W samolocie w drodze z Emiratów Arabskich do Rzymu odbyła się konferencja prasowa, w której nie zabrakło trudnych pytań, z którymi musiał zmierzyć się papież Franciszek. 

Dziennikarze pytali m.in. o nadużycia seksualne w Kościele. 

Jest taka anegdota: [Benedykt XVI – przyp. red.] miał wszystkie dokumenty dotyczące zgromadzenia, w którym dochodziło do nadużyć seksualnych i ekonomicznych. Udał się do nich, ale natrafił na przeszkody i nie mógł do nich dotrzeć. Papież Jan Paweł II, który pragnął poznać prawdę, poprosił go o spotkanie. Joseph Ratzinger przedstawił na nim dokumentację, wszystkie zebrane papiery. Gdy wrócił, powiedział do swojego sekretarza: "daj to do archiwum, wygrała druga partia.

- powiedział papież Franciszek. 

Te słowa wywołały burzę. 

 Nie wolno nam się tym gorszyć, to są kroki w dłuższym procesie. Ale jeśli chodzi o papieża Benedykta, to pierwszą rzeczą, którą powiedział po wyborze, było: "przynieście mi z powrotem te papiery z archiwów" i rozpoczął śledztwo.

- dodał. 

To prawda, że w Kościele byli również duchowni, którzy to czynili; w niektórych kulturach jest to zjawisko trochę silniejsze niż w innych. Nie jest to coś, co czynią wszyscy, ale byli tacy księża, a nawet biskupi, którzy to czynili. I sądzę, że to wciąż istnieje, ponieważ nie kończy się to z chwilą dostrzeżenia zjawiska. Sprawa zatem trwa. Od dawna nad tym pracujemy. Suspendowaliśmy i usunęliśmy z tego powodu już niejednego duchownego. Rozwiązaliśmy też – nie wiem, czy proces się zakończył - pewne zgromadzenie żeńskie, bo za bardzo było w to uwikłane. Jest to forma deprawacji.

- zaznaczył. 

Co sądzicie o słowach papieża Franciszka?