W Warszawie przed ambasadą USA protestowało około 20 osób. Kilkunastu emerytów i kilka młodych osób zbierających podpisy, solidaryzowało się z tysiącami polskich patriotów protestujących w USA. Organizatorem protestu był Zygmunt Miernik, emeryci byli doskonale przygotowani do demonstracji (mieli mnóstwo tablic i transparentów). Oczywiście prócz kilku wideo blogerów nie pojawiły się żadne media.

 

Jan Bodakowski przeciwko 447:

Warto przypomnieć, że na łamach „Nowej Konfederacji” Patryk Gorgol w artykule „Rejs dookoła świata nie wystarczy” stwierdził, że „przyjęcie przez amerykańską Izbę Reprezentantów ustawy Justice for Uncompensated Survivors Today (ustawa JUST, w Polsce zwana tez jako ustawa 447) nie tworzy dla Polski bezpośredniego zagrożenia prawnego, ale jest zapowiedzią prawdopodobnego amerykańskiego stanowiska w sprawie tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej. To też kolejny dowód na to, że polskie wpływy w Waszyngtonie są bardzo ograniczone, zwłaszcza gdy zestawimy je z wpływami organizacji żydowskich i faktem, iż w sprawie tej ustawy, niebudzącej przesadnego zainteresowania w Stanach Zjednoczonych, mieliśmy do czynienia z ponadpartyjnym konsensusem”.

 

Jak przypomina ekspert „polsko-amerykańska umowa indemnizacyjna (tj. dotycząca rekompensat za mienie utracone przez Amerykanów) z 1960 roku przewidywała zapłatę 40 milionów dolarów w ramach zaspokojenia roszczeń amerykańskich osób fizycznych i prawnych w związku z przeprowadzoną przez Polskę nacjonalizacją ich mienia do dnia podpisania umowy. Co więcej, w artykule IV tej umowy rząd amerykański zobowiązał się do nieprzedstawiania takich roszczeń oraz do ich niepopierania”.

 

Według eksperta „patrząc na sprawę pod kątem prawnym, w kwestii reprywatyzacji na korzyść Polski działa także kwestia jurysdykcji czasowej sądów i trybunałów międzynarodowych (tj. kwestia tego, jaki okres obejmuje orzekanie danego sądu/trybunału). O ile w przypadku reparacji wojennych brak jurysdykcji np. Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest dla Polski okolicznością wybitnie niesprzyjającą, o tyle w przypadku reprywatyzacji ten sam brak (poza nielicznymi wyjątkami), odnoszący się do nacjonalizacji mienia, działa na naszą korzyść i oznacza, że nie ma prawnej, przymusowej drogi, regulującej te kwestie. Zatem jej regulacja zależy od naszej dobrej woli, więc możemy dokonać tego tak, by sprawiedliwość dziejową pogodzić z możliwościami finansowymi. Problem w tym, czy stworzenie ustawy reprywatyzacyjnej nie otworzy spadkobiercom drogi np. do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zwłaszcza gdy potraktuje się ich w sposób dyskryminujący ze względu na obywatelstwo”.

 

Zdaniem eksperta amerykański akt 447„spowoduje zwiększenie zainteresowania Departamentu Stanu aktualnym ustawodawstwem, a zatem zapowiada także ewentualne próby wpłynięcia na ustawodawstwo polskie. Amerykanie będą zainteresowani takimi postanowieniami dużej ustawy reprywatyzacyjnej, która uwzględni amerykańskie roszczenia, nawet jeżeli będzie to wbrew podpisanej przez Waszyngton umowie międzynarodowej. Polska znajduje się w o tyle niekomfortowej sytuacji, że bardzo zależy nam na politycznym i militarnym wsparciu Stanów Zjednoczonych, a w warunkach polskiej debaty publicznej poważnym atutem Ameryki jest nawet możliwość zorganizowania lub zablokowania organizacji wizyty polskiego premiera/prezydenta w Białym Domu”.

