowem – w postaci gówna. Tym karmią się dziś na świecie miliony, a nawet miliardy ludzi, którzy w dodatku uważają, że są tym, co jedzą.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

14 komentarzy

14 Komentarzy

  1. Vxyz

    10 czerwca 2018 at 10:35

    Czyli?Zbyt zaawolowana propaganda chybia celu.Nieprawdaz? Alisci, ze pojade Walldorfem, o ktorym wszyscy juz zapomnieli…A mial takie gadane…

    • prawo

      10 czerwca 2018 at 11:55

      Jest tylko jedna przyczyna. Wszystkie te frustracje i problemy to wyłącznie skutek wyrzucenia Boga z życia współczesnych tzw. post-sowieckich społeczeństw. Nic nie jest w stanie zastąpić piękna Kościoła Katolickiego i Mszy Wszechczasów. Jedyna prawdziwa religia to Kościół Rzymsko-Katolicki sprawujący Najświętszą Ofiarę. Nie ma innej prawdziwej wiary i nie będzie. Reszta jest co najwyżej jej cieniem i majaczeniem. To są tylko wierzenia, odszczepieńcy i heretycy.
      Wszystko co nie jest jest zgodne z optyką katolicką można od razu wrzucić do kosza bez specjalnego przyglądania się temu. Jest wiele dróg które prowadzą na manowce i nie należy nimi podążać. Żydokomuna wyjaławia teren i podsuwa prostym ludzikom w to miejsce kolejne „błyskotliwe” teorie walki z Kościołem jak zasada zrównoważonego rozwoju, teoria ewolucji, względności i wielkiego wybuchu! (najlepszy oczywiście jest „wielki wybuch” – walnęło coś z niczego i powstał Wszechświat).

      • Adamsky

        10 czerwca 2018 at 14:16

        Cóż to Pan opowiada banialuki. Wszystkie ogólnoświatowe religie czy to chrześcijaństwo, czy judaizm czy islam to jest dopiero duraczenie ludzkich umysłów! Do tego stopnia że Szyici wyrzynają Sufitów tylko dlatego że ci drudzy inaczej czczą tego samego boga, podobnie niegdyś miłosierne chrześcijaństwo oceniało niewiernym głowy. Jakiż piękny byłby świat beż religii bez tych wszystkich fanatyków, czy to muzułmańskich czy moherowych

  2. Soroka

    10 czerwca 2018 at 11:06

    Jest tylko jedna droga, która nie kończy się dekadencją. To droga według Woli Bożej, czyli według Dekalogu, ale czy jeszcze ktoś na świecie wie jak ta drogą się idzie?

    • internet

      10 czerwca 2018 at 13:06

      Austria zamyka meczety. Recep Tayyip Erdogan: to krok wciągający świat w nową wojnę religijną.

  3. klioes vel pislamista

    10 czerwca 2018 at 12:30

    Ucieczka z peletonu głupoty
    (dedykuję r102 z korwin-mikke.pl)


    Zdało się, z głupoty Brytanię wyzwoli
    Z brukselskiego kołchozu wyjście. Lecz nic z tego!
    Znać europeleton: jechał… zbyt powoli!
    I szybszy zawodnik oderwał się z niego…

    Już Alfiego zabił sędzia z lekarzami;
    Już Ewansa zabić też można w więzieniu…
    Śmierć dziecku! bo chore… (Zdarza się czasami.)
    I dziennikarz winien! (Prawdę czci w sumieniu.)

    Lecz dla przodowników głupoty to mało!
    Wszak peleton mógłby dogonić lidera…
    A więc Marii Bousted właśnie się wydało,
    Że dla dzieł Sheakspira kończy się kariera:

    „Są już przestarzałe, jak cała klasyka.
    Dzieł więc z imigrantów krajów uczmy w szkole.”
    Nie wiem, co szefowa edukacji łyka,
    Ale ja spirytus z Ruskimi pić wolę.

    • klioes vel pislamista

      14 czerwca 2018 at 11:49

      Dialogi na cztery nogi

      „Dialog jest trudny…” twierdzi pan Zirotti.
      A papież Franek zgadza się z tym zdaniem.
      Starczy z Koranu, by poznać bone moty…
      Dialog z islamem!… Trudniejszym zadaniem
      Jest jeszcze dialog z rabinów religią.
      (To wiara w rasizm – można streścić w mig ją.)

      Jak dialogować można z kimś, kto z ciebie
      Chce niewolnika zrobić, albo trupa?
      Dążysz do prawdy, a on prawdę je.bie!
      Dialog się kupy nie trzyma. A kupa
      Cuchnie! Much roje! Skądże jest doradca,
      Gdy tutaj rządzi Belzebub, Much Władca?!

      „Dialog jest trudny…” To trudne dialogi,
      Gdy ktoś cierpliwość zdobywa anioła,
      A napotyka zwierzę, cztery nogi!
      Czy porozumieć ze świnią się zdoła?
      I czy nie byłoby mądrzejsze, lepsze,
      By słów nie rzucać, jak perły przed wieprze?

  4. musch

    10 czerwca 2018 at 12:46

    trafne spostrzeżenia na dzisiejsze czasy

    • internet

      10 czerwca 2018 at 13:10

      „Nazywam się Lidia Kułaga i chciałam zapytać, dlaczego pan kłamie”. Kamienna twarz Morawieckiego.

    • klioes vel pislamista

      10 czerwca 2018 at 13:52

      Muszę powiedzieć, że pan Stanisław napisał jeden z najgłębszych felietonów. W całości do oprawienia w ramki!

  5. Vxyx

    10 czerwca 2018 at 13:20

    Juz rzadzi Unia Wolnosci.Tego trupa sorosowego znowu musial ozywic trzesiportek.

  6. jacek wójcikiewicz

    11 czerwca 2018 at 12:27

    Pan Jezus zamienił wodę w wino,a mógł odwrotnie,jak mawiał pewien mój znajomy,koneser win.Do Świętego Franciszka dodałbym Świętego Tomasza z Akwinu,który mocno akcentował materię i ciało jako wielkie dzieła Boże.Pamiętajmy,żę Chrystus zmartwychwstał cieleśnie i my zmartwuchwstaniemy!!!

  7. pawel32

    13 czerwca 2018 at 15:35

    Jako fan piłki musze zaprotestować.
    Nasze chłopaki będą sobie wypruwać flaki dla Polski a ten że NIC NIE WYNIKA. To święto patriotyczne, to święto sportowe, sport to ruch a ruch to fundament piramidy zdrowego życia. Ciało zaś wprawiane w ten ruch to świątynia ducha świętego. A zgrzeszyć przeciw duchowi świętemu to grzech niewybaczalny jak sam Jezus nauczał. Tak więc mamy tu nawiązanie do 5 przykazania Nie zabijaj!
    W zdrowym ciele zdrowy duch, co do piwa wypitego przed tv to piwo dobre na kamienie nerkowe, przecież pan ze szpiatala dopiero co wyszedł. Pouczam, mecz papką telewizyjną nie jest, przypomina nam że należy sie ruszać, biegać, męczyć a nie tylko modlić do ducha św. Kto najczęściej mówi że sport to głupota? Starsi panowie z brzuszkiem.

  8. m

    14 czerwca 2018 at 16:11

    Odchodząc, nie zwyczajnie umierając, odchodzimy dokądś, do kogoś, a to jest jak najbardziej zgodne z doktryną chrześcijańską.
    Pozwólcie mi odejść do domu Ojca.
    Czy nie?

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra