W wspólnym komunikacie Ruchu Narodowego i Partii Wolność, można przeczytać, że „w środę, 5 grudnia 2018 roku, władze Partii Wolność i Ruchu Narodowego sfinalizowały rozmowy o wspólnym starcie i podpisały umowę powołującą dożycia koalicję wyborczą, która w lutym 2019 roku zarejestruje koalicyjny komitet wyborczy na wybory do Parlamentu Europejskiego”.

 

Według narodowców i wolnościowców „zawarcie porozumienia przez nasze środowiska ma na celu wystawienie jednej wspólnej listy wyborczej. Wprowadzimy do Parlamentu Europejskiego silną reprezentację Polaków o poglądach antyunijnych, wolnościowych, konserwatywnych, narodowych i katolickich”.

 

Zdaniem koalicjantów ich „koalicja odpowiada na apele o zjednoczenie sił antyunijnych i jest otwarta na innych partnerów. Chcemy współpracy ze środowiskami o zbliżonych do nas poglądach na Unię Europejską i niepodległość Rzeczypospolitej. Naszym celem jest bezkompromisowa obrona naszej Ojczyzny przed brukselskim centralizmem, lewicowymi tendencjami wspieranymi przez UE, zagranicznymi naciskami oraz reprezentowanie polskiego interesu narodowego na forum Parlamentu Europejskiego. Zapraszamy wszystkich zwolenników naszych idei do włączenia się we wspólną batalię, która czeka nas wiosną 2019 roku”.

 

To dobra inicjatywa, choć oba środowiska powinny współpracować ze sobą od lat. Lepiej późno niż wcale. Nie da się ukryć, że wbrew wypowiedziom liderów środowisk narodowców i wolnościowców zwolenników tych środowisk bardzo wiele łączyło. Dotychczasowy brak współpracy był niezrozumiały dla wyborców.

 

Warto było by do koalicji narodowców i wolnościowców przyłączyły się też i inne środowiska w tym i Prawica RP, KNP, UPR, Marek Jakubiak, Rafał Ziemkiewicz, Stanisław Michalkiewicz czy Wojciech Cejrowski. Taka szeroka koalicja mogłaby liczyć na poparcie wielu niezależnych patriotycznych mediów.

 

Jan Bodakowski