Na początku grudnia 2018 roku w Katowicach odbył się szczyt klimatyczny COP24. Suma jego kosztów opiewa na 177 292 850 złotych. Zmarnowanych niepotrzebnie z kieszeni polskiego podatnika.

- To milowy krok nie tylko na mapie porozumień klimatycznych, ale w ogóle dla budowania solidarności i współpracy międzynarodowej

- mówił wówczas minister środowiska Henryk Kowalczyk.

- To jest gigantyczny zakres, który wynika z konkretnych faktur, czynności i umów. Pod kątem przygotowania szczytu klimatycznego korzystaliśmy z całego zaplecza Międzynarodowego Centrum Kongresowego i Spodka w Katowicach. W ramach szczytu zbudowano 40 tysięcy m kw. kampusu konferencyjnego i struktur tymczasowych, które musiały spełniać określone standardy. Tyczy się to również kreacji i wizualizacji, czyli stosownego brandingu, scenografii, a także wyposażenia w odpowiednie urządzenia audio, sprzęt TV, oświetlenie itp.

- powiedział WP pełnomocnik ministra środowiska ds. organizacji szczytu klimatycznego w Katowicach Rafał Bochenek.

Jesteśmy mistrzami w marnowaniu pieniędzy na niepotrzebne głupoty. Zmarnowaliśmy 177 mln i zostaliśmy ochrzanieni, że w menu... znalazło się mięso, a to nie służy klimatowi.

Cóż ciekawe ile kosztował nas ostatni szczyt amerykańsko-izraelski, na którym goście przyjechali nas poobrażać i zażądać tego co się im nie należy, czyli mienia bezspadkowego po polskich Żydach.