Sumienie naszego bohatera obciążało wiele przestępstw, włamań, kradzieży,  napadów, prucia sejfów, a i krwawe porachunki na zasadach złodziejskiej dintojry też nie były mu obce. To wszystko łącznie zaprowadziło go na w sumie ze swoich 35 lat życia na 15 lat do aresztów i więzień, na początku za carskiej Rosji, później za niemieckiej okupacji ziem polskich i na koniec do więzień już odrodzonej II Rzeczpospolitej. Jednak głównym tematem "Żywych grobowców" jest życie codzienne w kolejnych więzieniach, w których odbywał karę Urke Nachalnik. Początkowo siedział w owianym ponurą sławą jeszcze z czasów carskich i niemieckiej okupacji I Wojny Światowej łomżyńskim „Czerwoniaku”, o którym jako o przerażającej umieralni pisał jeszcze w "Życiorysie własnym przestępcy". Później został przeniesiony do warszawskiego więzienia na Mokotowie. Dzięki szczegółowej relacji Nachalnikowi możemy poznać wiele tajemnic, które skrywają zarówno więzienne mury. W końcu siedział nawet w osławionym, berlińskim Moabicie, z którego udało mu się uciec. Poznajemy więzienną hierarchię, dowiadujemy się, kto jest „frajerem”, a kto „fetniakiem”, czym się różnił „doliniarz” od „klawisznika” i jak ważną rolę w życiu złodzieja odgrywał jego honor. Opowiada również jak funkcjonuje świat przestępczy nie tylko za kratami, ale także poza nimi.

Po odsiedzeniu całego wyroku, w końcu w 1923 roku Nachalnik wyszedł na wolność. Rzekomo miał zamiar rozpocząć nowe, uczciwe życie, oparte na ciężkiej pracy. Jednak szara rzeczywistość, poza murami więzienia, nie pozostawiła mu ani złudzeń, ani szczególnego wyboru. Szczególnie, że znał się głównie na tylko na złodziejstwie, a szczere chęci, aby być uczciwym człowiekiem zawsze się u niego kończyły szybko i słomianym zapałem. Ponieważ pomimo odsiedzianych wielu lat wciąż ciągnęło wilka do lasu. Na szczęście podczas ostatniego pobytu za kratami rawickiego więzienia miał po prostu farta. Że tam pod wpływem nabuzowanego teoriami resocjalizacji absolwenta Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Poznańskiego, który podjął tam pracę Stanisława Kowalskiego Icek Boruch Farbarowicz napisał pamiętnik o swoim jakże pogmatwanym, lecz ciekawym życiu niedoszłego rabina, który zszedł na drogę przestępstwa i zatytułował „Życiorys własny przestępcy”. I zmienił swoje życie z nieudolnego złodzieja na naprawdę zdolnego pisarza. Dlatego warto sięgnąć po tą, naprawdę ciekawą książkę. Ponieważ "Żywe grobowce" to prawdziwa, żywa, wzięta z życia literatura.