Nie zważając na lewicowych bojówkarzy usiłowałem zrobić fotografie, gdy manifa przechodziła warszawskimi ulicami. Widać było, że jest to impreza integracyjna dla wszystkich ekstremistów z lewicy. Była odwołująca się do marksizmu partia Razem, trockiści z Pracowniczej Demokracji, Antifa, i zapewne komuniści (z czerwonymi sztandarami i transparentami z cytatem z Róży Luksemburg).

 

Na transparentach widać było hasła popierające aborcje („antyfaszystka aborcjonistka”, „cześć i chwała aborterom”, „aborcja zrób to sama”, „aborcja w obronie życia”, „aborcja jest OK”, „brak legalnej aborcji zabija”). Uczestnicy manifi potępiali też działalność Ordo Iuris, nacjonalistów, oraz Kościoła katolickiego. Idący w manifie odwoływali się do okultyzmu („jesteśmy wnuczkami czarownic, których nie zdołano spalić”).

 

Dwie brodate osoby niosły transparent partii Razem „oprócz macic mamy mózgi”. Może to świadczyć albo o tym, że partia Razem nie ma nawet dwu działaczek do niesienia transparentu o posiadaniu macic, albo działaczki partii Razem mają brody i są tak brzydkie, że wyglądają jak faceci, albo brodacze w partii Razem posiadają macice (nie muszą być owe macice częścią ich anatomii, mogą je posiadać razem z mózgami np. zamrożone w lodówce).

 

Przeciwko manifie jak co roku manifestowali działacze antyaborcyjni. Krytykowali oni PiS za wspieranie aborcji. Demonstrowałem razem z nimi trzymając tablice, na której widniał napis „aborcja to morderstwo i nazizm”, a z drugiej strony „porno uczy nienawiści do kobiet” (walka z przemocą wobec kobiet była główny hasłem manify).

 

Jan Bodakowski