Dla młodszego pokolenia wyjaśniam, że Festiwal Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu był organizowany przez Główny Zarząd Polityczny Wojska Polskiego. Do udziału w Festiwalu zapraszano początkowo kompozytorów (według rozdzielnika przygotowanego przez GZP WP). Kompozytorzy i autorzy tekstów mogli tworzyć spółki autorskie z osobami, które nie otrzymały zaproszenia od GZP WP. Pierwszy festiwal odbył się w lipcu 1967 r. w Połczynie-Zdroju. W następnym roku odbywał się jednocześnie w Kołobrzegu w dniach 3-7 lipca oraz w Połczynie-Zdroju. Od 1969 r. w Połczynie odbywał się Festiwal Zespołów Artystycznych Wojska Polskiego, natomiast w Kołobrzegu – Festiwal Piosenki Żołnierskiej.

Festiwal powielał w formie pop-kulturowej mit założycielski „Polski Ludowej” czyli zwycięski sojusz polsko-radziecki, dzięki, któremu mamy sprawiedliwą granice na Odrze i Nysie Łużyckiej. Podnieśliśmy Polskę z ruin i razem budujemy dobrobyt socjalistycznej Ojczyzny. Nie można było odmówić festiwalowi autentycznego patriotyzmu w ramach dopuszczalnych przez PRL, odpowiadający pokoleniowemu doświadczeniu porucznika Wojciecha Jaruzelskiego.

Tyle wyjaśnienia. W czeluści internetu znalazłem świetny występ wojskowego zespołu armii izraelskiej IDF (Israel Defense Forces, hebr. Cewa Hagana le-Jisra’el ) na Izraelskim Festiwalu Dziecięcym 2014 r.

Występ porywający. Świetna choreografia. Piosenki nowe i stare w nowej aranżacji. Zaczyna się brawurowym marszowym wejściem „Piosenka miłosna do żołnierza” (Shir Ahava Hayali), a kończy piosenką z przesłaniem „Jutro” (Machar). Mamy pieśniarskie przejścia przez wszystkie rodzaje sił zbrojnych, w tle na telebimach pojawiają się czołgiści, marynarze, spadochroniarze, lotnicy. Jako, że wojsko syjonistyczne jest koedukacyjne, widzimy śpiewające piękne dziewczyny, przystojnych młodzieńców. Radość, optymizm, przyjaźń, młodość i idealizm. Jako, że każdy Izraelczyk spędza w armii cześć swojej młodości, a wojskowe przyjaźnie pozwalają przełamywać biurokratycznym bariery w tym zmilitaryzowanym państwie, wojsko jest miłością i dumą społeczeństwa Izraela.

Jednak oglądając miałem wrażenie pewnego zakłamania i nieodłącznie skojarzyłem występ z PRL-owskim Festiwalem w Kołobrzegu i załganymi mitami założycielskiemu PRL. Armia Izraela nie jest wbrew nazwie armią obronną, ale jak najbardziej ofensywną, zdobywczą. Co prawda, ku histerycznej, medialnej rozpaczy agresywnych syjonistycznych osadników musiano wycofać się z okupowanego Synaju, a później ze strefy Gazy. Ale pod parasolem potęgi IDF kolonizuje się Zachodni Brzeg Jordanu, aż do ostatecznego wyparcia z niego Arabów.

Miałem jeszcze jedno skojarzenie, tym razem odnoszące się do słynnej pracy prof. Feliksa Koniecznego „Cywilizacja żydowska”. Jedną z cech tej cywilizacji, jest sakralizm co w sumie jest oczywistością, skoro stworzyła ten naród ręka Jahwe. Stąd myśli żydów religijnych nieustanie krążą wokół kwestii Tory i Talmudu, zderzając się z syjonistyczną ideą ojców założycieli Izraela, będących ateistami, socjalistami i nacjonalistami. Śpiewająca młodzież izraelska jest dzieckiem pro-europejskich modernistów, chcących wyrwać „starego Żyda” z rak rabinów i stworzyć „nowego” (nazwanego później sabra-kaktus) pełnego siły i witalności, żyjącego tu i teraz, żyjącego jak inni Europejczycy.

Zobaczymy jak ta dychotomia społeczeństwa izraelskiego skończy się dla młodzieży, póki co śpiewającej i cieszącej się swoją młodością. Jednocześnie pozdrawiam czytających mój artykuł funkcjonariuszy „od rasizmu i antysemityzmu”.