Dziennikarz zapytał rzecznika o ewentualne wprowadzenie stanu wyjątkowego. Griveaux odpowiedział, że rząd francuski nie wyklucza takiego rozwiązania.

Wczoraj w Paryżu, gdzie miała miejsce manifestacja m.in. przeciwko zwiększeniu akcyzy na paliwo żółtych kamizelek, doszło do rozruchów. Grupa młodych napastników uzbrojona w siekiery i metalowe pręty, podpaliła kilkanaście samochodów, a także część budynków.

Jak poinformowała paryska policja, w wyniku zamieszek 133 osoby zostały ranne. Zatrzymano natomiast ponad 400 osób. Według agencji AP, wczorajsze wydarzenia były największymi rozruchami w stolicy Francji od lat.

Jeszcze dzisiaj ma dojść do spotkania nadzwyczajnego prezydenta Emmanuela Macrona z premierem Edouardem Philippe'em, a także szefem MSW Christophe'em Castanerem. Podczas niego mają odbyć się rozmowy dotyczące formy uporania się ze starciami, a także jak rozpocząć dialog z "żółtymi kamizelkami".