 

W opinii eksperta „przyjęcie ustawy [447] nie tworzy nieodwracalnych skutków prawnych – mówi ona o symbolicznym wsparciu roszczeń i czyni sugestie w takich sprawach jak przeznaczenie mienia pożydowskiego na edukację i kulturę. Widać jednak wyraźnie, że będziemy się mierzyć z presją, a jednocześnie nie dysponujemy narzędziami, które pozwalałyby choćby tylko na efektywne przedstawienie polskich argumentów. Jednym z nich jest fakt, że problem reprywatyzacji nie dotyczy tylko mienia pożydowskiego, gdyż polskiego państwa nie stać także na to, aby zapewnić pełną reprywatyzację na rzecz swoich obywateli nieżydowskiego pochodzenia. W tym miejscu doskonale, na potrzeby debaty, pasowałaby kwestia moralnej oceny braku otrzymania przez Polskę ekwiwalentnych reparacji wojennych od Niemiec, ale polscy politycy woleli zagrać tą kartą już wcześniej, na potrzeby polityki wewnętrznej, i ją znacząco zużyć”.

Znany pisarz Andrzej Pilipiuk skrytykował na swoim blogu USA za ustawę S 447. Jak wyjaśnia pisarz, w sprawie chodzi o to, że „Żydzi zamordowani przez Niemców całymi rodzinami pozostawili pewien majątek, głównie w postaci nieruchomości. Jeśli zginęli, po wojnie nie wrócili do kraju i nie pojawili się żadni ich spadkobiercy, majątek ten przejął skarb państw (analogicznie jak majątek po innych obywatelach II RP)”.

 

Jak przypomina pisarz „ponieważ chodzi o znaczące kwoty, kilka organizacji żydowskich wykombinowało, że warto by się na tym uwłaszczyć i wymyślili, że kasa za nieruchomości po zabitych żydach z Polski należy się konkretnie im”. Zdaniem Andrzeja Pilipiuka „USA, zamiast przymknąć szefostwo za próbę wyłudzenia, podeszło do sprawy na poważnie”.

 

Senator PiS Jan Żaryn w wideo wywiadzie dla portalu Wolność 24 potępił inicjatywę amerykańskich senatorów – akt 447, mający na celi sprzeczne z prawem wymuszenie przekazanie mienia, które zgodnie z prawem przejęło państwo polskie po zmarłych bezpotomnie obywatelach polskich żydowskiego pochodzenia.

 

Zdaniem senatora Żaryna środowiska żydowskie z USA nie mają podstaw domagać się od Polski żadnego mienia czy odszkodowania. Roszczenia mogą wysuwać tylko prawdziwi spadkobiercy obywateli II RP.

 

W opinii senatora Żaryna adresatem żądań o odszkodowania mogą być tylko Niemcy, bo Polacy nie mieli nic wspólnego z holocaustem.

W opublikowanym na łamach portalu „Magna Polonia” felietonie „W Waszyngtonie zdecydują o naszym przeznaczeniu” Stanisław Michalkiewicz stwierdził, że w następstwie ustawy 447 „Żydzi, wykorzystując siłę Naszego Najważniejszego Sojusznika, pod pretekstem tzw. roszczeń, wyszlamują Polskę do gołej ziemi, zapewniając sobie w naszym bantustanie status szlachty, dominującej nad mniej wartościowym narodem tubylczym”.

 

Stanisław Michalkiewicz w swoim felietonie „Przytłumione odgłosy ziemi” opublikowanym w tygodniku „Polska Niepodległa” przypomniał, że gdy PiS milczy w sprawie, która w Izbie Reprezentantów Kongresu USA nosi numer HR 1226, to „jedyna nadzieja w Polonii Amerykańskiej, która może odwrócić od Polski i narodu polskiego niebezpieczeństwo żydowskiej okupacji”.

 

Jak przypomina Stanisław Michalkiewicz, Polonia z USA zachęca „Polaków mających amerykańskie obywatelstwo do pisania listów do »swoich« kongresmanów, w których przedstawialiby im przynajmniej dwa powody, dla których nie powinni tej ustawy popierać. Po pierwsze dlatego, że łamie ona ustanowioną jeszcze w prawie rzymskim zasadę, że mienie bezdziedziczne przypada państwu, którego zmarły był obywatelem, a po drugie dlatego, że ta ustawa, przy pozorach neutralności, jest wymierzona w państwo i w naród polski. Takie rzeczy można ewentualnie robić wobec kraju wrogiego, ale nie wobec sojusznika USA, który w dodatku nic złego Stanom Zjednoczonym nie zrobił”.

 

Jan Bodakowski