PODPISZ PETYCJĘ

 

WNIOSEK

 

W ostatnim czasie w przestrzeni publicznej pojawiły się wypowiedzi prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, dotyczące treści oraz realizacji tzw. Karty LGBT. W mediach społecznościowych Rafał Trzaskowski opublikował oświadczenie, w którym stwierdził, że „najpierw wyjęto z kontekstu sformułowania z ekspertyzy WHO o rozwoju dziecka dla specjalistów. Eksperci Światowej Organizacji Zdrowia tłumaczą, w jaki sposób dziecko postrzega swoje ciało zależnie od wieku", oraz, że „zapis w deklaracji mówi o dostępności zajęć we wszystkich warszawskich szkołach. W świetle obowiązującego prawa oznacza to lekcje dla chętnych – dodatkowe, nieobowiązkowe i za zgodą rodziców. Jeśli rodzic nie chce, żeby jego dziecko na nie uczęszczało, wystarczy, że nie wyrazi na to zgody".

Opublikowane przez prezydenta Trzaskowskiego twierdzenia nie znajdują jednak odzwierciedlenia ani w dokumentach WHO, ani też w samej Karcie, którą prezydent stolicy powinien znać, skoro złożył pod nią swój podpis. Odnośnie standardów WHO w Karcie pada jednoznaczne stwierdzenie: „Warszawa, jeśli ma ambicje zapewniać swoim młodym mieszkankom i mieszkańcom edukację na miarę XXI wieku, musi to zmienić. Zapewnienie adekwatnej, prowadzonej w angażujący sposób i odpowiadającej na potrzeby młodzieży edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w stołecznych szkołach, zgodnej ze standardami WHO, będzie jednym z celów Urzędu m.st. Warszawy". Standardy WHO zawierają tymczasem tzw. matryce, czyli tabele zestawiające, jakie informacje mają być przekazane dzieciom (np. „Radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja w okresie wczesnego dzieciństwa"), jakie umiejętności ma nabyć dziecko (np. „Wyrażanie własnych potrzeb, życzeń i granic, na przykład w kontekście „zabawy w lekarza") oraz jakie postawy mają zostać rozwinięte u dziecka (np. „Ciekawość dotycząca własnego ciała i ciał innych osób"). Nie jest to zatem tylko opis „w jaki sposób dziecko postrzega swoje ciało zależnie od wieku", a konkretne wytyczne dla edukatorów seksualnych.

W treści Karty LGBT nie ma również żadnej informacji o tym, jakoby zajęcia służące seksualizacji dzieci miały być nieobowiązkowe. W tym względzie zakłada ona „wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)". Sformułowanie tego postulatu wprost sugeruje, że pierwotną intencją twórców Karty było narzucenie we wszystkich warszawskich szkołach obowiązkowej edukacji seksualnej, według standardów, które mogą przyczynić się do deprawacji dzieci.

W jednym z programów telewizyjnych we wtorek 19 marca 2019 r. Rafał Trzaskowski, stwierdził z kolei, że „nikt nie będzie wprowadzał żadnych sankcji, tylko będziemy proponowali rozwiązania dla przedsiębiorców i pytali ich o to, czy wezmą pod uwagę klauzulę antydyskryminacyjną. To jest wybór przedsiębiorców". Tymczasem Karta stanowi wyraźnie: „Jednym z takich działań będzie stosowanie klauzul antydyskryminacyjnych, których naruszenie będzie mogło skutkować sankcjami".

W związku z rozbieżnościami między wypowiedziami prezydenta Trzaskowskiego, a rzeczywistą treścią Karty LGBT i standardów WHO, Instytut Ordo Iuris zdecydował się wystąpić do prezydenta stolicy z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej. Wniosek obejmuje dwa istotne pytania: czy prezydent Trzaskowski zapoznał się z treścią Karty przed jej podpisaniem, oraz, czy jego wypowiedzi należy rozumieć tak, że wycofuje się z tych postanowień Karty, które są z nimi w sposób oczywisty sprzeczne?

„Sprawdzamy czy prezydent Rafał Trzaskowski w ogóle zapoznał się z dokumentem, który podpisał. Z jego wypowiedzi wynika co innego niż z zapisów tzw. Karty LGBT. Zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej stołeczny ratusz powinien udzielić odpowiedzi najpóźniej w ciągu 14 dni od otrzymania pytań. Być może wówczas uda wyjaśnić się kwestię niezgodności między treścią Karty LGBT, a wypowiedziami pana prezydenta Trzaskowskiego. Bez względu na to czy to niewiedza prezydenta czy też chęć ukrycia prawdziwych intencji uznajemy ten dokument za szkodliwy i chcemy bronić polskich rodzin przed takimi działaniami" – skomentował mec. Bartosz Zalewski z Ordo Iuris.