Mości panie i panowie, czyż nie jest to przednia myśl? Wynika z niej, iż ludzkość błądziła i błądzi, gdy brała się i bierze do kopania dziur w ziemi, choćby tych na studnie. Przecież jakby natura chciała, sama by takie studnie wywierciła. Idąc tokiem rozumowania naszej zacnej wice rychło pojmiemy, że ludzie dokonali gwałtu na naturze, rąbiąc bezmyślnie przejście pomiędzy oceanami w postaci Kanału Panamskiego, albo łącząc morze z zatoką jakimś idiotycznym Kanałem Sueskim. A te inne przekopy, których całe mnóstwo? Te kanały i kanaliki, choćby w Europie. Nie wspomnę tu o La Manche - to twór wodny z innej bajki, bowiem rzeczywiście wykonała go sama natura. Ale, wracając na naszą krajową łączkę, takie coś jak Kanał Elbląski, Bydgoski, Wieprz – Krzna i inne okazują się – wedle logiki i toku rozumowania naszej bohaterki - paskudnym wybrykiem niekumatych. Na konto ludzkiej durnoty można więc zapisać również sztuczne jeziora i zalewy, takie jak Soliński, Czorsztyński, Zegrzyński. Lista jest znacznie dłuższa, wystarczy pojeździć palcem po mapie.

Jednak wymienione, choć także a-naturalne przekopy znacząco się różnią od tego na Mierzei Wiślanej. Tamte widocznie trzeba było zrobić – i nie warto ględzić o nich po próżnicy. Ale ten? On w każdym calu będzie inny. Chcą go bowiem robić zacofańcy i nietolerancyjna hołota. A tacy na pewno nic mądrego nie czynią; wszak wszystko co robią to kiełbasa wyborcza, populizm i inne takie… Bo czyż państwa i ich rządy istnieją po to, by obywatelom robić dobrze? Od kiedy? Są po to, żeby umieć ładnie obiecać jakiś nowy cud czy zieloną wyspę (tu młodzież nie pamiętającą zdarzeń sprzed dekady kieruję do przemówień ówczesnego premiera Tuska; lektura to zaiste oszałamiająca bogactwem obiecanek).

Jest oczywiste i proste jak budowa cepa, że przekop Mierzei nie ma nic wspólnego z ryciem kilometrowego rowu po to, by zrobić dobrze polskiej żegludze, krępowanej rosyjską pętlą. Pomijając fakt, że natura tego nie chce, co zapewne musiała obwieścić jakimś sposobem naszej zacnej bohaterce, zamiar ów to szaleńczy akt wandalizmu, hucpa, głupota ( wykaz innych dyrdymałów do wglądu w wypowiedziach polityków). Prawdy te z dyplomatyczną zręcznością zauważyła nasza wice, chociaż w odróżnieniu od partyjnych kolegów okazała się bardziej odkrywcza, opierając rozumowanie na swym zagadkowym dialogu z Naturą.

Te jej złote, oświecone blaskiem geologicznej wiedzy myśli podchwycili inni czciciele odmiennej opcji. Śledząc ich medialno-internetowe dyskusje dowiemy się, że przekop to horror, bo absolutnie zniszczy, wręcz wessie wszelkie plaże w Krynicy i na całej Mierzei. Wprawdzie nie dokonał takiego spustoszenia podobny przedwojenny przekop Wisły w Mikoszewie, ale tamten zrobili Niemcy. A ci jak już kopią, to kopią solidnie. Nie tak jak dzisiejsi kopacze, po działaniu których nad Wybrzeżem zawiśnie groza!

Po korniku żrącym Puszczę Białowieską czeka nas wymachiwanie przekopem. Machacze pod postacią najemników z ruchów ekologicznych już ochoczo zacierają łapki i szykują kieszenie, zaś wszechwiedzący z UE już wyciągają z szuflad dyżurne rezolucje o swej timmermansowskiej, czystej i bezinteresownej miłości do naszej pięknej Ojczyzny, jej drzewostanu i skaczących po jezdniach żab.

Na koniec dwa pytania do Pani Natury. Czy gdybyś chciała, żeby ktoś miał rozum, to by miał? Bo skoro nie chciałaś, to ten ktoś go ma, czy nie ma?