W grudniu 2017 r. Komisja Europejska uruchomiła wobec Polski procedurę monitorowania praworządności, zarzucając naszemu krajowi naruszenie prawa UE w wyniku przyjęcia nowelizacji m.in. ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym i ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Na podstawie przepisów unijnych (art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej) Rada, większością 4/5 swoich członków, może za zgodą Parlamentu Europejskiego stwierdzić ryzyko poważnego naruszenia praworządności w kraju objętym procedurą. W jej ramach we wrześniu 2018 r. do Polski przybyła delegacja złożona z członków komisji LIBE, „aby lepiej zrozumieć przeprowadzane w Polsce reformy wymiaru sprawiedliwości, ich cele oraz wpływ na rządy prawa w Polsce”. Zorganizowano spotkania z przedstawicielami rządu, Sejmu i Senatu, partii politycznych, z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, reprezentantami Sądu Najwyższego i zawodów prawniczych, Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, z dziennikarzami czy z delegatami organizacji społecznych, w tym z dr. Tymoteuszem Zychem i Kariną Walinowicz z Ordo Iuris. Ponadto, dr Zych na zaproszenie komisji LIBE wziął udział w dyskusji na ten temat odbywającej się w Parlamencie Europejskim. Instytut już w 2016 r. opublikował wszechstronny anglojęzyczny raport ukazujący rzeczywisty stan rządów prawa w Polsce, a podczas spotkań z Komisją zaprezentował analizy zmian w systemie sądownictwa z ostatnich kilkunastu miesięcy. Krótkie sprawozdanie ze spotkania z Ordo Iuris znalazło się w sprawozdaniu LIBE.

Komisja wykroczyła jednak w swoim sprawozdaniu poza ramy tzw. procedury praworządności, uwzględniając w nim kwestie zdrowia i tzw. praw reprodukcyjnych w Polsce, chociaż pozostają poza zakresem kompetencji Unii Europejskiej. Delegacja Parlamentu Europejskiego spotkała się z Krystyną Kacpurą, dyrektorem wykonawczym Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, oraz Agnieszką Dziemianowicz, aktywistką „Czarnego Protestu”. W trakcie rozmów przedstawicielki ruchu aborcyjnego, nie opierając się na żadnych badaniach i danych, postawiły szereg kontrowersyjnych tez odnośnie sytuacji kobiet w Polsce. Krystyna Kacpura stwierdziła, że Polki „nie mają podstawowych praw reprodukcyjnych”, w tym dostępu do antykoncepcji oraz że utrudnia się aborcyjne uśmiercanie dzieci zgodnie z wyjątkami przewidzianymi w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r.

Następnie, chociaż prawo unijne pozwala państwom członkowskim na całkowity zakaz obrotu lekami wczesnoporonnymi, Krystyna Kacpura jako dowód rzekomego naruszania praw kobiet w Polsce przytoczyła utrudniony dostęp do tzw. pigułki „dzień po”. Zarzuciła również, że kobiety w ciąży miałyby mieć utrudniony dostęp do badań prenatalnych, a lekarze i farmaceuci nadużywają klauzuli sumienia, aby nie sprzedawać środków antykoncepcyjnych. Agnieszka Dziemianowicz dodała, że po upadku komunizmu większość partii politycznych, zabiegając o poparcie Kościoła katolickiego, opowiada się za „radykalnymi” postulatami „pro-life” oraz że nie wspiera się „podstawowych praw reprodukcyjnych kobiet”, w tym prawa do tzw. edukacji seksualnej. Co istotne, w 2016 r. Sejm odrzucił obywatelski projekt ustawy całkowicie zakazującej aborcji.

„Według Agnieszki Dziemianowicz, wskutek decyzji ministra edukacji narodowej, dzieci w szkołach nie mają dostępu do edukacji seksualnej, a rodzice muszą zwracać się do organizacji takich jak Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny z prośbą o przeprowadzenie zajęć w tym zakresie. Aktywistka „Czarnego Protestu” pominęła przy tym fakt, że pozalekcyjne zajęcia prowadzone w polskich placówkach oświatowych niejednokrotnie propagowały skrajnie permisywny model edukacji seksualnej oraz odbywały się często bez wiedzy i zgody rodziców, co spotkało się z ich protestami”

– skomentował dr Tymoteusz Zych z Zarządu Instytutu Ordo Iuris.

„Twierdzenia Krystyny Kacpury i Agnieszki Dziemianowicz nie zostały rzetelnie zweryfikowane, a jednocześnie powielono je we wnioskach sprawozdania z misji LIBE do Polski jako jeden z dowodów na rzekome naruszenie rządów prawa w Polsce. Ponadto, zarzuty podniesione przez aktywistki nie zostały wspomniane przez delegację komisji LIBE w rozmowach ze stroną rządową, co, w liście do komisji LIBE, wytknął stały przedstawiciel RP przy Unii Europejskiej, Andrzej Sados. Tym samym, stworzono jednostronny, nieprawdziwy obraz Polski jako kraju nieprzyjaznego kobietom. Jednocześnie, wykorzystano misję komisji LIBE w celu forsowania postulatów lobby proaborcyjnego i LGBT w Polsce”

– stwierdziła Magdalena Olek, Zastępca Dyrektora Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.